RAK
    Donald Tusk ruszy ze szpitalną krucjatą?

    Donald Tusk ruszy ze szpitalną krucjatą?

    3208 odsłon
    Donald Tusk ruszy ze szpitalną krucjatą?

    Nie wydaje się, by pakiet zapowiedziany przez minister zdrowia kogoś przekonał, że "uzdrowi służbę zdrowia". Sprawy też raczej nie załatwiła dymisja dwójki wiceprezydentów Warszawy . "Afery są do przeżycia, bo jedna afera przykrywa drugą i tak dalej" - stwierdził krótko po publikacji informacji na temat Szpitala Południowego wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny (w rozmowie z dziennikarzem Grzegorzem Sroczyńskim).

    Tym razem jest jednak inaczej i przed szefem rządu staje coraz poważniejszy dylemat. Im dalej w las szpitalnych nieprawidłowości, tym bardziej prawdopodobne, że Donald Tusk będzie musiał mocniej włączyć się w tę sprawę i w realnie ruszającej kampanii wyborczej przejąć temat. Stanąć na czele krucjaty o oczyszczenie polskiej służby zdrowia. Nie do końca oczywiście przypominając, z którym środowiskiem politycznym sprawa dziś jest przede wszystkim kojarzona. Mówiąc fachowo: przewektorować temat.

    Afera inna niż poprzednie

    Bywają takie afery, których przykryć się nie da, szybko się nie nudzą, są rozwojowe, są źle "zarządzane medialnie" przez broniących się albo po prostu trafiają na swój czas. I wszystkie te wyznaczniki spełniła tak zwana afera szpitalna, która wciąż ma gigantyczny potencjał rozwojowy. A to dlatego, że dotyczy wszystkich i każdy przypadek szpitalnego nepotyzmu, niedopatrzeń czy łamania procedur, który do tej pory był co najwyżej lokalnym tematem, urasta do kolejnego dowodu potwierdzającego ogólną tezę. Tezę o upadku polskiej służby zdrowia i stworzeniu w niej dwóch ścieżek: VIP-owskiej dla rządzących i tej drugiej, którą wszyscy znamy, dla reszty.

    Co prawda obóz władzy broni się dziś w miarę w sondażach, a niezłe notowania Lewicy dają jakąś nadzieję na utrzymanie władzy po 2027 roku. Ale szpitalna historia jeszcze się nie skończyła. Co więcej, będzie wracać jak "flashback" po niektórych używkach.

    Po pierwsze, każda nieprawidłowość w szpitalach, ujawniana przez media, będzie dziś kojarzona z tą aferą i podsycała jej ogień. Po drugie, to często bomba z opóźnionym zapłonem. Wybuchać będzie wtedy, gdy wyborca znowu utkwi w przychodnianej kolejce, zostanie niekulturalnie potraktowany albo jego bliskich dotknie błąd lekarski. Doświadczenie osobiste zetknie się z medialnym. Wtedy uruchamiać będzie się refleksja: "A więc to tak jest. Trzeba to zmienić".

    Jeśli obóz władzy dojdzie do wniosku, że skala afery poważnie zagraża wynikom wyborów w 2027 roku, pozostanie jedno: wejście premiera na ostro.

    Tusk się wściekł

    Donald Tusk zna dobrze tę rolę i świetnie się w niej czuje. Osoby z lepszą pamięcią dobrze mogą pamiętać walkę z "królem dopalaczy", "kibolami", "alkotubkami" i rozmaite inne batalie, podczas których padało nieodłączne "Tusk się wściekł", a premier z groźną miną wygrażał przed kamerami złoczyńcom, przed którymi bronił naród.

    Ta poza twardego obrońcy ludu przed złem była w każdym z tych przypadków dość krótkotrwała. Formę stałego wzmożenia nabrała tylko w przypadku tego, co strona prorządowa określa jako "przywracanie praworządności", a opozycja - "zemstę", czyli rozliczeń PiS. Tu rzeczywiście w warstwie werbalnej Donald Tusk jest dość konsekwentny od momentu wygranych wyborów, a zmiany choćby w Ministerstwie Sprawiedliwości (czy będzie kolejna?) wskazują, że ten temat stara się sprowadzić ze świata słów i pogróżek do świata faktów, choćby częściowo dokonanych.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Interia

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era