
Po wylądowaniu na lotnisku Sandefjord-Torp (120 km na południe od Oslo) służby ewakuowały z samolotu 214 osób znajdujących się na pokładzie. Na miejsce skierowano straż pożarną, policję i zespoły ratownictwa medycznego.
Norweska policja przekazała, że nikt z pasażerów ani członków załogi nie odniósł obrażeń.
Lotnisko zostało na krótko zamknięte, aby umożliwić przeprowadzenie akcji ratunkowej oraz sprawdzenie maszyny. Po zakończeniu działań służb wznowiono normalne funkcjonowanie portu.
Według wstępnych ustaleń przyczyną pojawienia się dymu była usterka baterii telefonu komórkowego, należącego do jednego z pasażerów – przekazała rzeczniczka portu lotniczego Oslo-Torp Tine Kleive-Mathisen. W rejs powrotny do Warszawy samolot wystartował z godzinnym opóźnieniem.
Najważniejsze Fakty