RAK
    Elektryczny rower dostał moc małego motocykla. Ariel Rider przesuwa granicę absurdu

    Elektryczny rower dostał moc małego motocykla. Ariel Rider przesuwa granicę absurdu

    2302 odsłon
    Elektryczny rower dostał moc małego motocykla. Ariel Rider przesuwa granicę absurdu

    Właśnie ten drugi kierunek coraz częściej przestaje być ciekawostką z forów i garażowych przeróbek, a staje się pełnoprawną kategorią sprzętu. Nie zawsze legalną na publicznych drogach, nie zawsze rozsądną i nie zawsze potrzebną, ale technicznie fascynującą. Nowy Ariel Rider Mudd 72V wygląda dokładnie jak taki produkt z przyszłości, w której producenci przestali pytać “czy rower powinien tyle móc?”, a zaczęli pytać “ile jeszcze da się wycisnąć, zanim ktoś nazwie to motocyklem?”.

    Ariel Rider Mudd 72V nie udaje zwykłego roweru z silnikiem

    Ariel Rider nie bawi się w subtelności. Mudd 72V jest oznaczany oficjalnie i jednoznacznie jako sprzęt na teren prywatny, zamknięte trasy i jazdę poza drogami publicznymi. Cieszę się z tego nie bez powodu, bo nieraz zdarza się, że firmy kierujące pojazdy elektryczne na europejskie rynki, nie wspominają jednoznacznie, że dany model jest “u nas” legalny, a nie wszyscy kupujący tak dobrze to weryfikują.

    W tylnej piaście modelu Mudd 72V pracuje olejowo chłodzony silnik z metalowymi przekładniami planetarnymi, którego nominalna moc wynosi 3500 watów, ale ta szczytowa dobija do 8000 watów, czyli 8 kW. Do tego dochodzi kontroler sinusoidalny 72 V 95 A, 330 Nm momentu obrotowego i prędkość maksymalna powyżej około 105 km/h. Przyspieszenie od 0 do około 32 km/h ma zajmować 1,6 sekundy. Za zasilanie odpowiada akumulator 72 V/39 Ah, co daje 2808 Wh energii i przekłąda się na zasięg od 130 do 190 km.

    W teorii to nadal “rower”, bo ma pedały, koła, opony i ramę, ale w praktyce patrzę na takie parametry i widzę raczej elektryczny odpowiednik małego motocykla terenowego, choć zapakowany w formę e-bike. Ten problem opisywałem już przed laty przy okazji testu zakazanego w Polsce elektrycznego roweru , bo kiedy do gry wchodzi manetka, ogromna masa, podwójne silniki albo absurdalna moc, to sama “rowerowość” zaczyna być bardziej kwestią marketingu niż doświadczenia z jazdy.

    Dla przypomnienia, w Polsce rower może mieć pomocniczy napęd elektryczny uruchamiany naciskiem na pedały, zasilany napięciem do 48 V i o znamionowej mocy ciągłej do 250 W, którego moc spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h.

    Z drugiej jednak strony nikt nie uzna raczej Mudd 72V za rower, bo choć ma jego atrybuty, to jednocześnie waży około 68 kg, a do tego ma grube opony 24 x 4,0 cala, czterotłoczkowe hamulce hydrauliczne z tarczami 220 mm z przodu i z tyłu oraz zawieszenie z widelcem o 100 mm skoku i tylnym amortyzatorem DNM. Rama wykonana jest ze stopu aluminium 6061 i wykorzystuje czterozawiasowy układ tylnego zawieszenia. Innymi więc słowy, producent nie tylko postawił na większy silnik i akumulator. Cała reszta konstrukcji musiała urosnąć razem z nimi.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Chip.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era