Wypisała się ze szpitala w Wągrowcu na własne życzenie. W innym szpitalu od razu zapadła decyzja o operacjiŹródło wideo: "Uwaga!" TVNŹródło zdj. gł.: "Uwaga!" TVN Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej oraz prokuratura sprawdzą, czy w szpitalu w Wągrowcu (Wielkopolska) doszło do narażenia ciężarnej pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Tą pacjentką jest pani Weronika, która obecnie jest w czwartym miesiącu ciąży. Kobieta podzieliła się swoją historią z dziennikarzami programu "Uwaga!" TVN .
Pani Weronika najpierw trafiła do szpitala w WągrowcuŹródło zdjęcia: "Uwaga!" TVN Była niedziela. Pani Weronika bawiła się ze swoim synem, kiedy poczuła, że boli ją brzuch. Początkowo przypuszczała, że to dolegliwości ciążowe. Ból jednak się nasilał.
I dodaje: - Chciałam sprawdzić, czy wszystko jest dobrze z ciążą. Trafiliśmy od razu na oddział ginekologiczno-położniczy. Zrobiono mi badania USG. Lekarz-ginekolog wtedy stwierdził, że ciąża jeszcze jest żywa.
"To jest kosmos". Polscy lekarze dokonali czegoś, czego nie opisano w medycynie
"Ból był nie do wytrzymania"
Poziom CRP wyniósł 74, czyli 14 razy więcej niż przewiduje norma. Wskazywało to na stan zapalny. Jak relacjonuje mąż kobiety, w poniedziałek rano jego żonie nie ponowiono badań. Wydawało mu się to niepokojące. Wieczorem pacjentka czuła się gorzej.
Po godzinie 20 wezwano chirurga. Pani Weronika usłyszała, że przyczyną jej boleści nie jest wyrostek.
Wypisała się ze szpitala i pojechała do innegoŹródło zdjęcia: "Uwaga!" TVN "Nie stosuje się do zaleceń"
Mąż pani Weroniki przyjechał do szpitala. Rozmowę z lekarzem postanowił nagrać. Usłyszał, że jego żona nie stosuje się do zaleceń i że powinna być na diecie, a "najadła się jogurtu".
Mężczyzna zapytał jeszcze o możliwość wykonania badania USG. "Żona życzy sobie USG, proszę pana. Życzyć to sobie każdy może. USG nie leczy. Będą wskazania, będzie USG" - mówi lekarz w nagraniu.
Pani Weronika podjęła trudną decyzję: wypisała się ze szpitala na własne żądanie. Mąż zawiózł ją do szpitala w Obornikach.
Odmówiła przyjęcia pacjenta w stanie krytycznym. Lekarka stanie przed sądem
Badania, konsultacja i operacja
Podróż trwała blisko godzinę. - W samochodzie bardzo źle się czułam, wymiotowałam. Jak dojechaliśmy do szpitala, pielęgniarki musiały mnie rozbierać i ubierać, i podnosić – wspominała.
Ponowne wyniki badania CRP były już alarmujące. CRP wynosiło 258. Okazało się, że pacjentka miała zapelenie wyrostka, perforowane z zapaleniem otrzewnej.
Jak tłumaczył Szanecki, stan pacjentki był poważny i mógł doprowadzić nie tylko komplikacji zdrowotnych, ale nawet i do śmierci. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, zarówno dla pani Weroniki, jak i dla płodu.
"W Wągrowcu nie dołożono należytych starań"
Dziennikarze "Uwaga!" TVN opowiedzieli o tym, co spotkało panią Weronikę prof. Krzysztofowi Bieleckiemu, który od blisko 65 lat jest lekarzem, a od 57 lat chirurgiem.
Profesor zwrócił też uwagę, że najczęstszą przyczyną ostrego brzucha, bólów brzucha, jest właśnie ostre zapalenie wyrostka robaczkowego.
15-latka po porodzie w szpitalu, w domu ciało noworodka. Nowe informacje
Pod lupą prokuratury
Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Wągrowcu. Na razie to początkowy etap. - Prowadzimy dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy w wyniku działania personelu medycznego doszło do narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia - potwierdził w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Śledczy gromadzą materiał dowodowy i będą przesłuchiwać świadków. - Standardowo zostanie powołany biegły z zakresu medycyny, który przeanalizuje działania personelu medycznego i ustali, czy doszło do jakiś naruszeń procedur - dodał Wawrzyniak.