
Jarosław Kaczyński w otoczeniu polityków Prawa i Sprawiedliwości pojawił się w piątek 10 lipca na placu Piłsudskiego w Warszawie. Jak co miesiąc, chciał złożyć kwiaty pod pomnikiem ofiar katastrofy smoleńskiej i pomnikiem swojego zmarłego brata, Lecha Kaczyńskiego.
Kaczyński wściekły na miesięcznicy smoleńskiej. „Społeczny śmieć”
Z nagrania udostępnionego m.in. przez TV Republika wiemy, że polityków PiS nie dopuszczono przed pomnik byłego prezydenta Warszawy. W tym miejscu stanęli bowiem kontrmanifestanci, którzy od lat regularnie stawiają się na obchodach miesięcznicy smoleńskiej, by powtarzać swoje hasła.
Aktywiści zarzucają Jarosławowi Kaczyńskiemu i Antoniemu Macierewiczowi okłamywanie społeczeństwa odnośnie przyczyn katastrofy rządowego samolotu. Twierdzą, że liderzy PiS wykorzystują tamtą tragedię do celów politycznych. W przeszłości wdawali się z politykami w przepychanki i szarpaniny, więc obecnie obie grupy odgradza policja. Fakt ten bardzo nie spodobał się prezesowi partii.
– Jest jedna wielka, gigantyczna kompromitacja tej władzy – oburzał się Kaczyński, odchodząc od pomnika brata. – No tyle mogą zrobić, że przy pomocy najgorszego społecznego śmiecia mogą tutaj w ten sposób funkcjonować, kpić sobie z prawa – stwierdzał.
– Oni są osłaniani, a my miesiąc w miesiąc jesteśmy obrażania, atakowani, łącznie z pogróżkami zabójstwa. Nie traktuję tego oczywiście poważnie, ale chodzi o to, że policja ma obowiązek w takiej sytuacji interweniować, a nie interweniuje – zwracał uwagę.
Kaczyński zapowiada utworzenie gwardii obywatelskiej
– Mamy do czynienia w tej chwili z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego będą musiały być wyciągnięte wnioski. Trzeba będzie niestety wszystko budować od początku. Trzeba będzie powołać jakąś gwardię obywatelską, która będzie bardzo zdecydowana. Tak, że ci z policji, którzy pozostaną, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki. A tacy jak ci, którzy tutaj to robią, po prostu odpowiedzą za to, co robili – mówił prezes drugiej największej partii w Sejmie.
– A po pierwsze trzeba wyjaśnić, czy oni działają sami, czy na zlecenie Rosji czy też jakiegoś może innego państwa graniczącego z Polską – dodawał polityk. Stwierdził, że za taką współpracę z innymi państwami powinna być znacznie wyższa kara. – Zaostrzymy też kodeks karny, że będzie dożywocie za to, bo w tej chwili nie ma. – No i będziemy prowadzili po prostu politykę przywrócenia normalności – zapowiadał.
Kaczyński zaatakował też aktywistę, wokół którego zbierają się kontrdemonstranci. – Jeżeli chodzi o pana Komosę , to musi być śledztwo, z jakiego powodu on to robi – stwierdził. – To jest mój domysł, moje przypuszczenie, że po prostu działa tutaj na zlecenie innego państwa, a w Polsce walka z agenturą rosyjską to jest po prostu śmiech. Wszystkie nasze służby są – łagodnie mówiąc – do pełnej przebudowy. By stworzyć tutaj całkowicie nowy system – mówił prezes PiS.