
Samiec daniela przemierza okoliczne tereny Opola z zieloną plastikową siatką zaplątaną w poroże. Na pierwszy rzut oka wygląda, jakby zwierzę nosiło nietypową perukę, jednak ta „ozdoba” może być dla niego śmiertelnie niebezpieczna.
Pierwsze zgłoszenie o nietypowym gościu trafiło do leśniczego z Leśnictwa Narok dzięki czujności mieszkanki okolicy. Po potwierdzeniu informacji okazało się, że daniel przebywa na terenach miejskich, głównie w dzielnicach Bierkowice i Półwieś, co utrudniło szybkie podjęcie interwencji. Sprawa została przekazana do urzędu miasta, który zlecił działania interwencyjne.
Walka z czasem i nieuchwytnym zwierzęciem
Do akcji wkroczył lekarz weterynarii wyposażony w specjalistyczny sprzęt do podawania środków usypiających z bezpiecznej odległości. Jednak, aby skutecznie uśpić zwierzę, konieczne jest podejście na około 20 metrów. To zadanie okazało się wyjątkowo trudne – daniel, mimo ograniczonego pola widzenia przez siatkę, wykazuje się niezwykłą czujnością. Doskonały słuch i węch pozwalają mu skutecznie unikać ludzi.
Obecnie siatka nie oplata pyska zwierzęcia, dzięki czemu daniel może jeść i pić. To daje czas na dalsze działania ratunkowe. Urzędnicy podkreślają, że nie ma mowy o odstrzale zwierzęcia – celem jest bezpieczne uśpienie i uwolnienie go z plastikowej pułapki. Jeśli jednak wszystkie próby zawiodą, istnieje szansa, że zimą, gdy daniele zrzucają poroże, siatka odpadnie wraz z nim.
Leśnicy przypuszczają, że zielona siatka to pozostałość po worku typu big bag lub innym materiale wykorzystywanym w rolnictwie. Daniel najprawdopodobniej zaplątał się w nią podczas wycierania scypułu, czyli obumierającej skóry pokrywającej poroże. Zamiast krzewu czy młodego drzewa, zwierzę natrafiło na plastikowy odpad.
Śmieci – śmiertelna pułapka dla dzikich zwierząt
Historia daniela z Opola to tylko jeden z wielu przypadków, które pokazują, jak poważnym zagrożeniem dla dzikiej przyrody są porzucone w lasach odpady. Leśnicy alarmują, że każdego roku tony śmieci stają się śmiertelną pułapką dla zwierząt. Przykład wilka z okolic Pszczyny, który zginął po zjedzeniu reklamówki z kanapkami, jest tylko jednym z wielu tragicznych finałów.
Choć działania na rzecz recyklingu przynoszą pewne efekty i w lasach pojawia się mniej plastikowych butelek, problem wciąż pozostaje ogromny. Nawet drobne elementy, takie jak nakrętki od butelek, mogą być śmiertelnym zagrożeniem dla ptaków, które mylą je z pożywieniem.