W 2007 roku ta głośna sprawa wstrząsnęła polską opinią publiczną, przez długi czas nie schodząc z czołówek mediów. Dotyczyła ona młodego agenta Centralnego Biura Antykorupcyjnego (tzw. "agenta Tomka"), który pod fałszywą tożsamością prowadził śledztwo przeciwko posłance PO Beacie Sawickiej. Była ona podejrzewana o manipulowanie publicznymi przetargami oraz o czerpanie z tego tytułu nielegalnych korzyści finansowych. Choć przyjęła ona łapówkę od uwodzicielskiego agenta, to ostatecznie, dość zaskakująco, została w 2013 roku uniewinniona. - Demokratyczne państwo nie może testować obywateli - komentował werdykt sędzia.
Autor: Kicowski Paweł / Super Express; Tomasz Radzik / Super Express Sławna na cały kraj Beata Sawicka stała się w październiku 2007 roku przed wyborami parlamentarnymi. Wtedy to na specjalnej konferencji prasowej ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński ujawnił, że posłanka PO przyjęła łapówkę od jednego z jego agentów. Miało to być 100 tys. złotych za pomoc w ustawieniu przetargu na dwuhektarową działkę na Helu. Została zatrzymana po odebraniu drugiej raty pieniędzy, a na nagraniu utrwalono moment, jak przyjmuje torbę z pierwszą ratą - 50 tys. zł. Sawicka nie przyznała się jednak do winy. Twierdziła, że była uwodzona i manipulowana. Opowiadała, że agent Tomek kokietował ją czułymi SMS-ami i podarunkami. Przyznała się jedynie do słabości, której uległa, a która skłoniła ją do spotykania się z agentem. Opowiadała jak słuchał jej zwierzeń z małżeńskich kłopotów, obsypywał różami zawiniętymi w perły. Pieniądze, które przyjęła, miały być pożyczką na kampanię.
Sprawa politycznie pogrążyła Sawicką. Błyskawicznie została usunięta z PO, zrezygnowała też z kandydowania do Senatu. - Odebrano mi godność, odarto z intymności - przekonywała później w sądzie, prosząc o uniewinnienie. Wcześniej przemawiała również w Sejmie, gdzie ze łzami w oczach prosiła szefa CBA, by dał jej szansę na sprawiedliwy proces, by jej nie linczował. Jakby tego było, po swoim emocjonalnym wystąpieniu do szpitala zabrała ją wówczas karetka.
Wyrok sądu pierwszej instancji był surowy. Sawicka została skazana na karę 3 lat pozbawienia wolności, pozbawienie praw publicznych na 4 lata, przepadek uzyskanej korzyści majątkowej oraz grzywnę. Rok później uniewinnił ją Sąd Apelacyjny. Z odpowiedzialności karnej zwolnił ją wobec nielegalnego stosowania technik operacyjnych przez CBA. Jak podkreślił przewodniczący składowi orzekającemu sędzia Paweł Rysiński, ustalenia sądu I instancji (który skazał Sawicką) były prawidłowe, a ówczesna posłanka przyjęła łapówkę od udających biznesmenów agentów CBA. - I odpowiada za to moralnie - podkreślił.