Julia Swyrydenko podaje się do dymisji. Dotychczasowa premier Ukrainy zostanie prawdopodobnie nową ambasadorką w USA, a jej miejsce zajmie Serhij Korecki. Jest technokratą i utalentowanym menedżerem całkowicie sterowalnym przez biuro prezydenta.
Za pięć dni Julia Swyrydenko obchodziłaby rocznicę swojego premierowania. Świętowania nie będzie. 17 lipca, zamiast raportować i nakreślać plany przed Radą Najwyższą, Swyrydenko pożegna się ze stanowiskiem .
W niedzielę 12 lipca Wołodymyr Zełenski zapowiedział rekonstrukcję rządu, a kilka godzin później i sama Swyrydenko potwierdziła swoją dymisję.
Ten nagły zwrot wywołał zdziwienie nawet wśród członków prezydenckiej partii Sługa Narodu. Zaskoczeni deputowani w rozmowach z dziennikarzami przyznawali, że o wszystkim dowiedzieli się z mediów społecznościowych .
Trump pochwalił Polskę. Kamera uchwyciła reakcję Zełenskiego
Politolog Wołodymyr Fesenko również zwraca uwagę, że sytuacja jest dosyć nietypowa, ponieważ zazwyczaj tak duże zmiany są poprzedzone przeciekami w mediach i karuzelą nazwisk.
Dlaczego Swyrydenko odchodzi?
Julia Swyrydenko, zanim została premierką, pracowała w biurze Zełenskiego. Trafiła do niego dzięki protekcji Andrija Jermaka , ówczesnego szefa administracji prezydenta i jego wieloletniego partnera biznesowego.
Następnie pełniła stanowisko wicepremier i ministry gospodarki. Pod jej wodzą w lutym 2025 r. Ukraina negocjowała z Waszyngtonem umowę o eksploatacji złóż metali ziem rzadkich. Rozmowy odbywały się po kłótni w Białym Domu i bezprecedensowym załamaniu relacji ukraińsko-amerykańskich. Wówczas źródła WP w ukraińskim rządzie opowiadały, że negocjacje były ze strony amerykańskiej "agresywne" i "brutalne", dochodziło do krzyków i gróźb. A mimo to Swyrydenko udało się wynegocjować umowę, którą Kijów postrzegał jako korzystną dla siebie.
Swyrydenko zastąpiła na stanowisku premiera Denysa Szmyhala, niepozornego technokratę, który nie sprawiał problemów Bankowej (przy tej ulicy mieści się biuro prezydenta) i szybko weszła w jego buty. Unikała mediów, konfrontacji z Radą Najwyższą i realizowała wszystkie populistyczne pomysły, które przychodziły z biura Zełenskiego.
Dlaczego jednak właśnie teraz Zełenski zdecydował się na jej dymisję? Według Fesenki jest to zbieg okoliczności, który zaczął się od Olgi Stefaniszyny, cenionej ambasador Ukrainy w USA.
Według agencji Interfax tydzień temu Stefaniszyna poprosiła Zełenskiego o zwolnienie "z przyczyn rodzinnych". Wcześniej śledztwo "Ukraińskiej Prawdy" wykazało, że jej były mąż, z którym rozwiodła się w 2017 r., mógł być zamieszany w korupcyjne schematy wokół państwowej Agencji Poszukiwania i Zarządzania Aktywami (ARMA). Inna wersja mówi o tym, że za drzwiami samej Stefaniszyny już czekają detektywi Narodowego Antykorupcyjnego Biura.
Ta jedna dymisja pociągnęła jednak za sobą całą karuzelę zmian. W tej układance niemal pewne jest, że była premier przejmie ambasadę Ukrainy w USA.
Kim będzie nowy premier?
Tego samego dnia, kiedy ogłoszono dymisję Swyrydenko, na profilu Zełenskiego pojawiła się informacja, że prezydent odbył szereg spotkań - z Mychajłem Fedorowem, ministrem obrony; Denysem Szmyhalem, ministrem energetyki ; Serhijem Koreckim, dyrektorem generalnym Naftogazu oraz Serhijem Terechowem, merem Charkowa.
Spotkania w biurze Zełenskiego w przededniu zmian kadrowych to już tradycja, nazywana przez niektórych w Kijowie "oględzinami" kandydatów. Całą czwórkę natychmiast okrzyknięto potencjalnymi następcami Swyrydenko.
