
Od połowy czerwca przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się proces, w którym Janusz Szymik, były ministrant z Międzybrodzia Bialskiego, domaga się od Archidiecezji Krakowskiej i lokalnej parafii 20 milionów złotych zadośćuczynienia. Mężczyzna twierdzi, że w latach 1984-1989 był wielokrotnie wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza, księdza Jana W.
Kardynał Dziwisz nie chce zeznawać
Jednym z kluczowych świadków w procesie ma być kardynał Stanisław Dziwisz. Według pełnomocników powoda hierarcha mógł mieć wiedzę o działaniach księdza Jana W., ponieważ otrzymywał sygnały i prośby o interwencję od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
Sąd planował przesłuchać kardynała już w czerwcu, jednak z powodu choroby nie pojawił się on na rozprawie. Wezwany na środę również nie pojawił się w sądzie. Powodem nieobecności był zaplanowany wcześniej urlop, w tym wyjazd do Watykanu , który potrwa do piątku, 31 lipca. Nowy termin wyznaczono na poniedziałek, 3 sierpnia.
W piśmie skierowanym do sądu kardynał Dziwisz poinformował, że nie posiada wiedzy na temat sprawy, a w latach 1978-2004 przebywał w Rzymie. Co więcej, powołując się na wiek, stan zdrowia oraz zalecenia lekarzy, poprosił o niewzywanie go na rozprawę. Sędzia Monika Szczepaniec-Czech poinformowała, że sąd oczekuje teraz na zaświadczenie od lekarza sądowego, które potwierdziłoby stan zdrowia hierarchy. Jeśli takie zaświadczenie zostanie przedłożone, sąd może przesłuchać kardynała w jego miejscu zamieszkania. W przeciwnym razie możliwe jest nałożenie grzywny lub nawet zarządzenie przymusowego doprowadzenia świadka.
Poszukiwania byłego proboszcza
Pełnomocnicy Janusza Szymika starają się również, by w procesie zeznawał były ksiądz Jan W., oskarżany o wielokrotne wykorzystywanie seksualne nieletniego. Niestety, miejsce jego pobytu nie jest znane. Wezwanie do sądu zostało wysłane między innymi do jednego z klasztorów, jednak nie zostało tam odebrane. Sąd wciąż poszukuje możliwości przesłuchania Jana W.
Kulisy sprawy
Janusz Szymik był ministrantem w parafii w Międzybrodziu Bialskim. Jak sam wskazuje, po raz pierwszy został skrzywdzony przez księdza Jana W., gdy miał zaledwie 12 lat. Po powstaniu diecezji bielsko-żywieckiej w 1992 roku, Szymik zgłosił sprawę ówczesnemu ordynariuszowi, biskupowi Tadeuszowi Rakoczemu. Niestety, jego relacje nie spotkały się z żadną reakcją ze strony Kościoła. Dopiero w 2014 roku, gdy nowym ordynariuszem został biskup Roman Pindel, rozpoczęto proces kanoniczny. W jego trakcie ksiądz Jan W. przyznał się do współżycia z nieletnim, został zawieszony i ukarany przez Kościół.
W 2025 roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał Januszowi Szymikowi 400 tysięcy złotych zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej za brak reakcji na doniesienia o nadużyciach seksualnych. Sąd nie miał wątpliwości, że Szymik był wielokrotnie wykorzystywany przez proboszcza. Jednocześnie uznał, że za winę księdza nie odpowiada Diecezja Bielsko-Żywiecka, która powstała dopiero w 1992 roku, lecz Archidiecezja Krakowska, ponieważ to jej podlegał wówczas proboszcz z Międzybrodzia.