
W skrócie
Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że Marcin Przydacz nie będzie mu wyznaczać zadań i skrytykował jego działania w sprawie relacji polsko-ukraińskich.
Wicepremier poinformował, że prace nad utworzeniem stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce trwają od wielu miesięcy i decyzja zależy od prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że ostateczny kształt Ukraińskiego Panteonu Narodowego należy do Ukrainy, ale zaapelował o nieuwzględnianie osób, które utrudniają budowę wspólnoty europejskiej.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Władysław Kosiniak-Kamysz był w czwartkowy poranek gościem programu "Bez Uników" na antenie Programu Trzeciego Polskiego Radia. W trakcie rozmowy poruszono kwestię współpracy między Polską a Stanami Zjednoczonymi w kontekście stworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich nad Wisłą .
Wicepremier na wstępie odniósł się do wcześniejszych słów Marcina Przydacza. Prezydencki minister, komentując postępy w rozmowach z przedstawicielami amerykańskiego rządu, powiedział, że liczy, iż Kosiniak-Kamysz "weźmie się do pracy" .
Kosiniak-Kamysz odpowiedział na słowa Przydacza. "Niech zajmie się sobą"
W odpowiedzi na te słowa szef resortu obrony zaznaczył, że Marcin Przydacz jest "ostatnią osobą", która będzie mu "wyznaczała zadania" . - Niech zajmie się sobą, nie zorganizował prezydentowi spotkania z prezydentem Zełenskim, nie zorganizował rozmowy, nie rozwiązał problemu, więc ma chyba swoje zadania - mówił.