Jednak powrót Szmyhala, "niezastąpionego managera" od gaszenia pożarów, wyglądałby dziwnie. Po stracie krzesła premiera, gdy był ministrem obrony, a po wybuchu afery Midas, Zełenskiemu udało się przekonać go do przejścia do ministerstwa energetyki, pogrążonego w kryzysie z powodu korupcji i bombardowań infrastruktury.
Podobnie mało prawdopodobna jest kandydatura Terechowa, a tym bardziej Fedorowa.
Według źródeł ukraińskiej prasy niemal pewne jest, że następnym premierem Ukrainy zostanie Serhij Korecki. Jarosław Żelezniak, deputowany partii Głos, twierdzi, że Zełenski już złożył propozycję, a Korecki ją przyjął.
Korecki choć szerzej jest zaskakująco mało znany, nie jest ani nowym, ani przypadkowym kandydatem.
Wcześniej Korecki zarządzał jedną z największych sieci stacji benzynowych WOG, a kiedy państwo odzyskało kontrolę nad spółką "Ukrnafta", stanął na jej czele.
Rekonstrukcja rządu
Według Fesenki duża część ministrów pozostanie na swoich stanowiskach, ale zmiany będą bardziej istotne niż rok temu.
Prawdopodobnie cała czwórka wspomnianych polityków nieprzypadkowo znalazła się w niedzielę w biurze prezydenta. Terechow, który zorganizował życie w codziennie bombardowanym Charkowie, może awansować na ministra infrastruktury.
Największą zagadką pozostają dwa kluczowe podczas wojny stanowiska. Według przecieków w ukraińskich mediach na czele ministerstwa obrony może stanąć obecny minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko.
Fedorow dostał MON dopiero w styczniu tego roku i szybko ogłosił rewolucyjne plany reformy w wojsku, a przede wszystkim rozwiązania problemu z mobilizacją i dezercją. Były tak nierealne, że krytycy zarzucali, że jego plany to "nabór slajdów". Niektóre pomysły irytowały również konserwatywną generalicję radzieckiej epoki. Z Oleksandrem Syrskim, naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych, łączy z kolei Fedorowa nieukrywana wrogość.
Inną zaskakującą decyzją może być ewentualna zmiana na stanowisku szefa MSZ. Ogłaszając dymisję rządu, Zełenski zaznaczył, że Ukraina zmienia swoją strategię polityczną. Za każdy priorytetowy kierunek polityki zagranicznej będzie teraz odpowiadała "konkretna osoba z dużym doświadczeniem". Priorytetami Ukrainy będą rozwój współpracy z USA, w tym produkcja rakiet do systemów Patriot, europejski projekt obrony przeciwrakietowej, integracja z UE oraz relacje z sąsiadami – zwłaszcza z Polską i Węgrami.
Oprócz tego Zełenski zapowiedział szereg zmian w strukturach siłowych, na przykład w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy. Niemal pewne jest, że szefem SBU zostanie lojalny wobec biura prezydenta Ołeksandr Pokład.
Przemeblowanie, nie radykalne zmiany
Wybór Koreckiego wydaje się logiczny w kontekście nadchodzącej zimy oraz kolejnej fali ataków na infrastrukturę energetyczną. Jeśli doniesienia medialne się potwierdzą, Korecki stanie się kolejnym technokratą bez politycznych ambicji na stanowisku premiera. Nie będzie stwarzać konkurencji dla prezydenta, a na jego samodzielność również nie warto liczyć.
Korecki przede wszystkim nie jest politykiem. Jest technokratą w czystej postaci, pracoholikiem, który potrafi jasno stawiać zadania i domagać się ich realizacji. Ale jest człowiekiem bez swojego zespołu. Będzie samotnym spadochroniarzem, który wyląduje w starym systemie współrzędnych - uważa Denysenko.
Cudów z pewnością nie dokona. Ale z dużym prawdopodobieństwem nie dopuści też do porażek - dodaje.
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Dziennikarka Magazynu Wirtualnej Polski, specjalizująca się w tematyce Europy Wschodniej. Od 2022 roku relacjonuje wojnę w Ukrainie. Dwukrotna laureatka Nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby (2024 i 2025), laureatka Grand Press oraz Festiwalu Wrażliwego. Nominowana do Nagrody im. Teresy Torańskiej oraz Melchiorów Polskiego Radia.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości