Pesymizm wobec jena pogłębiał się w ostatnich tygodniach, gdy rynki dostosowywały się do polityki gospodarczej nowej premier Japonii Sanae Takaichi. Wśród inwestorów panowało przekonanie, że jej administracja może wywierać naciski na bank centralny, by ten opóźniał kolejne podwyżki stóp procentowych.
Niepewność co do niezależności BOJ wzrosła dodatkowo po tym, jak rząd utrzymał w planie gospodarczym zapisy wzywające bank do dostosowywania polityki pieniężnej do celów gabinetu. Stratedzy BofA Global przyznają, że podczas ostatnich spotkań z inwestorami "po raz pierwszy od lat nie spotkali ani jednego byka na jenie" (wszyscy wskazywali na jego spadek - red.).
Zwrot po doniesieniach w sprawie stóp
Sytuacja uległa zmianie po wtorkowych spadkach, gdy kurs jena szorował po dnie w pobliżu 40-letniego minimum na poziomie 163,24 za dolara. Do gwałtownego umocnienia doszło po doniesieniach Bloomberg News, z których wynika, że urzędnicy BOJ są otwarci na szybsze tempo podwyżek stóp, niż przewiduje rynkowy konsensus. W efekcie dolar osłabił się wobec jena o 0,15 proc., do poziomu 162,95.
Presję na osłabienie jena stara się mitygować także rząd. Minister finansów Japonii Satsuki Katayama, zapowiedziała, że władze "podejmą zdecydowane działania", jeśli zajdzie potrzeba ograniczenia nadmiernej wyprzedaży waluty. Tokio interweniowało już na rynku w kwietniu i maju, gdy jen przekroczył poziom 160 za dolara, jednak działania te nie odwróciły szerszego trendu.
Kryptowaluty i NFT na usługach ekstremistów. Alarm z Hiszpanii
Zdaniem analityków główną przyczyną słabości jena pozostaje globalna siła dolara oraz wciąż znacząca dysproporcja w poziomach stóp procentowych.