
0:00
Prawie 60 procent Brytyjczyków uważa, że wyjście z Unii Europejskiej było błędem. Jednocześnie 75 procent chce bliższych relacji z Unią Europejską. Nie oznacza to jednak, że wszyscy chcą ponownego członkostwa. Raczej oczekują znacznie ściślejszej współpracy.
Miłada Jędrysik
Wysłuchaj podcastu
Z socjologiem Gavinem Rae, profesorem Akademii Leona Koźmińskiego, rozmawiamy o tym, jak Brexit zmienił Wielką Brytanię, oraz czy Wielka Brytania po Brexicie naprawdę tak się różni od reszty krajów Unii? Może w jednym: na pewno brakuje nam na kontynencie postaci takich, jak Count Binface (różnie się jego miano tłumaczy na polski, ja wymyśliłam „Hrabia Śmietnikogęby"), który będzie w wyborach uzupełniających w Clacton-on-Sea rywalem architekta Brexitu Nigela Farage'a – i być może, jako kandydat protestu przeciwko populizmowi Reform UK, nie jest bez szans.
Poniżej transkrypcja naszej rozmowy:
To był szok nawet dla zwolenników Brexitu
Miłada Jędrysik: Dzisiaj gościem podcastu Drugi Rzut Oka jest prof. Gavin Rae z Akademii Leona Koźmińskiego. Będziemy rozmawiać o Wielkiej Brytanii dziesięć lat po Brexicie.
Ostatnio mam taką dziwną serię: jadę metrem do studia i dowiaduję się z internetu, że ktoś właśnie zmarł. Przy poprzednim podcaście chodziło o Davida Hockneya, też przecież Brytyjczyka, Anglika. Akurat rozmawialiśmy wtedy o artystach dawnych i współczesnych.
Dzisiaj rozmawiamy o Brexicie, ale przed włączeniem mikrofonów rozmawialiśmy o Bonnie Tyler. Oboje byliśmy przekonani, że jest znacznie młodsza. A tymczasem okazało się, że ma już 75 lat. To pokazuje, jak szybko płynie czas.
Gavin Rae: Niestety. Niestety.
Miłada Jędrysik: I równie szybko minęło chyba tych dziesięć lat od Brexitu, prawda?
Gavin Rae: Tak. Czas leci.
Miłada Jędrysik: A z drugiej strony czasami mam wrażenie, jakby to było wczoraj. Mam poczucie, że zarówno Unia Europejska, jak i Wielka Brytania wciąż pozostają w pewnym sensie w szoku po Brexicie. Czy nie ma pan podobnego odczucia?
Gavin Rae: Myślę, że nawet po dziesięciu latach trudno w to uwierzyć. Pamiętam noc referendum. Kiedy kładłem się spać, sondaże exit poll wskazywały, że zwycięży opcja Remain . Rano obudziłem się i okazało się, że wynik jest odwrotny i Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej.
Myślę, że był to szok nawet dla części osób popierających Brexit.
Miłada Jędrysik: A dla pana? Czy ekspert zajmujący się polityką i społeczeństwem również może być zaskoczony wynikiem takiego referendum?
Gavin Rae: Wiedziałem, że wynik będzie bardzo wyrównany, ale byłem przekonany, że ostatecznie zwycięży wariant pozostania w Unii Europejskiej. Pomyliłem się.
Myślę, że podobnie było z Davidem Cameronem. Zapowiedział referendum w swoim programie wyborczym przed wyborami parlamentarnymi. Sam był przeciwnikiem Brexitu, ale referendum miało pomóc zażegnać głęboki konflikt wewnątrz Partii Konserwatywnej. Sądzę, że również Cameron zakładał, iż ostatecznie wygra opcja pozostania w Unii Europejskiej.
Miłada Jędrysik: Tak, chyba większość obserwatorów była o tym przekonana. To miał być polityczny gambit, który po prostu się nie udał.
Gavin Rae: Dokładnie. To był gambit i okazał się błędem. Warto przypomnieć, że wszystkie główne partie polityczne – Partia Pracy, Partia Konserwatywna, Liberalni Demokraci, a także partie narodowe w Szkocji i Walii – opowiadały się przeciwko Brexitowi.
Miłada Jędrysik: No i przypomnijmy, że Szkocja zagłosowała przeciw Brexitowi.
Gavin Rae: Tak. Około 65 procent wyborców w Szkocji poparło opcję Remain . Podobnie było w Irlandii Północnej, gdzie również większość opowiedziała się za pozostaniem w Unii Europejskiej. To pokazuje, jak głęboko podzielone było – i nadal jest – brytyjskie społeczeństwo. Większość dużych miast głosowała za Remain .
Miłada Jędrysik: To trochę przypomina podziały widoczne także w Polsce, gdzie mniejsze miejscowości często głosują inaczej niż duże miasta. Zresztą nie tylko w Polsce.
Gavin Rae: To prawda. Choć nie wszędzie wyglądało to tak samo. Na przykład pochodzę z Birmingham i tam większość mieszkańców zagłosowała za Brexitem. Dlatego ten obraz jest bardziej skomplikowany niż prosty podział na miasta i prowincję.
Miłada Jędrysik: A co właściwie zdecydowało o wyniku? Dlaczego zwolennicy Leave zagłosowali za wyjściem z Unii?
Gavin Rae: To oczywiście bardzo złożone pytanie, ale ogromną rolę odegrało hasło kampanii: Take Back Control .
Miłada Jędrysik: Świetne hasło.
Gavin Rae: Tak, bo ludzie chcą mieć poczucie sprawczości.
To hasło odwoływało się do narastającej frustracji w brytyjskim społeczeństwie. Kampania przekonywała, że po opuszczeniu Unii Europejskiej Wielka Brytania odzyska kontrolę nad własną polityką, granicami i gospodarką.
Jednym z najważniejszych tematów była oczywiście migracja. Po rozszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 roku do Wielkiej Brytanii przyjechało wielu pracowników z nowych państw członkowskich, między innymi z Polski. Politycy tacy jak Nigel Farage i inni przedstawiciele prawicy wykorzystywali ten temat, przekonując, że Brexit pozwoli ograniczyć migrację. W praktyce okazało się jednak, że stało się odwrotnie. W kampanii powtarzano, że ograniczenie migracji rozwiąże wiele problemów gospodarczych Wielkiej Brytanii.
Katastrofy nie było, ale skrzydła też nie wyrosły
Miłada Jędrysik: Kiedy spojrzymy na dane publikowane z okazji dziesiątej rocznicy Brexitu, widać, że przeprowadzono bardzo wiele analiz, zwłaszcza dotyczących gospodarki. Oczywiście stosowano różne metodologie, ale większość badań wskazuje, że brytyjska gospodarka na Brexicie straciła.
Najczęściej pojawia się szacunek, że gdyby nie Brexit, PKB Wielkiej Brytanii mogłoby być dziś wyższe o około 6–8 procent. Pamiętam też szok po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Szczególnie ucierpiały małe i średnie firmy. Nagle producenci ryb i owoców morza, a właściwie rybacy, odkryli, że nie są już w stanie sprzedawać swoich produktów na dotychczasowych rynkach.
Do dziś wolumen handlu między Unią Europejską a Wielką Brytanią jest wyraźnie niższy niż przed Brexitem. Znacząco zmniejszył się również ruch towarowy przez tunel pod kanałem La Manche.
Ale skoro, jak pan mówi, brytyjskie społeczeństwo jest tak spolaryzowane, to rozumiem, że wśród tych, którzy opowiadali się za pozostaniem w Unii, panuje przekonanie, że kraj na Brexicie stracił. A co z tymi, którzy głosowali za wyjściem?
Gavin Rae: To jest właśnie ciekawy problem, ponieważ po Brexicie opinia publiczna wyraźnie się zmieniła. Dziesięć lat po referendum widzimy istotne przesunięcie nastrojów. Obecnie prawie 60 procent Brytyjczyków uważa, że wyjście z Unii Europejskiej było błędem. Mniej więcej taki sam odsetek określa Brexit jako porażkę, a około 65 procent jest zdania, że zaszkodził brytyjskiej gospodarce. To oznacza, że nawet część osób, które głosowały za Brexitem, dziś uważa, że była to błędna decyzja albo że cały proces został źle przeprowadzony.
Jednocześnie około 75 procent społeczeństwa chce bliższych relacji z Unią Europejską. Nie oznacza to jednak, że wszyscy chcą ponownego członkostwa. Raczej oczekują znacznie ściślejszej współpracy niż obecnie.
Podziały nadal istnieją, ale coraz więcej Brytyjczyków uważa, że Brexit był błędem. Możemy oczywiście dyskutować o skali jego negatywnych skutków gospodarczych. Trudno je dokładnie oszacować, między innymi dlatego, że Wielka Brytania ostatecznie opuściła Unię Europejską w czasie pandemii COVID-19.
To był wyjątkowy okres, więc oddzielenie skutków pandemii od skutków Brexitu nie jest łatwe. Widzimy jednak utrzymującą się stagnację gospodarczą. Płace realne praktycznie nie rosną, a handel jest mniejszy, niż byłby, gdyby do Brexitu nie doszło.
I właśnie dlatego opinia publiczna ocenia Brexit coraz bardziej krytycznie. Ludzie po prostu nie dostrzegają jego pozytywnych efektów.
Można dyskutować o kosztach Brexitu, ale znacznie trudniej wskazać jego realne korzyści. Oczywiście nie spełniły się najbardziej katastroficzne prognozy. Gospodarka się nie załamała, państwo funkcjonuje normalnie. Nie doszło do katastrofy, której niektórzy się spodziewali. Ale gdy pytamy o konkretne korzyści z wyjścia z Unii Europejskiej, naprawdę trudno je wskazać.
Dobrym przykładem jest migracja.
Miłada Jędrysik: Właśnie. Jak to się stało, że migrantów jest teraz więcej?
Gavin Rae: Po Brexicie rzeczywiście zmniejszyła się liczba migrantów z państw Unii Europejskiej, między innymi z Polski. Przed Brexitem w Wielkiej Brytanii mieszkało ponad milion Polaków. Dziś jest ich około 700 tysięcy. Spadła liczba migrantów z Unii Europejskiej, ale jednocześnie znacząco wzrosła imigracja z krajów spoza Unii.
Szczególnie było to widoczne tuż po pandemii. Wielka Brytania potrzebowała pracowników, zwłaszcza w ochronie zdrowia i innych kluczowych sektorach gospodarki. Jednocześnie wzrost migracji ponownie zaostrzył nastroje antyimigracyjne, na których korzystają niektóre partie polityczne.