
0:00
Twórca ma pomnażać wartość symboliczną, a nie materialną. W zbiorowej wyobraźni jego miejsce znajduje się ponad światem pieniędzy i rachunków.
Olga Gitkiewicz
29 listopada 1918 roku Stefan Żeromski napisał list do Jana Czerneckiego. Chciał z nim ustalić wydanie broszury swojego autorstwa. Czernecki był księgarzem i wydawcą, Żeromski był już Żeromskim, choć akurat w trudnym momencie: w lipcu zmarł mu syn Adam. Żeromski skończył pisać tekst w październiku, a w listopadzie wysłał Czerneckiemu propozycję wydawniczą. „Mam do druku broszurę społeczną pt. Początek świata pracy”, napisał, a potem dodał: „Gdyby Szanowny Pan zdecydował się wydać tę broszurę swoim nakładem, postawiłbym Mu następujące warunki:
otrzymałbym, jak zawsze biorę, 20 proc. ceny egzemplarza jako honorarium,
wybito by około 2000 egz. broszury,
rzecz byłaby wydrukowana i puszczona w obieg natychmiast, tzn. w ciągu paru dni, najdalej w ciągu tygodnia,
sam robiłbym korektę tego pisemka,
żadne zmiany, nie wyłączając ani jednego wyrazu, ani przecinka, nie mogłyby być w tym piśmie dokonane, gdyż wszystko, co piszę, biorę na swą odpowiedzialność,
ponieważ nie mogę z powodu choroby wychodzić z domu, prosiłbym o przysłanie mi odpowiedzi do domu, równie jak korekt.
Jeżeli Szanowny Pan akceptuje te warunki, upraszam o nadesłanie mi odpowiedzi pisemnej, a ja niezwłocznie przysłałbym rękopis” — zakończył Żeromski. Panowie musieli dojść do porozumienia, bo rzeczywiście Początek świata pracy dość szybko trafił do księgarń, a nawet miał drugi nakład i kolejne wydania, już w innych wydawnictwach.
Związek literatów
To nie jest archiwalna ciekawostka. To jest historia o autorze z ogromnym dorobkiem i o ugruntowanej pozycji, który ponad sto lat temu uznał, że indywidualne negocjacje z wydawcą to systemowo trochę za mało.
Rok później Żeromski zainicjował powstanie Związku Zawodowego Literatów Polskich, a sześć lat później zorganizował polski oddział PEN Clubu. Został jego pierwszym prezesem — na chwilę, bo w tym samym roku zmarł. W dwudziestoleciu podobnych organizacji pisarzy działało w Polsce kilka, ZZLP był chyba najbardziej aktywną.
W statucie zapisano, że cele tego stowarzyszenia to
obrona interesów jego członków oraz dążenie do podnoszenia solidarności zawodowej literatów.
ZZLP udzielał też porad prawnych „we wszystkich sporach wynikających ze stosunków pracy literackiej”,
pośredniczył w zatargach z wydawcami,
ustalał minimalne honoraria i dążył do sprawiedliwego wynagradzania pracy literackiej,
a także „starał się o zabezpieczenie członków Stowarzyszenia na starość i w razie nieszczęśliwego wypadku”.
Na świecie działały już wtedy pisarskie organizacje – w Stanach Zjednoczonych w 1912 roku powstała Authors League of America. Ta najstarsza i największa organizacja zawodowa zrzeszającą pisarzy w Stanach Zjednoczonych zmieniła nazwę na Authors Guild, ale nieprzerwanie od stu lat angażuje się w działania na rzecz wolności słowa i ochrony praw autorskich.
Jeszcze wcześniej, bo w latach 30. XIX wieku, we Francji powstało Towarzystwo Literatów Francuskich (Société des Gens de Lettres). Powstało w odpowiedzi na potrzebę ochrony własności literackiej i interesów ekonomicznych autorów, a w gronie członków założycieli byli między innymi George Sand, Wiktor Hugo i Aleksander Dumas.
Jego pierwszy prezes, Honoriusz Balzak, w 1840 roku przygotował projekt kodeksu umów autorskich z systemowymi rozwiązaniami.
Był wśród nich m.in. postulat kontrolowania umów przez stowarzyszenia autorów. Balzak był znany z tego, że lubił się wykłócać z wydawcami i kreślił umowy na czerwono, ale wdrożenie jego pomysłów zajęło kilka dekad.