
Na początku 2025 roku informowaliśmy o cyberataku na słowacki Urząd Geodezji, Kartografii i Katastru . Wykorzystane wówczas ransomware doprowadziło do całkowitego paraliżu w urzędach i braku dostępu do danych , a w konsekwencji chaosu na rynku nieruchomości.
Była to istotna lekcja nie tylko w zakresie skutków, ale też przywracania prawidłowego funkcjonowania państwowej organizacji z kopii danych.
Rząd zaleca: włącz radio w razie wojny lub kryzysu. Pułapka „cichych pasm”, o której mało się mówi
Atak na rumuńską agencję
Historia ze Słowacji częściowo się powtórzyła u jednego z jej sąsiadów.
Jak podaje serwis Cybernews , około 14 lipca ofiarą ataku ransomware padła rumuńska Narodowa Agencja ds. Katastru i Reklamy Nieruchomości (ANCPI).
Sprawca poinformował o swoim sukcesie na jednym z forów hakerskich. Dzięki przechwyceniu danych logowania, udało mu się wykraść dane mieszkańców oraz kopię serwerów GitLab z kodem źródłowym systemów.
Podobnie jak w przypadku słowackiego urzędu, Agencja początkowo mówiła o „problemach technicznych”, dopiero po pewnym czasie przyznając, że doszło do cyberataku .
ANCPI miała otrzymać od sprawcy informacje dotyczące „wsparcia”. Nietrudno się domyślić, że chodziło o okup .
Szantaż jednak nie zadziałał. W odwecie atakujący miał dokonać ostatniego kroku: zniszczyć wszystkie dane , które zdobył .
Oprócz wspomnianych danych i kopii serwerów, w tym gronie miały się znaleźć się także informacje o pracownikach, dokumenty wewnętrzne oraz cały rejestr katastralny Rumunii .
Na skutek incydentu doszło do paraliżu rynku nieruchomości w kraju : mieszkańcy nie mogą pozyskać danych ich budynków czy gruntów, zaś notariusze nie mogą rejestrować transakcji.
Agencja: nie rozpowszechniajcie niezweryfikowanych informacji
Nieco inny punkt widzenia przedstawiła sama Agencja. Pracownikom udało się bowiem przywrócić jej stronę i zamieścić komunikat dotyczący całej sytuacji .
Proces migracji aplikacji ANCPI do chmury rządowej potrwa do środy 22 lipca, następnie zaś dane zostaną zweryfikowane przez „właściwe instytucje”.
Co ciekawe, pojawiające się doniesienia o konsekwencjach cyberataku określono „rzekomymi”.
„ANCPI zwraca uwagę, że informacje rozpowszechniane w przestrzeni publicznej (…) nie pochodzą z oficjalnych źródeł i nie odzwierciedlają rzeczywistości ani aktualnego stanu dochodzeń. Rozpowszechnianie niezweryfikowanych informacji może wywołać zamieszanie i wpłynąć na zaufanie społeczne do instytucji państwowych” – czytamy w oświadczeniu Agencji.
Zwrócono przy tym uwagę, że podczas incydentu cyberbezpieczeństwa dla ochrony integralności danych oraz eliminacji luk w zabezpieczeniach, konieczne było odizolowanie dotkniętych systemów. Miało to wygenerować „tymczasowe problemy”.
ANCPI zaapelowała o monitorowanie oficjalnych kanałów komunikacji. Informacje o przywróceniu działalności systemów mają być podane w późniejszym terminie.
NIK bije na alarm. Polskie dzieci nie są bezpieczne w sieci