
Wypadek autobusu w Warszawie. Dwie hipotezy prokuratury
Prokuratura wszczęła w poniedziałek śledztwo po karambolu, do którego doszło przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich . Przesłuchany w charakterze świadka został też kierowca pojazdu linii 168.
Teraz śledczy planują przesłuchać świadków zdarzenia oraz osoby poszkodowane. Najważniejsze będą jednak ekspertyzy biegłych i analiza danych zapisanych w tzw. czarnej skrzynce autobusu.
Jak ustalił reporter RMF FM Jakub Rybski, prokuratura bierze pod uwagę dwie główne hipotezy. Pierwsza zakłada usterkę układu kierowniczego, druga - awarię układu sterującego pedałem przyspieszania . Oba systemy są sterowane elektronicznie, dlatego analiza komputera pokładowego ma pomóc odpowiedzieć na pytanie, co doprowadziło do utraty kontroli nad pojazdem.
Taranował auta, wjechał do przejścia podziemnego
Do wypadku doszło w niedzielę wczesnym wieczorem. Autobus linii 186, jadący ulicą Grójecką, najpierw zderzył się z tramwajem, a następnie ruszył w kierunku Ronda Zesłańców Syberyjskich. Po drodze uszkodził kilkanaście samochodów, po czym wjechał do przejścia podziemnego, spychając tam również jedno z aut.
W zdarzeniu ucierpiało sześć osób. Dwie z nich, w tym dziecko, trafiły do szpitala.
Jak poinformował rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski, autobusem kierował 58-latek. Mężczyzna był trzeźwy, a badanie na obecność narkotyków dało wynik negatywny. Z jego relacji wynika, że w pojeździe mogło dojść do awarii technicznej , która spowodowała problemy z hamowaniem. Łącznie w zdarzeniu uczestniczyło 14 samochodów osobowych.
Stanowisko MZA po wypadku autobusu w Warszawie
Miejskie Zakłady Autobusowe podkreślają , że do czasu zakończenia oględzin pojazdu przez specjalistów nie będą komentować możliwych przyczyn wypadku.
Aktualnie sprawa jest wyjaśniana wyłącznie przez policję i prokuraturę, które zabezpieczyły autobus – przekazał rzecznik MZA Adam Stawicki.
Jednocześnie spółka odniosła się do pojawiających się spekulacji dotyczących możliwej awarii pedału przyspieszania. W serii autobusów, z której pochodzi ten pojazd, nie odnotowywano awarii tego urządzenia. Ewentualna awaria potencjometru skutkowałaby unieruchomieniem pojazdu, a nie jego przyspieszeniem – zaznaczył rzecznik.
MZA zapewnia również, że pozostaje w stałym kontakcie z producentem autobusów, firmą Solaris Bus & Coach. Spółka stanowczo zaprzecza także pojawiającym się w przestrzeni publicznej sugestiom o możliwości zdalnego przejęcia kontroli nad pojazdem. Taka techniczna możliwość nie istnieje - podkreślił Adam Stawicki.