
"Wyrządzono mojej rodzinie krzywdę, a w oku zakręciła się łza" - pisał wicepremier Krzysztof Gawkowski, gdy dowiedział się, że padł ofiarą szajki złodziei aut. Teraz do sądu trafił akt oskarżenia przeciw 19 osobom, które kradły samochody na zachodzie Europy, fałszowały ich dane, a następnie sprzedawali w Polsce. Właśnie ich ofiarą padł polityk Lewicy.
Materiały prasowe/CBŚP Śledztwo prowadzone przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji dotyczy działalności grupy przestępczej, która - według ustaleń śledczych - działała co najmniej od listopada 2022 roku do kwietnia 2024 roku.
Członkowie gangu kradli samochody osobowe głównie na terenie Francji i Belgii . Następnie przerabiali w nich znaki identyfikacyjne, w tym numery VIN , a później działali tak, aby je zalegalizować pod kątem pochodzenia.
Kradzieże we Francji i Belgii, legalizacja w Czechach
Jak ustalili śledczy, w większości przypadków dokumenty umożliwiające dalszy obrót pojazdami uzyskiwano na terenie Czech . Tak przygotowane samochody trafiały następnie do Polski, gdzie były sprzedawane jako pojazdy pochodzące z legalnego źródła.
Przedmiotem przestępczego procederu były przede wszystkim samochody marki Peugeot - modele 2008, 3008 i 5008 , wyprodukowane w latach 2019-2022. Wartość pojedynczych pojazdów wynosiła od około 80 tys. do 250 tys. zł .
Samochody z przerobionymi numerami VIN trafiały na polski rynek. Z kolei pojazdy, w których pozostawiono oryginalne oznaczenia identyfikacyjne, były demontowane, a części przeznaczano do dalszej sprzedaży.
W śledztwie odzyskano 52 pojazdy , których łączna wartość przekracza 6,8 mln zł . Istotnym elementem postępowania była współpraca polskich i czeskich organów ścigania. Powołano wspólny zespół śledczy JIT, który umożliwił sprawną wymianę informacji i materiałów dowodowych.
Szajka złodziei aut rozbita. Jednym z poszkodowanych był Krzysztof Gawkowski
Jednym z pokrzywdzonych w sprawie okazał się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski . W 2023 roku kupił samochód marki Peugeot 5008 , który - jak ustalili śledczy - był tzw. klonem, czyli pojazdem ze skradzioną tożsamością.
"Wczoraj dowiedziałem się, że auto, które legalnie kupiłem za 100 tysięcy złotych ma swojego 'bliźniaka' we Francji, a mi sprzedano podrobioną w Polsce wersję . Finał jest taki, że samochód został zajęty przez policję i prokuraturę, a z żoną straciliśmy 100 tysięcy złotych " - napisał wicepremier.
Gawkowski podkreślił, że "każdy obywatel przed zakupem auta, powinien mieć możliwość potwierdzić, czy gdzieś w UE nie jeździ numerowy klon samochodu, który chce nabyć". "Wyrządzono mojej rodzinie krzywdę, a w oku zakręciła się łza. Mam jednak nadzieję, że służby państwa zadziałają sprawnie i szybko wykryją przestępców, a oni poniosą zasłużoną karę " - podsumował.
Dzień dobry, dziś witam się nie jako wicepremier, minister czy poseł, a jak zwykły obywatel. Wkurzony, oszukany i okradziony. Dzielę się historią, która brzmi jak z powieści kryminalnych, które zdarza mi się pisać. Niestety jest prawdziwa i straszna. Wczoraj dowiedziałem się, że… Polityk wcześniej zweryfikował samochód po numerze VIN oraz sprawdził go w autoryzowanym serwisie. Po kilku miesiącach użytkowania pojazd został jednak zabezpieczony przez funkcjonariuszy CBŚP jako dowód w śledztwie dotyczącym działalności grupy przestępczej. Jak informował wcześniej portal Money.pl, Gawkowski odzyskał pieniądze za zakupiony samochód po skutecznym odstąpieniu od umowy.