
Popełniono absolutnie wszystkie błędy. To człowiek zniszczył instytucjonalnie środowisko. Skutki będą dalekosiężne - grzmiała na konferencji prasowej przy zaporze w Pilchowicach była minister edukacji Anna Zalewska.
Będę składała tzw. skargę środowiskową do Komisji Europejskiej. Naruszono tu co najmniej dwie dyrektywy – siedliskową i ptasią oraz wodną. Cokolwiek dzieje się w Naturze 2000, a tutaj mamy do czynienia z Naturą 2000, podlega szczególnej ochronie, również wynikającej z przepisów europejskich - przekonywała europosłanka Prawa i Sprawiedliwości.
Zalewska zwróciła się też o reakcję na sytuację w rzece Bóbr do laureatki literackiej nagrody Nobla Olgi Tokarczuk. Przypomniała o jej aktywności ws. pomysłu dotyczącego nadania Odrze, której dopływem jest Bóbr, osobowości prawnej.
To jest Odrze niepotrzebne. Odrze i wszystkim jej dopływom potrzebna jest jej wizyta tutaj. Tutaj powinny być czarne marsze i pogrzeby - sugerowała Zalewska. Czarnek apeluje o dymisje i mówi o braku nadzoru
Wiceprezes PiS i kandydat tego ugrupowania na premiera Przemysław Czarnek ocenił, że na Bobrze doszło do „potężnej katastrofy ekologicznej”. Wezwał minister klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę oraz wiceminister tego resortu Urszulę Zielińską do dymisji.
Ta katastrofa wynikała z faktu kompletnego braku nadzoru nad działalnością spółki Tauron (…), nie dopilnowano prac związanych z remontem zapory. W sytuacji, kiedy prognozy meteorologiczne wskazywały na falę upałów, nie doprowadzono do tego, aby poziom wody był wyższy i nie doszło do obniżenia zawartości tlenu w tej wodzie – mówił Czarnek. Podkreślał jednocześnie, że modernizacja zapory na zbiorniku Pilchowice jest konieczna.
W związku z sytuacją na Bobrze posłowie PiS mają przeprowadzić kontrole w urzędach i ministerstwach. Chcemy wyjaśnić całą sytuację i pokazać niekompetencję tego rządu – mówił Czarnek.
15 ton śniętych ryb
Śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice i w korycie rzeki Bóbr poniżej zapory zaobserwowano na początku tygodnia. Miało to związek ze spuszczeniem wody ze zbiornika , które zakończono z końcem czerwca. Było ono konieczne, aby rozpocząć remont pochodzącej z początku XX wieku zapory zbiornika Pilchowice. W zbiorniku Pilchowice i w rzece Bóbr poniżej zapory odłowiono 15 ton martwych ryb.
Tauron poinformował, że rada społeczna ds. sytuacji na rzece Bóbr i Jeziorze Pilchowickim będzie obradować w formule okrągłego stołu pod patronatem starosty lwóweckiego. Pierwsze spotkanie zaplanowano na czwartek 9 lipca.
W wydanym w sobotę późnym popołudniem komunikacie prasowym Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że dotychczasowe wyniki badań laboratoryjnych nie wskazują, aby przyczyną śnięcia ryb było zanieczyszczenie toksycznymi substancjami chemicznymi.
Potwierdzają natomiast bardzo wysoką zawiesinę oraz pogorszenie parametrów jakości wody charakterystyczne dla wzruszenia osadów dennych i deficytu tlenu. Nadal prowadzone są kolejne analizy - zapewniono w komunikacie resortu. Międzyresortowy Zespół ds. Odry analizuje wpływ zdarzenia na ekosystem Bobru oraz potencjalne ryzyko dla rzeki Odry. Bóbr jest jednym z dopływów Odry.
Co zobaczyli wczoraj inspektorzy ochrony środowiska?
Jak przekazał Dolnośląski Urząd Wojewódzki, Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu wczoraj przeprowadzili wizję terenową rzeki Bóbr na odcinku od Zapory Pilchowickiej do mostu w miejscowości Włodzice Wielkie, obejmującym około 41 km biegu rzeki poniżej zapory.
Stwierdzono występowanie niewielkiej liczby śniętych ryb (kilkanaście sztuk) wyłącznie przy Zaporze Pilchowickiej. Na pozostałym odcinku objętym kontrolą nie stwierdzono śniętych ryb. Woda przy Zaporze Pilchowickiej miała barwę ciemnobrązową. Na wysokości miejscowości Nielestno, Marczów oraz Lwówek Śląski miała barwę brązową. Wizualnie zanieczyszczenie rzeki występuje na odcinku od Zapory Pilchowickiej do Jeziora Rakowickiego I. W miejscowości Włodzice Wielkie woda była już klarowna - czytamy w komunikacie. Dolnośląski Urząd Wojewódzki podkreśla, że woda dostarczana mieszkańcom jest bezpieczna.
Sytuacja na rzece Bóbr nie ma wpływu na wodę z sieci wodociągowej, która pochodzi z ujęć głębinowych i jest objęta zwiększonym monitoringiem - wyjaśniono. Porównania do Odry są nie na miejscu? Tak twierdzi Greenpeace
Część internautów, a także politycy opozycji zarzucają organizacjom ekologicznym, że na sytuację w rzece Bóbr nie reagują z taką siłą jak wtedy, gdy kilka lat temu śnięte ryby pojawiły się w Odrze.
Porównania z katastrofą Odry są nie na miejscu. W Odrze zginęło 1650 ton ryb, w Bobrze - 15-19t - ok. 100x mniej - stwierdził na portalu X rzecznik Greenpeace Polska Marek Józefiak.