
Prezydent Karol Nawrocki zawetował w piątek ustawę o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu, nazywając ją "ideologiczną presją".
Zapraszamy również tutaj: 🔴 Portal Gazeta Wyborcza: https://wyborcza.pl/0,0.html 🔴 Kanał Strefa Wyborczej: https://www.youtube.com/@StrefaGazetaWyborcza 🔴 Instagram: https://www.instagram.com/gazeta_wyborcza/ 🔴 Facebook: https://www.facebook.com/warszawawyborczapl 🔴 TikTok: https://www.tiktok.com/@wyborcza_pl
Szanowni państwo, sprawy obywateli nie mają wakacyjnej przerwy. Na moje biurko trafił kolejny pakiet ustaw. Każda z nich została przeanalizowana z punktu widzenia zgodności z konstytucją, interesu obywateli, bezpieczeństwa państwa oraz sprawności instytucji publicznych. Jak zawsze chciałbym państwu wyczerpująco uzasadnić podjęte decyzje. W tym miejscu zaznaczę, że przy każdej z nich realizuje podstawową zasadę, jaką kieruje się w toku procesu legislacyjnego. Nie ma automatycznego popierania projektów rządowych, ale nie ma również automatycznego ich odrzucania. Jest ocena każdej ustawy, jest odpowiedzialność, jest konstytucja i zawsze jest interes obywatela. Zacznę od omówienia ustaw podpisanych. Pierwszą z nich jest ustawa dotycząca postępowań w sprawach kredytów frankowych. Setki tysięcy obywateli od lat czekają na rozstrzygnięcie sporów z instytucjami finansowymi. Sprawy frankowe stały się jednym z głównych źródeł przeciążenia sądów cywilnych. Ustawa ma przyspieszyć postępowania i ograniczyć asymetrię sił między konsumentem a dużą instytucją finansową. Tu ważne są rozwiązania ograniczające możliwość wywierania presji na kredytobiorcę w czasie procesu między innymi przez wypowiadanie umowy lub stosowanie wpisów do biura informacji kredytowej jako swoistego straszaka. Podpis pod ustawą jest decyzją na rzecz ochrony konsumenta i równości obywateli wobec prawa. Kolejna ustawa, którą podpisałem to ustawa dotycząca patostreamingu. Nie jest to ustawa wolna od wład. Brakuje w niej dostatecznie precyzyjnej definicji patostreamingu. Powstają też wątpliwości co do egzekwowania prawa wobec transmisji prowadzonych spoza granic Rzeczypospolitej. Te zastrzeżenia są poważne i powinny zostać uwzględnione w przyszłych pracach legislacyjnych. Zdecydowałem jednak, że niedoskonałość przepisów nie może oznaczać bezczynności wobec przemocy, poniżania człowieka i wykorzystywania dzieci dla internetowej popularności oraz pieniędzy. Przy podejmowaniu decyzji wziąłem pod uwagę między innymi stanowisko przedstawicieli prezydenckiej rady młodzieży. Młodzi ludzie widzą jak brutalne treści wpływają na ich rówieśników. Widzą, że zachowania, które jeszcze niedawno budziły powszechne oburzenie, są dziś przedstawiane jako rozrywka, sposób na zdobycie popularności albo model szybkiego zarobku. Podpisując ustawę oczekuje jednocześnie, że jej nieprecyzyjne elementy zostaną poprawione. Prawo musi być jednoznaczne, proporcjonalne i możliwe do skutecznego egzekwowania. Podpisana została także ustawa dotycząca cyfryzacji obsługi pracowniczych planów kapitałowych. Elektroniczne doręczanie dokumentów za pośrednictwem platformy usług elektronicznych ZUS pozwoli ograniczyć kosztowną korespondencję papierową, skrócić czas obsługi spraw i zmniejszyć obciążenia administracyjne. Obywatel nie powinien być zmuszany do oczekiwania na list polecony, jeżeli dokument może bezpiecznie otrzymać w systemie elektronicznym. Państwo musi szanować nie tylko pieniądze obywatela, ale także jego czas. Kolejna podpisana przeze mnie ustawa dotyczy ewaluacji jednostek naukowych. Ustawa ma zapobiec sytuacji, w której po zakończeniu ewaluacji jakości działalności naukowej za lata 2022-2025, część uczelni utraciłaby prawo do prowadzenia postępowań o nadanie stopnia doktora. To jednak typowa ustawa ratunkowa, która ogranicza skutki problemu, nie usuwając jednak jego przyczyn. Nie jest to zatem oczekiwana reforma systemu. Ustawa nie tworzy nowego, kompleksowego modelu oceny jakości badań. Nie gwarantuje w pełni przewidywalnych kryteriów i nie rozwiązuje wszystkich problemów. Po raz kolejny rząd przedstawia doraźne rozwiązanie w ostatniej chwili. zamiast wcześniej zaproponować stabilne reguły dla całego środowiska akademickiego. Podpis otrzymała także ustawa zmieniająca zasady pobierania opłat w systemie etol. Samochód osobowy ciągnący przyczepę kempingową nie jest oczywiście ciężarówką. Polska rodzina jadąca na wakacje nie powinna być traktowana przez system opłat drogowych. Tak samo jak wielka firma transportowa realizująca przewozy towarowe. Dotychczasowe rozwiązanie było przykładem prawa oderwanego od zdrowego rozsądku. Te przepisy przywracają proporcje pomiędzy charakterem pojazdu a nakładanymi na niego obciążeniami. Podpisana została także ustawa dotycząca ubezpieczeń rolnych. Bezpieczeństwo żywnościowe, to często powtarzam, ma dziś takie samo znaczenie jak bezpieczeństwo energetyczne i militarne. Rolnicy każdego roku podejmują ryzyko, którego nie da się w pełni przewidzieć. Przymrozki, grat, susze i gwałtowne zjawiska pogodowe mogą w ciągu kilku godzin zniszczyć efekt wielu miesięcy pracy. Państwo nie może pozostawić gospodarstw bez ochrony tylko dlatego, że wciąż nie powstał idealny docelowy system ubezpieczeń. Podpisana ustawa nie jest jeszcze pełną reformą. da jednak ochronę w nadchodzącym sezonie i tworzy podstawę do budowy systemu reasekuracji. Podpisałem również ustawę o bonie senioralnym. Wsparcie osób starszych nie może być jałmużną ani zbędnym kosztem. Jest wyrazem solidarności i spłatą długu wdzięczności wobec pokolenia, które budowało fundamenty współczesnej Polski. Ustawa jest jednak znacznie skromniejsza niż wcześniejsze zapowiedzi rządu. Liczba osób, które otrzymają realną pomoc w pierwszym okresie działania programu może być niewielka w porównaniu ze skalą potrzeb. Poważne wątpliwości budzi również kolejność wdrażania programu. Zgodnie z krytykowanym przez środowisko senioralne mechanizmem pierwszeństwo mogą otrzymać gminy, które dotychczas nie rozwijały usług opiekuńczych, podczas gdy samorządy od lat inwestujące w takie rozwiązania będą musiały czekać. Pomimo tych wad ustawa jest krokiem we właściwym kierunku. Jednocześnie oczekuje jej rozwinięcia w prawdziwy kompleksowy system opieki długoterminowej. Seniorzy potrzebują czegoś więcej niż efektownej nazwy programu. Potrzebują dostępnej opieki, odpowiedzialnego finansowania i pewności, że państwo nie pozostawi ich samych. Podpisałem także ustawy o danych wynagrodzeń personelu medycznego. Fundamentem normalnego państwa musi być zasada, że istnieje jedna Polska bez obywateli kategorii lepszej i gorszej, bez specjalnych pokojów, saloników VIP dla osób wpływowych i bez przywilejów zależnych od legitymacji partyjnej, stanowiska czy znajomości. Każdy obywatel ma takie samo prawo do godnej opieki zdrowotnej. Obserwujemy obecnie gorącą dyskusję dotyczącą możliwego uprzywilejowania osób związanych z elitami politycznymi, przyjmowania wybranych pacjentów poza kolejnością oraz nieprawidłowościami w zakresie wynagrodzeń części lekarzy w publicznych placówkach. To wynik ujawnionych w ostatnim czasie przez media skandalicznych praktyk i nadużyć w służbie zdrowia na czele z tą najgłośniejszą w szpitalu południowym w Warszawie, o którym z taką dumą opowiadał mój kontrkandydat w wyborach prezydenckich. Ustawa powstała więc w pośpiechu i nie została poprzedzona wystarczająco szerokimi konsultacjami. Naczelna Rada Lekarska zgłaszała również wątpliwości związane z ochroną danych personelu medycznego. Nie można tych zastrzeżeń lekceważyć. Przejrzystość nie może oznaczać naruszania prywatności ani narażania lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia na nieuzasadnione ryzyko. Podpisałem jednak tę ustawę, ponieważ w obecnej sytuacji większym zagrożeniem jest pozostawienie systemu bez dostatecznych mechanizmów kontroli. Równocześnie konieczne będzie monitorowanie skutków nowych przepisów i tam gdzie to potrzebne wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń chroniących dane osobowe personelu. Szczególny tryb zastosowałem wobec ustawy wprowadzającej ogólnokrajowe standardy usług opiekuńczych świadczonych w miejscu zamieszkania. Zgadzam się z kierunkiem zmian i dlatego zdecydowałem o podpisaniu ustawy. Jednocześnie, że ze względu na poważne wątpliwości dotyczące ingerencji w konstytucyjnie gwarantowaną samodzielność jednostek samorządu terytorialnego skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Państwo powinno wspierać osoby starsze, chore i z niepełnosprawnościami, tak, aby mogły jak najdłużej pozostawać we własnym domu, blisko rodziny i w znanym sobie otoczeniu. Potrzeba ujednolicenia standardów opieki została zdiagnozowana w tej ustawie właściwie. Ustawa wprowadza jasne standardy i mechanizmy kontroli jakości, ale znów nie tworzy kompleksowego systemu ich finansowania. i realizacji. Odpowiedzialność zostaje w dużej mierze przeniesiona na samorządy oraz pracowników pomocy społecznej, którzy już dzisiaj mierzą się z przeciążeniem, obowiązkami i niewystarczającymi wynagrodzeniami. Szczególne zastrzeżenia budzi nakładanie na wspólnoty lokalne obowiązku organizowania usług od wczesnych godzin porannych do późnego wieczora przez 7 dni w tygodniu, również w weekendy i święta. Sama dostępność opieki jest potrzebna. Nie można jednak wymagać jej zapewnienia bez uwzględnienia możliwości lokalnych ośrodków i odpowiedniego finansowania. Samodzielność finansowa jednostek samorządu terytorialnego jest chroniona przez konstytucję. Nakładanie nowych kosztownych obowiązków bez zapewnienia realnego źródła ich finansowania nie jest wyłącznie błędem technicznym. może stanowić ingerencję w istotę polskiej samorządności. Potrzebujemy ewolucji, a nie rewolucji. Nie wystarczy więc przyjąć szlachetnego celu. Trzeba jeszcze stworzyć warunki, aby cel ten został rzeczywiście osiągnięty. Każde nowe zadanie nakładane na samorząd powinno mieć pełne i realne odzwierciedlenie w środkach przekazywanych z budżetu państwa. Przejdę teraz do ustaw, które nie uzyskały mojej zgody i wymagają skorzystania z prezydenckiego prawa weta. Są to dwie ustawy. Regulacja o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu oraz ustawa zawierająca przepisy wprowadzające. Zacznę od tego, że sama zmiana nazwy ustawy nie zmienia charakteru prawnego proponowanego rozwiązania. To zresztą, jak państwo wiecie, szerszy problem, który dotyka działalności legislacyjnej rządu. Często uznaje on bowiem, że ładna nazwa projektu zamknie dyskusję nad złą i szkodliwą treścią samej regulacji. Jednocześnie chcę powtórzyć po raz kolejny, w mojej