Prezydent USA Donald Trump poinformował o ujawnieniu dokumentów, które - jak mówił - pokazują między innymi, że "na przestrzeni kilku lat, począwszy od cyklu wyborczego w 2020 roku, Chińska Republika Ludowa przeprowadziła to, co uważa się za największe w historii naruszenie bezpieczeństwa danych wyborczych". Opisał, że w wyniku tego procesu Chiny "bezprawnie pozyskały dane dotyczące 220 milionów amerykańskich wyborców".
Z ocen wywiadu wynika, że nie ma dowodów na to, że Pekin zmienił wynik wyborów w 2020 roku, w których Trump przegrał z Joe Bidenem - zaznaczył Reuters. Agencja przypomniała, że "Trump od lat podważa zaufanie do wyników wyborów, bezpodstawnie twierdząc, że jego przegrana była wynikiem fałszerstwa".
Lider demokratów w Senacie Chuck Schumer napisał w serwisie X, że Trump "publikuje niezweryfikowane, pozbawione znaczenia dokumenty, aby podsycać własne urojenia dotyczące wyborów, które zdecydowanie przegrał, jednocześnie nadal ukrywając 3 miliony stron akt (Jeffreya) Epsteina", czyli przestępcy seksualnego.
Prezydent USA Donald Trump wygłasza orędzie do naroduŹródło zdjęcia: SAUL LOEB/PAP/EPA Trump oskarża Chiny o ingerencję w wybory w USA
Trump ocenił, że członkowie amerykańskiej społeczności wywiadowczej celowo ukrywali informacje dotyczące skali działań Chin.
Dodał, że z jednego z ujawnionych materiałów wynika, że Rosja, Chiny, Iran i Korea Północna, a także podmioty niepaństwowe "dysponują zdolnością do naruszenia bezpieczeństwa amerykańskiej infrastruktury wyborczej".
Chociaż dokumenty opublikowane w czwartek przez administrację zostały dopiero co odtajnione, w dużej mierze dotyczą one zagrożeń znanych od lat, którym urzędnicy w całym kraju starają się przeciwdziałać - zauważyła stacja CNN.
Trump wzywa do przyjęcia "Save America Act"
Amerykański przywódca w trakcie wystąpienia ponownie wezwał do przyjęcia przez Kongres ustawy "Save America Act". - Przed nami bardzo ważne wybory. Chcemy, aby były one uczciwe - oświadczył Trump.
American Dream umarło. Czemu?
Trump krytykuje stacje telewizyjne
Zarzucił tym stacjom, że razem z innymi redakcjami "są częścią spisku". - Z jakiegoś powodu chcą, aby to oszustwo trwało nadal. Chcą je podtrzymywać. Chcą chronić radykalną lewicę - krytykował media Trump. Dodał, że "nie można mieć wielkiego kraju bez wolnych i uczciwych wyborów".
Trump znów obraża. Nazwał dziennikarkę "larwą"
Oszustwo tego rodzaju powinno skutkować odebraniem im koncesji. Korzystają z publicznych częstotliwości wartych miliardy dolarów, nie płacąc za to nic. Jedyne, czego chcemy, to uczciwość naszych wyborów i rzetelność w przekazywaniu informacji - kontynuował prezydent.
Naszemu krajowi wyrządzono ogromne szkody. Nasze wybory pozostawiono podatne na manipulacje i kradzież, a zaufanie narodu amerykańskiego zostało utracone. Nie można dopuścić, aby taki stan rzeczy trwał - wezwał prezydent.
W orędziu Trump krótko odniósł się do styczniowej operacji amerykańskich sił w Wenezueli oraz do wojny z Iranem. Prezydent przekonywał, że USA "odnoszą wielkie zwycięstwa w Iranie", a owoce tych działań będą widoczne bardzo szybko.