
Wyceny amerykańskich spółek rozpalają dyskusję na Wall Street. Podczas gdy jedni eksperci wieszczą pęknięcie największej bańki inwestycyjnej w historii USA i zalecają całkowity odwrót od tamtejszych akcji, drudzy spodziewają się kontynuacji zwyżek, na czym zyskać może także Europa. Tymczasem inwestorzy zdają się tracić cierpliwość, masowo wycofując kapitał z amerykańskich funduszy, a na rynku surowców pojawiają się prognozy głębokiej przeceny ropy naftowej.
Jeremy Grantham: Nie trzymajcie amerykańskich akcji
– Biorąc pod uwagę stosunek wartości giełdowej do PKB, po uwzględnieniu inflacji, jest to najdroższy rynek w historii Ameryki – powiedział w wywiadzie dla CNBC Jeremy Grantham, legendarny inwestor i współzałożyciel firmy zarządzającej aktywami GMO.
Ekspert, znany ze skutecznego przewidywania wcześniejszych rynków niedźwiedzia, już w marcu 2024 roku ostrzegał przed eksplozją bańki sztucznej inteligencji. Choć od tamtego momentu giełdy systematycznie rosły, w podcaście „The Diary of a CEO” jego ocena sytuacji stała się jeszcze bardziej kategoryczna.
– To moim zdaniem największa bańka inwestycyjna w historii Ameryki – twierdzi Grantham. Jego zdaniem korekta dotknie przede wszystkim liderów dotychczasowych zwyżek. – Najbardziej przewartościowane akcje prawdopodobnie stracą na wartości najmocniej. Papiery, które drożały najsilniej – z sektora AI oraz inne popularne walory wykazujące największe skoki – historycznie rzecz biorąc, powinny zaliczyć najgłębsze spadki – uważa inwestor. Rekomendacja rynkowego weterana jest jednoznaczna. – Jeśli posiadasz dużą pozycję w akcjach amerykańskiego sektora technologicznego, moją osobistą radą byłaby ich całkowita sprzedaż – oznajmił Grantham. Tę samą zasadę odnosi do całego tamtejszego parkietu. – Nie trzymajcie amerykańskich akcji – podsumował.
Peter Oppenheimer: Hossa utrzyma się w drugim półroczu
Zupełnie odmienne stanowisko zajmuje Peter Oppenheimer, główny globalny analityk rynku akcji i szef ds. analiz europejskiej gospodarki w Goldman Sachs. Według niego globalne rynki akcji utrzymają dynamikę wzrostu z drugiego kwartału, a głównym motorem napędowym pozostaną rezultaty finansowe spółek technologicznych.
– Spodziewam się, że zwyżki będą prawdopodobnie mniejsze niż w pierwszej połowie roku, ale będą miały dość szeroki zasięg – ocenił Oppenheimer w wywiadzie dla telewizji Bloomberg. Strateg uważa, że gigantyczne nakłady firm technologicznych na sztuczną inteligencję przyniosą korzyści powiązanym z nimi podmiotom. W dobrej pozycji do monetyzacji tego trendu stawia to przedsiębiorstwa ze Starego Kontynentu.
– Europa, w porównaniu z innymi rynkami, ma przewagę pod względem wycen, nawet jeśli weźmie się poprawkę na strukturę sektorową. To prawda, że średnio te spółki rosną wolniej, ale zyski pozostają stosunkowo stabilne i sądzę, że tak będzie również w przyszłości – wskazał ekspert.
Bank of America: Kapitał ucieka z USA z powodu wysokich wycen
Uczestnicy rynku coraz częściej skłaniają się jednak ku argumentom sceptyków. Analitycy Bank of America zauważają, że w tygodniu kończącym się 1 lipca amerykańskie fundusze inwestycyjne odnotowały odpływ kapitału na poziomie 17,2 mld USD. To najszybsze tempo wycofywania środków z tamtejszego rynku akcji od marca tego roku.
Głównym powodem niepokoju inwestorów są wygórowane wyceny spółek związanych z technologią sztucznej inteligencji. Zamiast tego kapitał szuka alternatywnych i bezpieczniejszych kierunków. W tym samym okresie akcje japońskie przyciągnęły 1,9 mld USD nowych środków, co stanowiło największy napływ od siedmiu tygodni.
Ludovic Subran: Dostrzegam oznaki zbyt dużego entuzjazmu
Sceptycznie wobec rynkowego szału na punkcie nowej technologii wypowiada się również Ludovic Subran, główny ekonomista grupy Allianz. W wywiadzie dla telewizji Bloomberg ocenił, że wpływ sztucznej inteligencji na gospodarkę okaże się mniejszy, niż zakładają to hurraoptymistyczne prognozy.
– W rzeczywistości nie wiemy jeszcze, jak szeroko ta technologia będzie stosowana i jaki będzie jej realny wpływ na gospodarkę. Rynek wykazuje ogromny optymizm, szczególnie w kwestii wzrostu produktywności, choć sytuacja będzie miała raczej charakter hybrydowy – analizuje Subran. Ekonomista przyznaje, że technologia niesie ze sobą istotne zmiany. – To moment przypominający renesans. AI rzeczywiście odmieni gospodarkę opartą na usługach, ale widzę też zjawiska, które są niepokojące – dodaje.
Zwraca uwagę na dynamiczny wzrost zadłużenia wynikający z potężnych nakładów inwestycyjnych. Podkreśla jednocześnie nierównomierne zaangażowanie branży: podczas gdy niektóre korporacje, takie jak Apple, w obszarze sztucznej inteligencji nie robią niemal nic, inne robią zdecydowanie za dużo.
– Jeśli spojrzymy na ryzyko moralnego starzenia się centrów danych, jeśli zagłębimy się w sposób monetyzacji nakładów kapitałowych, czy w fakt, że emituje się dłużne papiery wartościowe, aby rozliczyć się z akcjonariuszami, to nie wygląda to zbyt dobrze – argumentuje ekonomista.
– W przypadku obligacji uważam, że wciąż mamy do czynienia z wieloma inwestorami szukającymi odwetu. Z kolei na rynku akcji panuje przekonanie, że możliwości są nieograniczone, podczas gdy rzeczywistość jest oczywiście inna.
Citigroup: Sprzedaj ropę przy letnim odbiciu
Do głębokich zmian dochodzi również na rynku surowców energetycznych. Według analityków Citigroup cena ropy naftowej może runąć do poziomu 60 USD za baryłkę pod koniec roku, do czego przyczyni się spadek napięć oraz ograniczenie zakłóceń w Cieśninie Ormuz.
„Bilans popytu i podaży zaczyna dawać o sobie znać” – napisali analitycy banku w raporcie skierowanym do klientów. Zwrócili uwagę, że ruch żeglugowy się normalizuje, brakuje kupców z Chin, rynek fizyczny ropy mocno osłabł, a zapasy skurczyły się w znacznie mniejszym stopniu, niż oczekiwano. Wszystko to wskazuje ich zdaniem na to, że surowiec, który w drugim kwartale potaniał o 30%, będzie kontynuował trend spadkowy. Widoczny dotychczas niedobór podaży zostanie zastąpiony przez wyraźną nadwyżkę czarnego złota na globalnych rynkach.