W piątek przy plaży Jones na wyspie Long Island w stanie Nowy Jork jeden z pływaków wyszedł z wody z pokaleczonymi stopami. Podejrzewa się, że sprawcą ran był rekin. Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, które natychmiast zabrały poszkodowanego do szpitala. Nie były to jednak obrażenia zagrażające życiu. Na plaży przez pewien czas obowiązywał zakaz kąpieli. Po godzinie poszukiwań rekina nie znaleziono i możliwość kąpieli została wznowiona.
>>> CZYTAJ TEŻ: Atak rekina w Australii. Kobieta w stanie krytycznym
Obowiązywała czerwona flaga
W ostatnich dniach u wybrzeży Nowego Jorku, a zwłaszcza wyspy Long Island, zauważono wzmożoną aktywność rekinów. W czwartek w okolicy pojawił się prawie trzymetrowy osobnik, który stanowił zagrożenie dla ludzi. Dlatego na plażach Point Lookout i Hempstead wywieszono czerwone flagi.
Natolatkowie, którzy tego dnia surfowali u wybrzeży Long Island, powiedzieli w rozmowie z amerykańską stacją ABC7 News, że widzieli rekina tuż obok desek. - Dostrzegłem ciemny cień w wodzie, a potem pojawił się rekin - powiedział Brendan Halpin, jeden z surferów.
Nastolatkowie poinformowali o tym zdarzeniu Eamona Flynna, ratownika z plaży Hempstead. Mężczyzna uwierzył im, ale i tak musiał sprawdzić doniesienie. - To mógł być też delfin, ale w tym przypadku identyfikacja była dość łatwa - powiedział Flynn. - Gdy tylko na niego spojrzałem, wiedziałem, że mamy do czynienia z rekinem - dodał.
Plaże były w czwartek pełne plażowiczówŹródło zdjęcia: 2026 Cable News Network All Rights Reserved To ułatwia obserwację tych zwierząt
Jak zauważa agencja prasowa Associated Press, przypadki obserwacji rekinów są coraz częstsze, ale dzieje się tak, bo władze coraz częściej wykorzystują do obserwacji drony. Eksperci zwracają uwagę na to, że choć rekiny dość często występują u wybrzeży USA, to przypadki pogryzień ludzi przez te zwierzęta są rzadkie.
Podczas badań zobaczyli "żywą skamieniałość". Nie miało tam jej być