Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że mimo wyroku Sądu Najwyższego, uznającego jego dekret o ograniczeniu prawa ziemi za niekonstytucyjny, zamierza wprowadzić te same restrykcje ustawą Kongresu. Ocenił jednocześnie, że wtorkowy wyrok Sądu jest szkodliwy dla kraju.
Najważniejsze informacje:
Sąd Najwyższy uznał, że rozporządzenie Trumpa narusza 14. poprawkę do konstytucji USA.
Trump zapowiada próbę wprowadzenia ograniczeń ustawą Kongresu, mimo że wyrok nie otwiera takiej drogi.
Projekty ustaw Republikanów w tej sprawie zgłoszono w styczniu ub.r., ale nie trafiły pod obrady ani pod głosowanie.
"Sąd Najwyższy podtrzymał prawo do obywatelstwa z urodzenia, co jest bardzo niekorzystne dla naszego kraju, ale możemy to łatwo naprawić w Kongresie poprzez ustawodawstwo, z poparciem Prezydenta, co zostało już ustalone w trakcie tego procesu. Nie potrzeba długiej i uciążliwej poprawki do Konstytucji!" - napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social.
Rowerzysta z nielegalnym rowerem w Gdańsku
"Kongres powinien zacząć JUŻ DZIŚ, aby położyć kres kosztownemu i niesprawiedliwemu dla naszego kraju prawu do obywatelstwa z urodzenia" - wezwał.
Co ustalił Sąd Najwyższy?
Wbrew temu, co napisał prezydent USA, Sąd Najwyższy nie ustalił, że restrykcje, jakie Trump próbował wprowadzić dekretem, można wprowadzić ustawą. Wręcz przeciwnie, większość (pięciu z dziewięciu) sędziów uznało te restrykcje za niezgodne z konstytucją. Inny sędzia, Brett Kavanaugh, uznał, że rozporządzenie Trumpa nie łamie konstytucji, lecz łamie ustawę o imigracji i obywatelstwie (INA) z 1952 r.
Sąd we wtorek uznał, że rozporządzenie Trumpa o odebraniu prawa do automatycznego obywatelstwa USA dzieci nielegalnych imigrantów lub przebywających w Ameryce tymczasowo łamie 14. poprawkę do konstytucji. Przepis ten mówi, że "każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu (jurysdykcji), jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje".
Nawet gdyby Sąd uznał, że restrykcje można wprowadzać ustawą, taki ruch przy obecnym rozkładzie sił w Kongresie byłby niemal niemożliwy, bowiem wymagałby 60 głosów w Senacie. Oznacza to, że poprzeć go musiałoby co najmniej 7 demokratów.
Republikanie w obu izbach Kongresu zgłosili projekty odpowiednich ustaw już w styczniu ub.r., lecz żaden z nich nie został poddany pod obrady w komisji ani pod głosowanie.
Mimo to, wyrok Sądu skrytykował też przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson, który ocenił, że naraża to kraj na "poważne problemy", w tym "turystykę rodzicielską". Zapowiedział, że Kongres zamierza "zająć się" tym problemem.
Sam Trump, mimo rozczarowania tą decyzją, w osobnym wpisie we wtorek pochwalił Sąd za "bardzo uczciwe potraktowanie Partii Republikańskiej", zwracając uwagę na poniedziałkową decyzję Sądu, który orzekł, że prezydent może swobodnie i bez podania przyczyny zwalniać czołowych urzędników niezależnych agencji federalnych - za wyjątkiem Rezerwy Federalnej. Było to zniesienie niemal 100-letniego precedensu.
"Decyzja ta przyznaje ogromną dodatkową władzę Prezydentowi, do której właśnie ona należy" - skonkludował Trump.
W Wirtualnej Polsce od 2023 roku, wcześniej 8 lat w RMF FM. Chciał być reżyserem filmowym, ale wciągnęły go media. Hobbystycznie piwowar.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości