
W skrócie
Boris Nadieżdin ogłosił, że nie wystartuje w wrześniowych wyborach parlamentarnych, podając jako powód wykluczenie z polityki i utrudnienia w działalności opozycyjnej.
Nadieżdin został ukarany symboliczną grzywną za pokazanie zdjęcia Aleksieja Nawalnego oraz uznany za zagranicznego agenta, co ograniczyło jego kampanię.
Od czasu rozpoczęcia ofensywy przeciwko Ukrainie rosyjskie władze zintensyfikowały represje wobec przeciwników Kremla.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
"Moje możliwości legalnego angażowania się w działalność opozycyjną w Rosji zostały wyczerpane" - napisał na Telegramie Boris Nadieżdin.
"Nie jestem gotów narażać na niebezpieczeństwo tych, którzy mnie wspierają i brali udział w kampanii wyborczej" - dodał w oświadczeniu cytowanym przez agencję AFP.
Jak przypomina agencja, Nadieżdin - jeden z nielicznych rosyjskich polityków otwarcie krytykujących prezydenta Władimira Putina i moskiewską ofensywę w Ukrainie - został ukarany w piątek symboliczną grzywną w wysokości tysiąca rubli (niecałe 50 zł) za eksponowanie "symbolów ekstremistycznych".
Rosja. Boris Nadieżdin przed sądem. W tle wątek Nawalnego
Agencja Reutera, której korespondent był obecny na sali sądowej, przekazała, że zdaniem adwokata Nadieżdina sprawa ma podłoże we wpisie w mediach społecznościowych. Zawierał on link do filmu, w którym widniało zdjęcie zmarłego polityka opozycyjnego Aleksieja Nawalnego .