
Polsat News / Wikimedia / PAP / Marcin Obara Przemysław Czarnek przyznał, że nie wie, czy stawianie ultimatum minister zdrowia Jolancie Sobielańskiej-Grędzi na naprawienie w ciągu kilku tygodni systemu zdrowia, ma w ogóle sens. Jak wskazał, problem dotyczy zachowania szefostwa Koalicji Obywatelskiej.
Przemysław Czarnek: PiS przyzwyczaił szpitale, że płaci za wszystko
Wskazał również, że naprawa wymaga podejścia kompleksowego, wykraczającego poza bieżącą kontrolę nadużyć. - Zmian wymaga cały system, w tym kwestie właścicielskie szpitali oraz polityka kadrowa dotycząca lekarzy. To jest coś, co myśmy zaczęli zmieniać - podsumował.
Kandydat PiS na premiera uważa także, że limity wynagrodzeń "zawsze dobrze robić", ale "pacjent jest najważniejszy". - Wszystkie te działania są w porządku, o ile nie doprowadzą do wydłużenia kolejek do lekarzy specjalistów - zaznaczył.
Wskazał również na dramatyczną sytuację, z jaką chorzy mierzą się już teraz. - Dzisiaj pacjentów wyrzuca się z kolejek na gastroskopię czy rezonans magnetyczny, bo brakuje na to pieniędzy. Jeśli rządzący jeszcze bardziej wydłużą kolejki do lekarzy, będzie to działanie na szkodę zwykłego Polaka, który przez to będzie umierał - podsumował.