Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki przekonywał w programie "Bez Doktryny" Wirtualnej Polski, że pomysł stałej bazy amerykańskich żołnierzy w Polsce ma poparcie zarówno po stronie prezydenckiej, jak i rządowej. Jak zaznaczył, rozmowy z Amerykanami są zaawansowane, ale wciąż pozostają na etapie deklaracji i planowania.
Najważniejsze tematy rozmowy:
Stała baza USA w Polsce – minister podkreślał, że istnieje "wspólna emocja" i polityczna zgoda wokół projektu.
Rozmowy z administracją Donalda Trumpa – według gościa temat pojawiał się w kontaktach prezydenta, rządu i wojskowych.
Koszt inwestycji – budowa bazy mogłaby oznaczać wydatek rzędu kilkunastu miliardów złotych.
Lokalizacja na zachodzie kraju – minister wskazał, że najbardziej prawdopodobne są rejony Polski Zachodniej, w tym Dolny Śląsk.
Minister przyznał, że kwestia amerykańskiej bazy wróciła do politycznej agendy z dużą siłą. – Mamy projekt stałej obecności – powiedział, dodając, że w tej sprawie widoczna jest zbieżność między Kancelarią Prezydenta a rządem.
Gość zaznaczył jednak, że decyzje jeszcze nie zapadły. – Na razie poruszamy się w sferze deklaratywnej – zastrzegł. Jak wyliczał, temat pojawiał się w rozmowach prezydenta z Donaldem Trumpem , w korespondencji wicepremiera ze stroną amerykańską oraz w kontaktach z przedstawicielami Pentagonu.
"Stała baza kosztuje mniej niż rotacyjna"
Minister argumentował, że stała obecność Amerykanów w Polsce byłaby korzystna nie tylko militarnie, ale również organizacyjnie. – To jest korzystne z punktu widzenia logistyki, ale też finansowo. Dla Amerykanów stała baza po prostu kosztuje mniej niż baza rotacyjna – mówił.
Przypomniał, że podstawą obecnej obecności wojsk USA jest umowa, która nakłada na Polskę zobowiązania infrastrukturalne. – Jest zaangażowanych dużo pieniędzy: 24 miliardy, 115 projektów, z tego co pamiętam 69 zakończonych – wyliczał. Jak dodał, po decyzji o stałej bazie dokumenty prawdopodobnie trzeba będzie zmodyfikować.
Redaktor Wirtualnej Polski. Wcześniej pracował w portalu TVN24. Zainteresowany polityką, o której zapomina, gdy jedzie w góry. Łodzianin, który przeniósł się do Warszawy po studiach, ale wciąż zaangażowany w życie swojego rodzinnego miasta.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości