Pożar zniszczył halę produkcyjną firmy SMAK spod Włocławka i spowodował wielomilionowe straty. Mimo to właściciele nie zdecydowali się na publiczną zbiórkę pieniędzy, a cała załoga zachowała swoją pracę. Jak tłumaczą, są osoby, które bardziej potrzebują takiego wsparcia - opisuje ddwloclawek.pl.
W kwietniu pożar hali produkcyjnej firmy SMAK z Dziardonic pod Włocławkiem odbił się szerokim echem w całej Polsce. Ogień zniszczył część produkcyjną, magazyn i biura przedsiębiorstwa, które od blisko 30 lat produkuje naturalne gryzaki dla psów, eksportowane do wielu krajów Europy.
W akcji gaśniczej uczestniczyło 23 zastępy straży pożarnej i ponad 100 strażaków. Choć udało się uratować drugą halę, właściciele stracili najważniejszą część zakładu. - Patrzyliśmy, jak pali się dorobek trzech pokoleń - opowiada właściciel.
Jak opowiada w rozmowie z portalem DDWłocławek współwłaściciel firmy Adam Barański, decyzja o dalszej walce zapadła jeszcze w trakcie pożaru. – Tak naprawdę jeszcze podczas pożaru usiedliśmy wszyscy i powiedzieliśmy sobie jedno: próbujemy dalej. Nie poddajemy się – wspomina.
Polskie rafinerie gotowe na ewentualny atak Rosji? Minister odpowiada
Firma działa od 1996 r., a dziś aż 95 proc. jej produkcji trafia na eksport. W zakładzie pracuje około 50 osób. Właściciele podkreślają, że od początku zależało im na utrzymaniu całego zespołu i już dzień po pożarze zapewnili pracowników, że nie planują zwolnień.
Milionowe straty, ale bez publicznej zbiórki
Szacowane straty właściciele wyceniają na 4-5 mln zł, nie licząc utraconych kontraktów i możliwości produkcyjnych. Mimo wielu pytań o uruchomienie internetowej zbiórki zdecydowali, że tego nie zrobią.
My po prostu uważamy, że są ludzie, którzy potrzebują zbiórek bardziej, np. osoby, które walczą o zdrowie i życie swoje lub swoich chorych dzieci. My musieliśmy wziąć odpowiedzialność za własną firmę – tłumaczy Adam Barański. Odbudowują firmę po pożarze © Facebook Zamiast zbiórki firma uruchomiła sklep internetowy, zachęcając klientów do kupowania swoich produktów. Jak podkreślają właściciele, każda sprzedaż pomaga dziś w odbudowie zakładu i utrzymaniu miejsc pracy.
Obecnie odbudowa przedsiębiorstwa jest zaawansowana w około 25 proc. Jeśli prace będą przebiegały zgodnie z planem, pierwsze próby technologiczne w odbudowanej hali mają rozpocząć się jesienią.
Pochodzi z Trójmiasta i swoją przygodę z mediami zaczynała od pisania o grach, a dziś zgłębia świat finansów w money.pl. Choć dopiero stawia pierwsze kroki w zawodzie, to dziennikarstwo to maraton, a nie sprint, więc na wszystko przyjdzie czas. W pracy interesuje ją, jak gospodarka wpływa na naszą codzienność, a także psychologia biznesu. Prywatnie uwielbia składać klocki LEGO i relaksować się włączając konsolę.