W niedzielę politycy, którzy wyszli na początku roku z Polski 2050, ogłosili powstanie nowej partii politycznej: Unia Centrum . Połączone zostało środowisko, które stoi za klubem parlamentarnym i Stowarzyszeniem Centrum Polska prowadzonym przez Paulinę Hennig-Kloskę, oraz środowisko dotychczasowej Unii Europejskich Demokratów, na której czele stoi Elżbieta Bińczycka.
Hennig-Kloska została szefową nowej partii. W "Jeden na jeden" powiedziała, że chce "sięgnąć po wyborców Trzeciej Drogi". Jej zdaniem "dzisiaj wyborcy Trzeciej Drogi są na emigracji politycznej".
Pytana, co sprawiło, że poszli na emigrację, oceniła, że "odejście od wartości, które nieśliśmy w kampanii wyborczej". - Brak przekonania, że ten katalog wartości, obietnic wyborczych jest przez nas realizowany - dodała.
W niedzielę powiedzieliśmy sobie jasno: koniec podziałów na scenie politycznej. Widzimy, co się dzieje, jak prawica, Prawo i Sprawiedliwość, różnej maści konfederacje ciągną Polskę w stronę skrajności. Trzeba wprost postawić maszt. Powiedzieć dość. Nie będziemy się godzić na te wariacje, które uprawiają, na wzbudzanie w Polsce rasizmu, wspieranie Moskwy w walce z Ukrainą - mówiła ministra.
Dziś mówimy trzeba zacząć łączyć siły. I ten niedzielny akt proszę traktować jako element łączenia - dodała.
Paulina Hennig-KloskaŹródło zdjęcia: TVN24 Hennig-Kloska: mam wrażenie, że Pełczyńska-Nałęcz mentalnie jest poza koalicją
Prowadzący program Radomir Wit zauważył, że nowa parta będzie konkurować o elektorat Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz (Polska 2050) i dodał, że trudno łączyć, będąc w jednej koalicji, gdy rywalizuje się o tych samych wyborców. - Jeżeli chodzi o panią przewodniczącą Pełczyńską-Nałęcz, myślę, że nie tylko ja, ale wielu wyborców odnosi wrażenie, że dawno temu wypisała się z koalicji 15 października i mentalnie jest już w opozycji - powiedziała Hennig-Kloska.
Na uwagę, że formalnie jest jeszcze w rządzie, odparła, że "to jest decyzja pana premiera, z kim współpracuje na poziomie rządu".