RAK
    "Praktycznie na wszystko". Trump twierdzi, że Iran się poddał

    "Praktycznie na wszystko". Trump twierdzi, że Iran się poddał

    752 odsłon
    "Praktycznie na wszystko". Trump twierdzi, że Iran się poddał

    Donald Trump przekonuje, że napięcia z Iranem zbliżają się do końca, a wymogi stawiane przez USA zostały w dużej mierze zaakceptowane. Prezydent zdradził w wywiadzie dla stacji CNBC kulisy negocjacji z Teheranem. W rozmowie musiał się również gęsto tłumaczyć z gigantycznych zysków na giełdzie.

    Najważniejsze informacje:

    Prezydent USA poinformował, że pomimo trwających wciąż negocjacji, Teheran zgodził się na większość amerykańskich żądań.

    Donald Trump oświadczył, że potencjał militarny Iranu został całkowicie zniszczony, jednak nie nazywa operacji wprost "wojną".

    Amerykański przywódca był w wywiadzie pytany o pomnażanie prywatnego majątku podczas sprawowania urzędu.

    Wideo z Władysławowo. Oto co zauważyła na straganie

    Głośna wypowiedź Donalda Trumpa w amerykańskiej telewizji to odpowiedź na ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Po wymianie zbrojnych ciosów z Iranem w rejonie cieśniny Ormuz, gdzie Teheran zaatakował zagraniczny statek towarowy, walki chwilowo ustały, a w Katarze zorganizowano rozmowy przez międzynarodowych mediatorów. Wprawdzie jeszcze w czwartek islamska republika ponownie zagroziła atakowaniem okrętów omijających jej wytyczne, jednak prezydent USA przedstawił w wywiadzie zgoła inną, bardziej optymistyczną perspektywę.

    • Negocjujemy i zobaczymy, czy nam się uda. Myślę, że zgodzili się na praktycznie wszystko, czego potrzebujemy - oświadczył Donald Trump podczas relacjonowanej na żywo z Gabinetu Owalnego rozmowy z dziennikarzami stacji CNBC.

    Prezydent dodał, że nie traktuje operacji prowadzonej przeciwko Iranowi jako "pełnowymiarowej wojny", choć w jego ocenie potencjał zbrojny Teheranu został już całkowicie militarnie zniszczony. - To nie jest wojna w ścisłym sensie. T o pozbawianie Iranu broni jądrowej - sprecyzował, unikając jednocześnie odpowiedzi na pytania o gotowość do wznowienia otwartego konfliktu w przypadku fiaska obiecujących rozmów pokojowych. Amerykański przywódca sięgnął za to po wymowne porównanie.

    • Jeśli jesteś rozpieszczonym i przez lata robiłeś, co chciałeś w kontaktach z rodzicami, a oni nagle zaczynają cię traktować surowo, to wymaga trochę czasu, zanim się do tego przyzwyczaisz - ocenił.

    Dwa miliardy na giełdzie. Tłumaczenia z majątku w Gabinecie Owalnym

    W ponadgodzinnej rozmowie z prezydentem nie ominięto jednak znacznie trudniejszych dla niego kwestii wewnętrznych. Dziennikarze zapytali Trumpa o zarzuty, jakoby wykorzystywał stanowisko głowy państwa do celowego bogacenia się. Według najnowszego, oficjalnego zeznania finansowego, podczas sprawowania urzędu prezydent USA dokonał ponad 2 tysięcy transakcji na giełdzie, co w połączeniu z intensywnym handlem kryptowalutami wygenerowało na jego kontach zawrotne 2 miliardy dolarów czystego dochodu.

    Donald Trump stanowczo odrzucił zarzuty o prywatne wykorzystywanie wpływów politycznych. Wyjaśniał, że zarobki to wyłączny efekt ogólnej, świetnej passy na rynku finansowym i historycznych wzrostów na Wall Street. Zapewnił także, że nie dogląda swojego portfela, a "rodzinnym biznesem" zajął się jego syn, Eric.

    • Nie rozmawiam z nim o takich rzeczach. Myślę, że wolno by mi było, nawet nie jestem pewien, jaki jest status prawny, ale nie robię tego - uciął Trump. Odnosząc się do głośnych doniesień o akcjach potężnej Nvidii, znajdujących się w portfelu zarządzającego jego inwestycjami funduszu, dodał beztrosko: - Coś tam mam. To jedna z wielu spółek, w które ta firma inwestuje. Nie obchodzi mnie to.

    Na podobne wymówki prezydent zdecydował się w odpowiedzi na pytania o zaskakująco wysokie, ujawnione właśnie ponadprzeciętne zyski na rynku kryptowalut, jakie w krótkim czasie odnotowała jego rodzina. Trump oświadczył, że nie był wtajemniczony w tego rodzaju przedsięwzięcia organizowane przez swoich bliskich. Zastrzegł jednak, że nawet gdyby był ich świadom, to nie widziałby w tym nic nielegalnego.

    Dziennikarz Joe Kernen wytknął w rozmowie przepisy etyczne, które nakazują urzędnikom wyłączanie się z decyzji powiązanych z ich własnymi inwestycjami (co ważne, prawo to omija akurat stanowiska prezydenta i wiceprezydenta).

    • Wiesz, nawet o tym nie wiedziałem - skwitował prezydent. Dodał na sam koniec, że doradzał swoim dzieciom utrzymywanie bezpiecznego dystansu od kontrowersyjnych działań, jednak z zastrzeżeniem, że jako dorośli "mają one prawo do własnego życia".

    Dziennikarka Wirtualnej Polski. Absolwentka dziennikarstwa na Collegium Civitas, obecnie studentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Z mediami związana już od czasów liceum. Sądeczanka na emigracji w Warszawie.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era