
Premier Donald Tusk pytany o ewentualne dymisje w KO i rządzie w związku z sytuacją w Szpitalu Południowym powiedział, że nie będzie uczestniczył w politycznej nagonce na ludzi, którzy za tę sytuację nie odpowiadają. Dodał jednocześnie, że osoby naruszające prawo będą odpowiadały za swoje czyny.
Premier Donald Tusk został w piątek na konferencji prasowej zapytany przez PAP, czy planuje w najbliższym czasie jakieś zmiany w rządzie i w partii, m.in. związku z aferą w Szpitalu Południowym. Zarazem został zapytany też o to, czy dymisji może oczekiwać minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, m.in. w związku z „chłodnymi relacjami”, jakie ma z nią mieć.
Czasami słyszę, że partia polityczna odpowiada za handel zwłokami w prosektorium, ale nie dajmy się zwariować - podkreślił szef rządu. - Tak jak nie dam się namówić na hejt na lekarzy, ponieważ kilku lekarzy nadużywa prawa lub wykazuje się nadzwyczajną pazernością (...), tak samo nie będę uczestniczył w politycznej nagonce na ludzi, którzy nie odpowiadają za sytuację w Szpitalu Południowym - dodał. Zapewnił, że jeżeli znajdą się w partii osoby, które naruszą prawo, będą odpowiadały za swoje czyny i tak powinno być w każdym ugrupowaniu. - Życzyłbym jednak każdemu, kto jest przy władzy, aby reagował tak stanowczo i tak szybko, jak my reagujemy w sprawie Szpitala Południowego - podkreślił Tusk
Tusk o Pełczyńskiej-Nałęcz: Oczekuję skuteczności ws. KPO
Odpowiadając zaś na pytanie dotyczące przyszłości Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, stwierdził, że stara się w pracy „nie mieć gorącej relacji z nikim”. - To jest robota, staram się mieć chłodne i neutralne relacje z wszystkimi paniami i panami ministrami, żeby gorące uczucia nie rozstrzygały o tym, z kim pracuje, a z kim nie - dodał.
Zaznaczył, że Pełczyńska-Nałęcz powinna zająć się teraz sfinalizowaniem kolejnego pakietu, związanego z KPO. By możliwe było wyciągnięcie z UE pieniędzy, „mimo błędów i zaniechań z poprzedników”. - Pani Pełczyńska-Nałęcz będzie więc mogła jeszcze w najbliższych dniach wykazać się skutecznością w tym działaniu - powiedział.
Afera z prosektorium trzęsie Warszawą
W piątek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował, że dwie wiceprezydentki Warszawy - Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra - ustąpiły ze stanowiska. Decyzje te to pokłosie doniesień Kanału Zero i Onetu o nieprawidłowościach, do których miało dochodzić w prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie. Według doniesień medialnych szef prosektorium Szpitala Południowego miał promować firmę pogrzebową swojej wspólniczki, publikował zdjęcia ciał i szczątków ludzkich na profilach w mediach społecznościowych, a prosektorium miało być wynajmowane jako plan filmowy. Miało też tam dochodzić do nielegalnego sprzedawania ciał i usług pogrzebowych. Kierujący prosektorium miał obiecywać rodzinom zmarłych najlepsze usługi pogrzebowe, a zakładom pogrzebowym — zwłoki.
Wcześniej ukazały się publikacje dotyczące lekarza Dawida Kacprzyka, który jako koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.(PAP)
pś/ mt/ ugw/