
Anna Majcher , będąc u szczytu kariery, w niemal każdym wywiadzie deklarowała, że jest gotowa na miłość, ale nie zna żadnego mężczyzny wartego grzechu, który byłby wolny.
"Najwspanialsi i najwartościowsi mężczyźni są już dawno zajęci, a ja nie mam w zwyczaju rozbijać rodzin " - stwierdziła w rozmowie z "Życiem na gorąco".
Majcher zawsze miała słabość do starszych mężczyzn
Anna była jeszcze studentką warszawskiej szkoły teatralnej, gdy straciła głowę dla jednego z profesorów.
Andrzej Strzelecki, bo o nim mowa, wydawał się jej idealnym kandydatem na partnera.
"Prawdziwy facet to dla mnie przede wszystkim partner intelektualny - do dyskusji, rozmów, kłótni, sprzeczek. Musi być inteligentniejszy ode mnie, żebym czuła do niego szacunek i chciała się czegoś od niego nauczyć" - wyznała w wywiadzie dla "Echa Dnia".
Strzelecki był takim właśnie mężczyzną, o jakim marzyła. Miał tylko jedną "wadę" - był zakochany w swojej żonie Ewie.
Po latach Anna Majcher wyznała, że Andrzej złamał jej serce.
Majcher nie kryła, że ma słabość do starszych mężczyzn
"Miałam 13 lat, gdy straciłam ojca. Od tamtego czasu nieustannie szukam w mężczyznach ojcowskiego ciepła, którego brakowało mi w momencie dorastania. Może dlatego zawsze wiązałam się ze starszymi ode mnie " - opowiadała na łamach "Przyjaciółki".
Andrzej Strzelecki był od niej starszy o dekadę. Kolejny partner - majętny biznesmen niezwiązany z show-biznesem - o 15 lat. To właśnie u jego boku Anna miała stanąć na ślubnym kobiercu.
Majcher nie chciała być "towarzyszką życia". Marzyła o tym, by być żoną
Anna Majcher mówiła o swoim narzeczonym, że ma to wszystko, co powinien mieć mężczyzna, by poszła za nim na koniec świata.
"Inteligentny i piękny, a w dodatku bogaty. Rzadko się trafia to wszystko na raz" - powiedziała o nim w rozmowie z "Kurierem TV".
Aktorka była przekonana, że spędzi z ukochanym resztę życia. Gdy poprosił, by została jego żoną, bez wahania powiedziała mu "tak". Zgodziła się też, żeby się do niej wprowadził.
Niedługo po zaręczynach Anna dowiedziała się, że ślubu jednak nie będzie, bo jej wybranek jest już po ślubie z inną kobietą. Natychmiast wystawiła mu walizki za drzwi swojego mieszkania.
"Wyszłam z tego związku i długo leczyłam rany, bojąc się zażyłości z drugim człowiekiem" - wspominała w wywiadzie dla "Przyjaciółki".
"Jedno wiem na pewno - nigdy więcej nie zamieszkam z żadnym mężczyzną bez ślubu. Obowiązki 'towarzyszki życia' są takie same jak żony, ale praw nie ma żadnych" - dodała.
Majcher chciała być żoną. Została z niczym i po latach porzuciła swoje wielkie marzenie
Anna Majcher już wiele lat temu stwierdziła, że pogodziła się z tym, że nigdy nie będzie żoną , a jej marzenia o rodzinie pozostaną niespełnione.
"Żaden mężczyzna nie zasługuje na to, żeby kobieta rezygnowała dla niego z siebie. Ja nigdy, nawet dla wielkiej miłości, nie zrezygnuję z bycia sobą" - wyznała "Przyjaciółce".
"Bez męża też można dobrze żyć" - stwierdziła z kolei w "Życiu na gorąco".
Źródła:
Wywiady z A. Majcher: "Życie na gorąco" (luty 2002), "Echo Dnia" (kwiecień 1999), ("Przyjaciółka" (wrzesień 1999), "Kurier TV" (maj 2000)