W środę Polska znalazła się w zasięgu niżu Bernadette, który przyniósł bardzo silny wiatr. Na północy kraju jego porywy przekraczały 100 km/h, a na Morzu Bałtyckim wystąpił sztorm. W wielu miejscach lokalne władze zamknęły wejścia na plaże, a przedsiębiorcy zabezpieczali swoje lokale przed wzburzonym morzem. Niestety - nie wszędzie udało się uniknąć strat.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Dwa tysiące interwencji strażaków z powodu silnego wiatru
Przedsiębiorcy liczą straty
Jednym z najbardziej dotkniętych miejsc są Kąty Rybackie. Wzburzone morze zniszczyło tam między innymi jeden z barów plażowych. Jak poinformował jego właściciel, lokal nadaje się do rozbiórki.
Zniszczony bar plażowy w Kątach RybackichŹródło zdjęcia: TVN24 Nagrania z wnętrza lokalu pokazują zniszczone i przewrócone parasole, meble oraz sprzęt AGD. Na plaży w Kątach Rybackich zniszczeniu uległa także wypożyczalnia sprzętu wodnego. - Widać, jak te fale były wpychane na ląd. Nie wszędzie ta infrastruktura miała szanse, żeby po prostu przetrwać - relacjonowała reporterka TVN24 Marta Ulatowska-Jesse.
Z uwagi na bezpieczeństwo w wielu miejscach nadal są zamknięte plaże. Ratownicy wywiesili także czerwoną flagę. Przedsiębiorcy tłumaczą, że nietypowy o tej porze roku sztorm zniechęcił wielu ludzi do spędzania czasu nad morzem. - Turyści przyjeżdżają zobaczyć fale, ale nie wchodzą do sklepów i barów - opisywała Agnieszka Chojnacka, właścicielka jednego ze sklepów.
Upał wróci do Polski? "Trend jest widoczny"
"Pospolite ruszenie" pomogło ograniczyć straty
Sztorm był groźny nie tylko w Kątach Rybackich. Jak powiedziała starosta powiatu nowodworskiego Barbara Ogrodowska, w Krynicy Morskiej doszło do "pospolitego ruszenia" z udziałem policjantów, strażaków, samorządowców, przedsiębiorców i mieszkańców. Ich współpraca - między innymi przy układaniu worków, by stworzyć prowizoryczne bariery - pomogła ograniczyć straty. Sytuacja wyglądała podobnie w Sztutowie i Stegnie.
Ogrodowska przyznała, że skala zniszczeń i strat po wichurach w powiecie nowodworskim nie jest jeszcze dokładnie znana. Wśród odnotowanych szkód wskazała uszkodzenia jednego z barów w gminie Sztutowo, ale według jej informacji nie doszło do poważniejszych zdarzeń. - Nikt nie ucierpiał, nie ma żadnych ofiar, więc to jest najważniejsze - podkreśliła Ogrodowska.
Jak przekazała w czwartek po południu kapitan Anna Piechowska, rzeczniczka Komendy Powiatowej PSP w Nowym Dworze Gdańskim, od środy strażacy interweniowali łącznie 42 razy w związku z silnym wiatrem. Usuwali powalone drzewa i połamane konary oraz pomagali zabezpieczać infrastrukturę na wybrzeżu. W czwartek po południu sytuacja w powiecie nowodworskim zaczęła się stabilizować i strażacy zakończyli najpilniejsze działania.
Trwa usuwanie strat po sztormie nad BałtykiemŹródło zdjęcia: TVN24 Niebezpieczna cofka
W czwartek głównym zagrożeniem nad Bałtykiem jest cofka, za sprawą której woda z morza jest z powrotem wpychana do rzek. Na Wybrzeżu Wschodnim obowiązuje drugi stopień zagrożenia hydrologicznego, który ma się utrzymać co najmniej do czwartkowego wieczora. Na plażach nadal leżą worki z piaskiem, które mają chronić lokale przed zalaniem. - Na bieżąco monitorujemy tę sytuację - zapewniła Piechowska.
Gdzie aura może być niebezpieczna? Sprawdź ostrzeżenia IMGW