Wszyscy obserwujący polską politykę widzą, że operacja "Czarnek na premiera" nie przynosi efektów. PiS-owi nie przybywa wyborców, natomiast obu Konfederacjom owszem. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje - pisze dla WP Marek Migalski.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.
Celem operacji "Czarnek na premiera" było odebranie wyborców obu Konfederacjom i skłonienie ich do poparcia PiS. Pomysł niegłupi - bo rzeczywiście po 2023 r. pewna część wyborców partii Jarosława Kaczyńskiego przeszła do formacji Sławomira Mentzena czy Grzegorza Brauna - ale jego realizacja się nie udała. PiS-owi nie przybywa wyborców, natomiast obu Konfederacjom owszem.
Zaskoczenie w amerykańskim parku. Mężczyzna wyleciał na 2,5 metra
Czarnek zależny od prezesa
Po pierwsze łatwo dostrzec, że Przemysław Czarnek w roli premiera in spe jest tylko kukiełką w ręku prezesa PiS. Swoją obecną pozycję nie zawdzięcza sobie, lecz kaprysowi Kaczyńskiego.
Ponadto jest bojkotowany przez znaczącą część działaczy i posłów PiS, zwłaszcza tych skupionych wokół Mateusza Morawieckiego. Nie trzeba być wnikliwym analitykiem rodzimej sceny politycznej, by dostrzec, jak bardzo nie lubią byłego ministra nauki i jak bardzo nie widzą go w roli przyszłego prezesa rady ministrów. To na pewno osłabia pozycję Czarnka i utrudnia realizację misji wyznaczonej mu przez prezesa PiS.
Drugim elementem tłumaczącym brak "efektu Czarnka" jest to, że jako polityk PiS nie jest wiarygodny dla elektoratu obu Konfederacji. Zwłaszcza w swej antyukraińskiej retoryce, której chce prześcignąć Bosaka czy Brauna. Czarnek pozwala sobie na wypowiedzi całkowicie skrajne, jak chociażby ta, w której wzywa UE do zaprzestania finansowania obronności Ukrainy, dopóki ta nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich [ prezes PiS upomniał za nią Czarnka - przyp. red.]. Albo ta, w której stwierdza, że na Ukrainie wzrasta nazizm. To język, którym do tej pory posługiwała się propaganda rosyjska i osobiście Putin, usprawiedliwiając "specjalną operację wojskową".
Ten obrzydliwy język, który każdego z nas szokuje, powinien jednak podobać się wyborcom obu Konfederacji – mógłby ktoś zauważyć. Tak, na pewno, ale jest jedna rzecz, która nie porywa ich w tej retoryce – wiarygodność. I Mentzen, i Braun od początku wojny grali na nutkę antyukraińską, podczas gdy PiS zachowywało się w tej materii przez długi czas bardzo przyzwoicie.
Trzeba oddać Kaczyńskiemu i Dudzie, że na początku rosyjskiej inwazji robili wiele, by pomóc Ukrainie i skłonić Zachód do tego samego. Pechem Czarnka jest to, iż jest członkiem PiS i najbardziej zapiekli polscy ukrainożercy, skupieni w obu Konfederacjach, doskonale pamiętają politykę PiS z początku wojny. Dla nich każdy z PiS, który teraz mówi ich językiem, jest niewiarygodny. To właśnie powstrzymuje ich przed poparciem partii, która obecnie ściga się z formacjami Bosaka i Brauna na jak najpodlejsze słowa wobec Ukrainy i Ukraińców.
Trzecim czynnikiem porażki operacji "efekt Czarnka" jest… sam Czarnek. Owszem, mówi to, co radykalnie prawicowy wyborca chciałby usłyszeć. Owszem, ma poglądy zbliżone do poglądów liderów obu Konfederacji. Owszem, łasi się do ich elektoratu i schlebia jego gustom. Ale osobowość pisowskiego kandydata na premiera utrudnia jego misję.
Mówiąc wprost – Czarnek jest odpychający – w swym zachowaniu, bucie, pewności siebie, chamstwie. Coraz mniej ludzi, także w PiS, wierzy w to, że Czarnek spełni pokładane w nim nadzieje. Najbardziej zatwardziali zwolennicy i działacze PiS pewnie nadal będą wierzyć, że jednak były minister nauki poprowadzi ich do zwycięstwa i do przejęcia władzy. Ale takie myślenie to już jednak nie część "efektu Czarnka", lecz raczej afekt żelaznego elektoratu i najbardziej radykalnych działaczy partii Kaczyńskiego.
Jest politologiem, prof. Uniwersytetu Śląskiego, byłym europosłem (2009-2014), wydał m.in. książki: "Koniec demokracji", "Parlament Antyeuropejski", "Nieudana rewolucja. Nieudana restauracja. Polska w latach 2005-2010", "Nieludzki ustrój", "Mgła emocje paradoksy", "Naród urojony".
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości