
0:00
Zondacrypto, kremlowskie służby i polska afera podsłuchowa. Ujawniamy nowe powiązania!
Anna Mierzyńska
Zondacrypto, kremlowskie służby i polska afera podsłuchowa. Ujawniamy nowe powiązania!
Anna Mierzyńska
Paweł S., właściciel Zondacrypto w czasie gdy firma działała z Malty, wcześniej współpracował z Markiem Falentą, głównym organizatorem głośnej afery podsłuchowej. Brał udział w próbie przejęcia firmy Falenty przez Rosjanina, którego szef miał związki z mafią sołncewską i z FSB
Czy rosyjskie ślady w aferze Zondacrypto mogą być kontynuacją zaangażowania rosyjskiego w Polsce, związanego na początku z działalnością biznesową Marka Falenty i wywołaną przez niego aferą podsłuchową? Ujawniamy nieznane dotąd relacje między dwiema aferami: tą z lat 2014/2015 i obecną.
Przedstawiane tu zdarzenia łączy z jednej strony postać polskiego biznesmena Pawła S., z drugiej – udział Rosjan, a dokładniej dwóch rosyjskich grup przestępczych. Wszystkie tropy rosyjskie prowadzą zaś do jednego „punktu zwornikowego”: do rosyjskich służb.
Paweł S. jest dziś w trakcie procesów sądowych za działania na niekorzyść wierzycieli spółki Falenty – Hawe, dlatego nie podajemy jego nazwiska. Liczba śladów rosyjskich wokół niego jest zadziwiająco wysoka.
Najważniejsze ustalenia
Oto co wynika z naszego śledztwa:
W 2018 roku Zondacrypto (wtedy jeszcze BitBay), przeniosła swoją formalną działalność na Maltę. W tym czasie mieli w nią zainwestować Rosjanie, a dokładnie osoby powiązane z mafią tambowską. Wiele wskazuje na to, że za mafią stał rosyjski kontrwywiad FSB.
Jedynym akcjonariuszem maltańskiej spółki, będącej wyłącznym operatorem giełdy kryptowalut BitBay, był Paweł S., polski biznesmen.
Ten sam Paweł S. w 2015 roku współpracował z Markiem Falentą , odpowiedzialnym za nielegalne podsłuchiwanie polityków w restauracji „Sowa i przyjaciele”. Publikacja tych podsłuchów w latach 2014/2015 wywołała w Polsce polityczne trzęsienie ziemi i osłabiła rządzącą wówczas PO.
Paweł S. rozpoczął współpracę z Falentą zaraz po wybuchu tej afery. Według doniesień medialnych z tamtego okresu złożył nawet wniosek do sądu w trwającym wówczas procesie upadłościowym jako prezes spółki Falenty SkładyWęgla.pl. (Paweł S. zaprzecza informacji, jakoby miał być prezesem tej spółki). Spółka ta kupowała węgiel od rosyjskiej firmy KTK i miała u Rosjan ogromny dług. KTK była powiązana z rosyjską mafią sołncewską.
Następnie Paweł S. został prezesem we flagowej spółce Falenty – Hawe . I planował w ramach tzw. wykupu menadżerskiego wykupić akcje Marka Falenty w Hawe m.in. dzięki wsparciu firmy, w której wspólnikiem był Rosjanin Siergiej Skaterszikow.
Skaterszikow to człowiek Władimira Jewtuszenkowa, jednego z najbogatszych oligarchów w Rosji. Jewtuszenkow także ma powiązania z mafią sołncewską i FSB.
Ostatecznie w wyprowadzeniu majątku Falenty poza Polskę pomógł inny Rosjanin. Także przy tych transakcjach ślady prowadziły do FSB.
Rosyjskie pieniądze
Giełdę kryptowalut Zondacrypto (wtedy jeszcze pod nazwą BitBay) założył w 2014 roku Sylwester Suszek (obecnie zaginiony). Giełda najpierw miała niskie przychody, ale w 2017 roku zaliczyła finansowy boom i w 2018 była już silnym graczem na rynku kryptowalut. Właśnie wtedy, jak wynika z notatki ABW ujawnionej przez „Gazetę Wyborczą”, w firmę zainwestowali Rosjanie.
O rosyjskich pieniądzach, stojących za Zondacrypto, mówił też w Sejmie premier Donald Tusk. Jak pokazałam w poprzednim tekście (link poniżej), wiele wskazuje na to, że
w giełdę kryptowalut inwestowali nie tyle mafiozi, co rosyjski kontrwywiad FSB, wykorzystujący przykrywkę mafii tambowskiej. Sama mafia była wtedy rozbita, jej szef siedział w więzieniu, a drugi się ukrywał. Pozostałości grupy przestępczej, jeśli działały, to właśnie w porozumieniu ze służbami specjalnymi.