RAK
    Premier Estonii dla WP. "Albo przyciskasz dyktatora, albo go błagasz"

    Premier Estonii dla WP. "Albo przyciskasz dyktatora, albo go błagasz"

    2627 odsłon
    Premier Estonii dla WP. "Albo przyciskasz dyktatora, albo go błagasz"

    W Europie ścierają się dziś dwie strategie wobec Rosji: jedni chcą dusić Władimira Putina sankcjami, inni po cichu szukają drogi do negocjacji. Premier Estonii Kristen Michal w rozmowie z Wirtualną Polską nie ma wątpliwości, po której stronie stanąć - i ostrzega, że to nie czas na ustępstwa. Pytamy go też o spór, który rozgrzał relacje Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim.

    Premier Estonii Kristen Michal w rozmowie z Wirtualną Polską studzi emocje wokół nieobecności Wołodymyra Zełenskiego na szczycie w Gdańsku. "Nawet najlepsi przyjaciele miewają spory, ale mamy wspólnego wroga" — przekonuje, że Europa stoi murem za Kijowem.

    Rośnie liczba cyberataków na Estonię, a Michal ostrzega, że wraz z rozwojem sztucznej inteligencji zagrożenie radykalnie przyspieszy w ciągu najbliższych miesięcy. Do tego dochodzi rosyjska "flota cieni" na Bałtyku i drony nad krajami regionu.

    Estonia przeznacza na obronność 5,4 proc. PKB "bez kreatywnych księgowań" i sprzeciwia się nieoficjalnym rozmowom UE z Moskwą.

    Tomasz Waleński, Wirtualna Polska: Spotykamy się w Gdańsku, ale bez głównego bohatera. Wołodymyr Zełenski nie przyjechał na konferencję, którą sam zapowiadał. Czy to nadszarpuje rangę tego wydarzenia, które w 2027 r. zorganizuje właśnie pana kraj?

    Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował

    Kristen Michal, premier Estonii: To oczywiście jest informacja, która przyciąga nagłówki, ale nie zmienia ona najważniejszego faktu: kraje europejskie, w tym Polska, pozostają największymi sojusznikami Ukrainy.

    Często bywa tak, że nawet najlepsi przyjaciele mają inne zdanie w pewnych kwestiach. Ważne jest jednak to, na co patrzymy. Jeśli skupimy się na różnicach, one nas pochłoną.

    A przecież mamy wspólnego wroga - Rosję. Ukraina walczy dziś za nas wszystkich - za Polskę, Estonię, Łotwę, Litwę, Rumunię czy Niemcy. Widziałem się tu z premierem Donaldem Tuskiem, z premier Julią Swyrydenko. Wszyscy są skoncentrowani na pracy. Nieobecność prezydenta nie zmienia faktu, że wszyscy stoimy murem za Kijowem.

    Jak z perspektywy Tallinna wygląda ten spór o historię i symbole, który tak nagle rozgrzał relacje Warszawa-Kijów?

    Z zewnątrz zawsze trudno to oceniać, bo historia bywa pełna detali i pułapek. Rozumiem, że to trudne kwestie.

    Jednak dla nas sprawa jest prosta: Ukraina jest na linii frontu, a Polska jest jednym z jej najważniejszych pomocników. Przyjaciele muszą trzymać się razem przeciwko wspólnemu wrogowi. Mam nadzieję, że to zostanie szybko rozwiązane.

    Niedawno byłem w Tallinnie i uderzyło mnie, jak wiele ukraińskich flag wciąż wisi na waszych ulicach - znacznie więcej niż dziś w Polsce. Skąd ta różnica?

    Nie zdążyłem tego zauważyć. Ale mogę powiedzieć jedno: na forum Rady Europejskiej czy podczas innych spotkań zawsze możemy liczyć na naszych polskich przyjaciół. Są bardzo bezpośredni i niezwykle twardzi wobec Rosji. Estonia jako państwo jest w ścisłej czołówce wspierających Ukrainę. Dla nas to jasne: jeśli ktoś walczy o wolność z większym agresorem, musisz go wspierać. Bez pytań.

