RAK
    Zarobili miliardy na rosyjskiej ropie. Greccy armatorzy pod lupą

    Zarobili miliardy na rosyjskiej ropie. Greccy armatorzy pod lupą

    1464 odsłon
    Zarobili miliardy na rosyjskiej ropie. Greccy armatorzy pod lupą

    Greccy armatorzy zarobili co najmniej 3,8 miliarda dolarów na transporcie rosyjskiej ropy od połowy 2023 roku, utrzymując kluczową pozycję w logistyce Moskwy – wynika z analizy „Financial Times”. Choć operacje te są legalne w ramach limitów cenowych G7, a firmy deklarują pełną zgodność z prawem, wysokie zyski budzą kontrowersje w Kijowie i zbiegają się w czasie z planami Zachodu dotyczącymi zaostrzenia sankcji.

    Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez "Financial Times" – opartą na danych branżowych od Argus Media, Kpler, Windward i Vortexa – greckie firmy żeglugowe utrzymują kluczową pozycję w logistyce rosyjskiej ropy naftowej. Operacje te są legalne pod warunkiem ścisłego przestrzegania limitu cenowego narzuconego przez państwa grupy G7.

    Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska intensyfikują działania na rzecz zaostrzenia reżimu sankcyjnego. Głównym celem zachodnich rządów jest dalsze uszczuplenie dochodów Moskwy z eksportu surowców energetycznych przed ewentualnymi negocjacjami pokojowymi z Ukrainą, do czego zachęca również ogólny spadek cen ropy na przestrzeni ostatnich trzech lat.

    Grecja zapewnia 15% eksportu rosyjskiej ropy

    Spośród 20 podmiotów generujących najwyższe zyski z transportu rosyjskich ładunków od czerwca 2023 roku, osiem to firmy greckie. Pozostałe to głównie rosyjskie przedsiębiorstwa państwowe lub powiązane z nimi spółki, z wyjątkiem jednego podmiotu zarejestrowanego w Hongkongu. W maju greckie firmy odpowiadały za prawie 15 procent całkowitego eksportu rosyjskiej ropy naftowej.

    Według obliczeń "Financial Times", greccy armatorzy zarobili co najmniej 3,8 mld dol. na przewozie rosyjskiej ropy od połowy 2023 r. Kalkulacje te objęły główne trasy o łącznym wolumenie 389 milionów baryłek obsługiwanych przez greckie tankowce, wykluczając 153 miliony baryłek z braku odpowiednich wycen. Firma Dynacom Tankers wygenerowała od lipca 2023 roku co najmniej 915 milionów dolarów przychodu z tytułu transportu rosyjskiej ropy.

    Spółka Olympic Shipping and Management zarobiła na tym handlu minimum 404 miliony dolarów, podczas gdy firmy Stealth Maritime i Polembros Shipping osiągnęły przychody przekraczające 200 milionów dolarów każda. Głównym powodem utrzymującego się zaangażowania prywatnych podmiotów są wyższe stawki frachtowe – handlowcy płacą o 30 do 40 procent więcej za wynajem tankowców do przewozu rosyjskiej ropy w porównaniu do surowców z państw nieobjętych restrykcjami.

    Środowisko regulacyjne i limit cenowy

    Ograniczenie w postaci limitu cenowego G7 (price cap) zostało wprowadzone w grudniu 2022 roku w celu zmniejszenia dochodów Moskwy przy jednoczesnym zapewnieniu ciągłości dostaw na rynki globalne. Zgodnie z przepisami, armatorzy są zobowiązani do posiadania wydrukowanego poświadczenia, że przewożony ładunek jest wyceniony poniżej ustalonego limitu. W praktyce firmy żeglugowe często opierają się na deklaracjach podmiotów czarterujących statek lub rosyjskich dostawców. Władze oczekują jednak od właścicieli statków samodzielnej weryfikacji, czy cena surowca rzeczywiście mieści się w limicie oraz czy żaden podmiot zaangażowany w łańcuch dostaw nie jest objęty sankcjami.

    Warto odnotować, że podczas zamkniętych spotkań unijnych dyplomatów rządy Grecji i Cypru konsekwentnie sprzeciwiały się mechanizmowi limitu cenowego. Działalność greckiej floty była również źródłem napięć na linii Ateny-Kijów. W 2023 roku ukraiński organ ds. sankcji wpisał kilka greckich firm, w tym Dynacom, na listę "międzynarodowych sponsorów wojny", jednak pod presją rządu w Atenach zostały one z niej usunięte.

    Reakcje branży żeglugowej na sankcje

    Ryzyko regulacyjne i bezpieczeństwa wpływa na decyzje poszczególnych podmiotów. Część greckich armatorów, w tym TMS Tankers i Thenamaris, zredukowała swój udział w transporcie rosyjskiej ropy pod koniec 2023 roku w następstwie amerykańskich sankcji nałożonych na operatorów z Turcji i ZEA. Zanim podjęto tę decyzję, firmy TMS Tankers i Thenamaris zarobiły z tego tytułu odpowiednio 150 milionów i 30 milionów dolarów. Kolejne firmy wycofały się z obsługi rosyjskiego handlu po amerykańskich sankcjach wobec koncernów Rosnieft i Łukoil w październiku 2025 roku. Ponadto, jeden z tankowców należących do firmy Stealth został zaatakowany w zeszłym roku, co wzbudziło w przedsiębiorstwie obawy o bezpieczeństwo marynarzy.

    Przedsiębiorstwa, które kontynuują operacje, deklarują ścisłe przestrzeganie prawa. Firma Dynacom oświadczyła, że jej działania są w pełni zgodne ze wszystkimi obowiązującymi sankcjami, argumentując jednocześnie, że ramy limitu cenowego rzeczywiście zmniejszyły rosyjskie przychody i przyczyniły się do złagodzenia presji inflacyjnej poprzez ograniczenie globalnych kosztów energii. Przedstawiciele Olympic Shipping oraz TMS również zapewnili o przestrzeganiu restrykcji nakładanych przez UE, Wielką Brytanię i USA.

    Stealth Maritime podkreśliło z kolei, że wszystkie obsługiwane ładunki zostały zweryfikowane pod kątem zgodności z prawem przez amerykańskich i brytyjskich prawników. Mimo tych deklaracji, ukraińscy aktywiści wskazują na istnienie luk w obowiązującym systemie, przez które rosyjski eksport naftowy wciąż generuje wielomiliardowe wpływy, krytykując przy tym rząd grecki za przedkładanie interesów branży morskiej nad skuteczność sankcji.

    Oprac. JM

    Czytaj cały artykuł u źródła — Bankier.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era