
Niektórzy twierdzą, że prezydent Ukrainy nadając jednej z jednostek imię „Bohaterów UPA”, chciał podlizać się tym oddziałom frontowym, które uznały Banderę za patrona walki z Moskwą. Inni twierdzą, że to jest scenariusz niemiecki po to, aby zrobić z Warszawy kozła ofiarnego za to, że Unia nie przyjmie Ukrainy. I wreszcie wersja trzecia, którą słyszę od niektórych moich ukraińskich rozmówców, że Wołodymyr Zełenski po czterech latach prowadzi politykę nieprzewidywalną. Że uwielbia niespodziewane polityczne zygzaki.