    Linia frontu przebiega zupełnie gdzie indziej niż między Polską a Ukrainą?

    Dokładnie tak. To absolutnie trafne stwierdzenie.

    Że Rosja jest największym zagrożeniem dla regionu, wiemy. Ale co niepokoi pana dziś najbardziej?

    Największym i najbardziej palącym zagrożeniem dla NATO i Europy jest oczywiście Rosja. Putin nie zmienił swoich celów - chce odzyskać wszystkie terytoria i wrócić do ery Związku Radzieckiego. Rozpad ZSRR był dla niego największą katastrofą i osobistą zniewagą. Widzimy to na co dzień: rosyjska "flota cieni" na Bałtyku zagraża naszemu środowisku i infrastrukturze krytycznej. Mamy tam okręty NATO, ale Rosja nasila ataki hybrydowe.

    Liczba cyberataków na Estonię - i to tylko tych znaczących w ostatnim roku wzrosła, a nie spadła. Ktoś mógłby pomyśleć, że Rosja jest zajęta wojną na Ukrainie, ale oni równolegle zwiększają agresję w cyberprzestrzeni przeciwko całej Europie. Cyberwojna nie pyta o to, ile kilometrów dzieli cię od Moskwy czy Petersburga. Dodatkowo, wraz z rozwojem sztucznej inteligencji, to zagrożenie zmieni się radykalnie w ciągu najbliższych miesięcy. Musimy być czujni.

    Do tego dochodzą drony. Polska i kraje bałtyckie coraz częściej odnotowują "incydenty" w przestrzeni powietrznej.

    To efekt uboczny tego, że Ukraina broni się przed Rosją, atakując cele takie jak Ust-Ługa czy Primorsk. To uderza rykoszetem na kraje bałtyckie, Finlandię, Rumunię czy Polskę. Dlatego potrzebujemy nowych zdolności: lepszych radarów, systemów przechwytujących. Budujemy je i używamy ich. Ale istnieje też zagrożenie poznawcze.

    Co ma pan na myśli?

    W Europie ścierają się obecnie dwie strategie.

    Jedna mówi: pomagajmy Ukrainie, duśmy dyktatora sankcjami, odbierajmy mu zasoby. Druga, po cichu, mówi o uleganiu, o negocjacjach. Nie można mieć dwóch strategii jednocześnie. Albo go przyciskasz, albo go błagasz. Estonia mówi jasno: to nie jest czas na negocjacje. Wspieramy Ukrainę i wszystko musi odbyć się na jej warunkach.

    Rozumiem, że wobec tego Estonia jest przeciwna inicjatywie otwarcia nieoficjalnego kanału rozmów z Moskwą z ramienia UE?

    Zawsze głośno się im sprzeciwiam.

    Europa się zbroi, Estonia również. Jak Tallinn radzi sobie z opóźnieniami amerykańskich dostaw uzbrojenia?

    Rynek broni jest dziś "rozgrzany" do czerwoności - to rynek sprzedawcy. Dlatego dywersyfikujemy źródła. Kupujemy w USA, ale też w Korei Południowej, Szwecji, Francji, Izraelu czy Niemczech. Kalkulujemy, co i kiedy przybędzie. Musimy tak działać, bo nasze wydatki na obronność w tym roku osiągnęły poziom 5,4 proc. PKB. To czyste wydatki na wojsko, bez żadnych kreatywnych księgowań.

    W Polsce śledzimy każdy incydent w Estonii - trafia na pierwsze strony. Czego możemy się od was nauczyć w budowaniu świadomości zagrożenia?

    To my uczymy się od was! Jeśli chodzi o kwestie obronne, Polska jest numerem jeden. Spoglądamy na was z podziwem i mówię to zupełnie szczerze. Jesteście dla nas punktem odniesienia.

    Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.

    Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era