RAK
    Trump uderzył w najgorszym możliwym momencie. Co teraz zrobi Iran? Kulisy eskalacji

    Trump uderzył w najgorszym możliwym momencie. Co teraz zrobi Iran? Kulisy eskalacji

    2113 odsłon
    Trump uderzył w najgorszym możliwym momencie. Co teraz zrobi Iran? Kulisy eskalacji

    Opracowanie

    Wydawca Fakt Premium

    Amerykańskie bombardowania Iranu to coś więcej niż kolejna odsłona konfliktu na Bliskim Wschodzie. Atak nastąpił w czasie narodowej żałoby po śmierci ajatollaha Alego Chameneiego, a Teheran już odpowiedział uderzeniami na amerykańskie bazy. Czy świat stoi u progu nowej wojny? Wyjaśniamy, dlaczego moment ataku ma ogromne znaczenie, jakie możliwości ma jeszcze Iran i dlaczego NATO nie zamierza angażować się w konflikt.

    USA zaatakowały Iran. Co zrobi Teheran? Możliwe scenariusze eskalacji wojny Foto: Evan Vucci / Reuters Za kulisami wydarzeń rozgrywa się jednak znacznie ważniejsza gra. Dlaczego USA zdecydowały się zaatakować właśnie teraz? Czy Iran rzeczywiście jest w stanie zablokować Cieśninę Ormuz i wywołać światowy kryzys? Jakie znaczenie ma śmierć Chameneiego dla dalszego przebiegu konfliktu i dlaczego Donald Trump nie może liczyć na wsparcie całego NATO? Analizujemy najważniejsze scenariusze.

    Konflikt Iran-USA rozgorzał ponownie

    Wojna na Bliskim Wschodzie znów wybuchła z pełną siłą. We wtorek wieczorem Stany Zjednoczone rozpoczęły "masowe ataki” na Iran, bombardując około 80 celów. Operacja ruszyła w czasie, gdy prezydent USA Donald Trump (80 l.) przebywał w Ankarze na szczycie NATO. Według Waszyngtonu naloty były odpowiedzią na wcześniejsze ataki na statki handlowe.

    Moment eskalacji nie jest przypadkowy. Amerykańskie uderzenie nastąpiło w trakcie uroczystości pogrzebowych zamordowanego Najwyższego Przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, który zginął w wieku 86 lat. Napięcie w regionie sięga zenitu, a jedno wydaje się pewne – irańskie władze nie pozostawią tych ataków bez odpowiedzi. Co może wydarzyć się teraz? Odpowiadamy na najważniejsze pytania.

    Amerykańskie bombardowania były odpowiedzią na serię ataków na trzy statki handlowe w Cieśninie Ormuz. Ostatni z nich został trafiony „niezidentyfikowanym pociskiem”, co doprowadziło do wybuchu pożaru. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

    Według portalu Axios irańscy Strażnicy Rewolucji wystrzelili w kierunku statków handlowych co najmniej dwa pociski. Waszyngton odpowiedział zmasowanym uderzeniem. W nocy z wtorku na środę amerykańskie siły zaatakowały około 80 celów na terytorium Iranu. Jak poinformowało regionalne dowództwo USA CENTCOM, celem nalotów były systemy obrony powietrznej, wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych oraz ponad 60 łodzi należących do Gwardii Rewolucyjnej. Równocześnie Stany Zjednoczone przywróciły sankcje wobec Teheranu i cofnęły licencję umożliwiającą Iranowi sprzedaż ropy naftowej.

    Iran nie pozostawił tych działań bez odpowiedzi. W odwecie za amerykańskie bombardowania przeprowadził ataki na bazy wojskowe USA w Kuwejcie i Bahrajnie.

    Moment amerykańskich ataków nie jest przypadkowy. Już jutro w Meszhedzie odbędzie się pogrzeb Najwyższego Przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego (86 l.), zamordowanego 28 lutego. Od weekendu w Iranie i sąsiednim Iraku trwają uroczystości żałobne, a trumna duchowego przywódcy jest przewożona przez kolejne miasta kraju.

    Uderzenie w czasie narodowej żałoby ma ogromny wymiar symboliczny. Dla wielu konserwatywnych Irańczyków to cios w narodową godność, który dodatkowo zwiększa presję na władze w Teheranie, by odpowiedziały na działania Stanów Zjednoczonych.

    Kluczowe pytanie brzmi: do czego wciąż zdolne są osłabione irańskie siły zbrojne? Mimo dotychczasowych strat wiele wskazuje na to, że nadal dysponują znacznym arsenałem pocisków rakietowych i dronów. W ich rękach pozostają również narzędzia wojny asymetrycznej – od ataków terrorystycznych poza granicami kraju po próbę zablokowania Cieśniny Ormuz. Taki scenariusz mógłby wywołać poważny kryzys na światowych rynkach i zagrozić globalnym dostawom ropy.

    Nawet bez ostatniej eskalacji memorandum podpisane w szwajcarskim Bürgenstock miało niewielkie szanse na powodzenie. Dokument był sformułowany bardzo ogólnie i pozostawiał wiele kluczowych kwestii bez odpowiedzi. Rozmowy najprawdopodobniej utknęłyby w martwym punkcie już na etapie negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego lub sytuacji w Libanie.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era