ocenie i poglądach w omawianym temacie nic się nie zmieniło. Mówiłem w czasie kampanii wyborczej, że jestem gotowy do rozmowy o ustawie regulującej status osoby najbliższej. Jednak zawsze podkreślałem, że nic, co jest kwazi małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie. Podobnie jest w przypadku adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Podkreślałem za każdym razem, że gdy rozwiązania realnie pomogą osobom w statusie osoby najbliższej na formalne administracyjne funkcjonowanie, a nie będą niosły za sobą ideologicznej presji czy próby podważania wyjątkowego statusu małżeństwa, to taką ustawę podpiszę. Niestety to co do mnie trafiło to nie są wyłącznie techniczne sprawy, które pomagają ludziom w dostępie do informacji medycznej, reprezentowaniu bliskiej osoby czy załatwianiu spraw w urzędzie. Te projekty tworzą w istocie nową sformalizowaną instytucję prawa rodzinnego wyposażoną w szeroki katalog uprawnień zbliżonych do uprawnień małżeńskich. Mamy państwową rejestrację związku. Mamy ustawowe obowiązki wzajemnego szacunku, lojalności, pomocy i troski. Mamy przywileje podatkowe, spadkowe, socjalne, emerytalne. A więc odtwarzany jest prawny rdzeń małżeństwa, ale pod inną nazwą i bez pełnego katalogu zobowiązań wynikających z małżeństwa. Jako strażnik konstytucji nie mogę zaakceptować rozwiązania, które prowadziłoby do utraty szczególnego statusu małżeństwa określonego w artykule 18 konstytucji jako związek kobiety i mężczyzny znajdujący się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej. Każdy obywatel zasługuje na szacunek, bezpieczeństwo i możliwość rozwiązania praktycznych problemów życiowych. Spór dotyczy jednak zasadniczej konstrukcji prawnej. Jeżeli tworzy się instytucję zawieraną w sformalizowanej procedurze, rejestrowaną przez państwo i wywołującą skutki prawne bardzo podobne do małżeństwa, to należy uczciwie powiedzieć, że buduje się alternatywę dla małżeństwa. Nie zgadzam się na wprowadzanie tylnymi drzwiami związków partnerskich, które mają zastąpić czy podmienić instytucje małżeństwa. Kolejnym powodem weta jest zasada sprawiedliwości społecznej. Projektowane przepisy przyznawałyby osobom pozostającym w nowych sformalizowanych związkach między innymi możliwość wspólnego rozliczenia podatku dochodowego, zwolnienia z podatku od spadków oraz dostęp do określonych świadczeń socjalnych i emerytalnych. Jednocześnie zakres obowiązków stron byłby mniejszy niż w przypadku małżonków. Małżeństwo oznacza nie tylko prawa, oznacza także trwałe i egzekwowalne zobowiązania, odpowiedzialność za drugą osobę, konsekwencje majątkowe oraz obowiązki alimentacyjne. Tymczasem w projektowanej instytucji obowiązek alimentacyjny po ustaniu związku miałby charakter ograniczony lub fakultatywny. A samą umowę można byłoby rozwiązać znacznie łatwiej niż małżeństwo, nawet w drodze jednostronnego oświadczenia składanego przed notariuszem bez właściwej dla rozwodu kontroli sądowej. Powstaje więc zasadnicze pytanie. Czy państwo może przyznawać niemal te same przywileje publiczne osobom, które nie podejmują porównywalnych obowiązków i nie gwarantują podobnej trwałości związku? Byłoby to rozwiązanie niesprawiedliwe wobec małżeństw, które biorą na siebie długoterminową odpowiedzialność, opiekują się członkami rodziny i ponoszą wynikające z tego koszty społeczne oraz koszty ekonomiczne. Małżeństwo najlepiej zabezpieczające trwałość rodziny nie może stać się jedną z wielu równorzędnych opcji oferowanych przez administrację państwową. Rodzina jest