
Donald Trump miał podczas rozmowy telefonicznej z Benjaminem Netanjahu zaapelować o wycofanie izraelskich wojsk z Syrii i Libanu. - Oni was tam nie chcą. Powinniście przegrupować siły - miał powiedzieć prezydent USA. Źródła w izraelskiej armii twierdzą jednak, że doniesienia medialne były dla nich zaskoczeniem, a sytuacja w terenie pozostaje bez zmian.
PAP/EPA/GRAEME SLOAN / POOL Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump miał zwrócić się do premiera Izraela Binjamina Netanjah u z żądaniem wycofania żołnierzy Sił Obronnych Izraela z terytorium Syrii i Libanu - podał we wtorek portal Axios, powołując się na amerykańskich i izraelskich urzędników.
Do rozmowy przywódców miało dojść w czwartek. Według jednego z amerykańskich urzędników Trump przekonywał, że obecność izraelskich żołnierzy na terytorium Syrii może powodować napięcia i doprowadzić do dalszej eskalacji sytuacji w regionie.
Izraelska armia zaskoczona doniesieniami
Źródła w Siłach Obronnych Izraela przekazały we wtorek wieczorem dziennikowi "The Jerusalem Post", że publikacja Axios była dla nich zaskoczeniem . Wojskowi mieli nie posiadać informacji o opisywanej rozmowie telefonicznej oraz żądaniu przedstawionym przez amerykańskiego prezydenta.
Rozmówcy gazety podkreślili, że sytuacja izraelskich wojsk w Syrii i Libanie nie uległa zmianie. Nie odnotowano również żadnych sygnałów wskazujących, że w najbliższym czasie może dojść do wycofania lub przegrupowania oddziałów.
Ani Biały Dom , ani kancelaria premiera Izraela nie potwierdziły dotychczas oficjalnie szczegółów rozmowy opisywanej przez Axios.
Siły zbrojne Izraela zajęły południowe obszary Syrii w grudniu 2024 r., gdy w tym kraju upadał reżim Baszara al-Asada, a władzę przejął były dowódca islamistycznych rebeliantów Ahmed al-Szara. Nowy przywódca Syrii spotkał się z Trumpem w Ankarze na szczycie NATO dzień przed tym, gdy amerykański prezydent dzwonił do Netanjahu - przypomniał Axios.
Część południowego Libanu jest ponownie okupowana przez Izrael od wiosny . Wojska izraelskie zajęły ten teren tłumacząc to koniecznością walki ze wspieranym przez Iran Hezbollahem, który atakował miejscowości na północy Izraela.
Prominentni członkowie rządu w Jerozolimie chcą, by izraelskie wojska bezterminowo pozostały na południu Syrii i Libanu, a niektórzy naciskają nawet na utworzenie tam żydowskich osiedli - zaznaczył portal.