
Był to list intencyjny, w którym zgodzili się oni skoordynować działania dotyczące odbudowy Ukrainy na wypadek, gdyby ktoś ich o takie działania poprosił. Pod dokumentem nie podpisali się bowiem żadni przedstawiciele władz ukraińskich. Uważać go więc trzeba za przejaw optymizmu, wiary i wyobraźni. Ten właśnie aspekt sprawy podkreślił minister aktywów państwowych Wojciech Balczun. „Nie wyobrażam sobie, żeby polskie spółki nie brały udziału w odbudowie Ukrainy” – oświadczył minister.
Nie mniejszą wyobraźnią wykazał się w Gdańsku szef Banku Światowego, Hindus Ajay Banga. Jak ogłosił prezes Banga, na swoją odbudowę Ukraina potrzebować będzie, w ciągu dekady, 580 mld dol. Lwia część tych środków przyjść musi z sektora prywatnego.