wspólnotą o fundamentalnym znaczeniu dla przetrwania narodu. Powodem WETA jest również skala ingerencji w system prawa. Rząd przedstawiał projekt jako odpowiedź na codzienne problemy osób pozostających w związkach nieformalnych. Tymczasem ustawa wprowadzająca zmienia aż 238 innych ustaw. Zmiany obejmują prawo rodzinne i cywilne, przepisy podatkowe, ubezpieczenia społeczne, procedury sądowe, funkcjonowanie organów władzy publicznej oraz regulacje dotyczące zawodów zaufania publicznego. Tak ogromna skala zmian jest nieproporcjonalna do deklarowanego technicznego celu projektu. Jeżeli regulacja przedstawiana jako ułatwienie kilku spraw administracyjnych wymaga przebudowy setek ustaw, oznacza to, że w rzeczywistości tworzy się nową instytucję o pełnym ciężarze systemowym. Tak poważna reforma powinna być wynikiem szerokiego dialogu społecznego, dokładnej analizy skutków i uczciwej debaty konstytucyjnej. nie powinna być wprowadzana pod nazwą, która pomniejsza czy kamufluje jej rzeczywiste znaczenie. Weto nie oznacza jednak zamknięcia rozmowy o problemach osób bliskich. Dostrzegam rzeczywistą potrzebę uregulowania sytuacji, w których człowiek potrzebuje po prostu pomocy zaufanej osoby w sprawach zdrowotnych, organizacyjnych, administracyjnych i osobistych. Nie każda pomoc wymaga od razu ustanawiania pełnomocnika czy korzystania z innych szczególnych trybów prawnych. Życie społeczne potrzebuje instrumentu prostszego, bardziej ludzkiego i bardziej zakorzenionego w zaufaniu bez wprowadzania ideologicznych zmian w prawie rodzinnym. Należy ułatwić wskazywanie osoby uprawnionej do otrzymywania informacji medycznych oraz wykonywania określonych czynności w sprawach życia codziennego. Można uprościć udzielanie pełnomocnictw, zasady reprezentacji, kwestie związane z pochówkiem, dostępem do dokumentacji medycznej. Takie rozwiązania powinny być jednak dostępne dla obywateli niezależnie od charakteru ich relacji. Raz jeszcze podkreślę, punktem wyjścia powinna być instytucja osoby bliskiej, rozwiązująca rzeczywiste problemy administracyjne, ale nie tworząca alternatywy małżeństwa. Jestem gotowy do rozmowy i podpisania dobrej, zgodnej z konstytucją ustawy w tej sprawie. Niech powstanie rozwiązanie pragmatyczne, przejrzyste i uczciwe, takie, które pomoże ludziom, ale nie będzie próbą przemycania pod techniczną nazwą fundamentalnej zmiany prawa rodzinnego. Szanowni państwo, odpowiedzialność nie polega ani na podpisywaniu wszystkiego, co przysyła większość parlamentarna, ani nawetowaniu wszystkiego, co przygotował rząd. Odpowiedzialność polega na rozróżnianiu i sprawiedliwej ocenie. Tam, gdzie ustawa pomaga obywatelom, usprawnia państwo, chroni dzieci, seniorów, doktorantów, rolników lub konsumentów, składam swój podpis, nawet jeśli dostrzegam niedoskonałości projektu i domagam się jego dalszej poprawy. Tam jednak, gdzie projekt narusza zasady konstytucyjne, tworzy przywileje bez równoważnych obowiązków, osłabia szczególny status małżeństwa i ingeruje w setki ustaw pod pozorem technicznej zmiany, korzystam z prawa WETA. Drzwi do rozmowy o projektach ustaw są zawsze otwarte. Wielokrotnie zachęcałem i nadal będę zachęcał do konstruktywnego dialogu. Zawsze jestem gotowy poprzeć rozwiązania, które pomogą obywatelom i szanują konstytucję. Tak powinno działać państwo odpowiedzialne. Pomagać tam, gdzie pomoc jest potrzebna. Poprawiać to, co niedoskonałe, zatrzymywać to, co niebezpieczne i zawsze pamiętać, że w centrum prawa ma znajdować się człowiek. Bardzo dziękuję za uwagę. Yeah.