RAK
    Ropa staniała, ale kierowcy na świecie tego nie odczują. Jest inny problem

    Ropa staniała, ale kierowcy na świecie tego nie odczują. Jest inny problem

    1706 odsłon
    Ropa staniała, ale kierowcy na świecie tego nie odczują. Jest inny problem

    Niższe ceny ropy naftowej mogą sugerować koniec szoku podażowego. Sytuacja na rynku paliw gotowych wygląda jednak zgoła inaczej. Globalne „wąskie gardło” przesunęło się z wydobycia na przetwórstwo – wynika z najnowszego raportu The Investment Institute przy banku UniCredit.

    Deeskalacja konfliktu wokół Iranu pomogła sprowadzić w ostatnich tygodniach ceny surowca w pobliże poziomów sprzed rozpoczęcia wojny. Spadek cen ropy to jednak tylko połowa historii. Marże rafineryjne (tzw. crack spreads) gwałtownie wzrosły, obnażając inny problem na rynkach paliw.

    „Podstawowe ceny ropy naftowej sugerują, że najgorszy szok podażowy już minął. Marże rafineryjne sugerują coś zupełnie innego” – czytamy w dzisiejszym raporcie. Wąskie gardło w rafineriach

    UniCredit Na wykresie dobrze widać, że historyczna zależność między ceną surowca a marżą rafinerii ostatnio się rozjechała. Wykres prezentuje wskaźnik marży 3-2-1 (tzw. 3-2-1 crack spread), który szacuje zysk rafinerii z przetworzenia trzech baryłek ropy WTI na dwie baryłki benzyny i jedną baryłkę oleju napędowego. Można zauważyć, że podczas gdy ceny ropy WTI zaczęły spadać, marża 3-2-1 odbiła w górę.

    Dostępność samej ropy się poprawiła m.in. dzięki odbudowie eksportu z Zatoki Perskiej, jednak brakuje teraz mocy, by ją odpowiednio szybko przetworzyć. Część bliskowschodnich zakładów nie pracuje na pełnych obrotach, a rosyjska infrastruktura naftowa ucierpiała w wyniku powtarzających się ataków armii ukraińskiej

    „Ropa znów płynie, ale zdolność branży do jej przetworzenia na benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze pozostaje ograniczona” – diagnozują analitycy UniCredit. 10 proc. mocy poza rynkiem

    Według szacunków agencji Bloomberg wyłączonych pozostaje około 10 proc. globalnych mocy rafineryjnych, co odpowiada ok. 8 mln baryłek dziennie. Branża to wykorzystuje, utrzymując wysokie marże rafineryjne, co blokuje z kolei przenoszenie niższych cen surowca na kierowców. To może zaś powodować utrzymanie inflacji na podwyższonym poziomie.

    Co prawda ponowne napięcia na Bliskim Wschodzie zagroziły znów podbiciem cen „czarnego złota”, jednak eksperci UniCredit podsumowują jednoznacznie: „Najbardziej bezpośrednim wyzwaniem dla rynków energii pozostają obecnie moce rafineryjne, a nie sama podaż ropy”.

    Inwestycje bez granic - cykl redakcyjny

    Zapraszamy do lektury artykułów na temat inwestowania przygotowanych w edukacyjnej serii Inwestycje bez granic, której partnerem jest UniCredit. Znajdziecie je pod tym linkiem, wraz z innymi naszymi materiałami o inwestowaniu na rynkach globalnych.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Bankier.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era