
Decyzja ministra finansów, Andrzeja Domańskiego, zablokowała możliwość wyegzekwowania prawomocnej kary w wysokości 174,5 mln zł od rosyjskiego giganta gazowego, Gazpromu. Firma ta przegrała w 2024 roku proces z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), jednak zignorowała wyrok, co skłoniło urząd do podjęcia próby ściągnięcia należności z zamrożonych w Polsce udziałów Gazpromu w spółce EuRoPolGaz.
Blokada egzekucji jest wynikiem sporu kompetencyjnego między dwoma urzędami skarbowymi. Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście, będący organem egzekucyjnym, przyznał rację prezesowi UOKiK i uznał ściągnięcie środków za w pełni zgodne z prawem, jednak Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy (DUCS) we Wrocławiu, zajmujący się sankcjami, stanowczo odmówił zwolnienia aktywów. Wrocławski fiskus stwierdził, że pobranie kary oznaczałoby pośrednie udostępnienie części zamrożonych pieniędzy rosyjskiemu podmiotowi - podaje " Puls Biznesu ". Warszawska skarbówka złożyła zażalenie na tę decyzję do ministra finansów, ale resort je oddalił.
Eksperci podatkowi ostro krytykują stanowisko wrocławskiego urzędu, zarzucając mu fundamentalny błąd w wykładni przepisów. Radosław Żuk, doradca podatkowy, podkreśla, że zasilenie budżetu państwa polskiego kosztem majątku dłużnika nie jest dla niego żadnym przysporzeniem, ponieważ środki te trwale opuszczają sferę majątkową Gazpromu, co odwraca logikę wskazywaną przez DUCS. Co więcej, prawo unijne, a konkretnie art. 6 rozporządzenia nr 269/2014, wprost przewiduje mechanizm uwalniania zamrożonych środków na poczet prawomocnych orzeczeń sądowych lub administracyjnych, co idealnie pokrywa się z sytuacją kary od UOKiK. Zdaniem eksperta spór ten w ogóle nie powinien trafić do ministra, a naczelnik DUCS nie miał podstaw do kwestionowania legitymacji warszawskiego urzędu.