RAK
    Czuła, że ból narasta, a personel ją ignoruje. W drugim szpitalu nie mieli już wątpliwości

    Czuła, że ból narasta, a personel ją ignoruje. W drugim szpitalu nie mieli już wątpliwości

    2701 odsłon
    Czuła, że ból narasta, a personel ją ignoruje. W drugim szpitalu nie mieli już wątpliwości

    Wypisała się ze szpitala w Wągrowcu na własne życzenie. W innym szpitalu od razu zapadła decyzja o operacjiŹródło wideo: "Uwaga!" TVNŹródło zdj. gł.: "Uwaga!" TVN Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej oraz prokuratura sprawdzą, czy w szpitalu w Wągrowcu (Wielkopolska) doszło do narażenia ciężarnej pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

    Tą pacjentką jest pani Weronika, która obecnie jest w czwartym miesiącu ciąży. Kobieta podzieliła się swoją historią z dziennikarzami programu "Uwaga!" TVN .

    Pani Weronika najpierw trafiła do szpitala w WągrowcuŹródło zdjęcia: "Uwaga!" TVN Była niedziela. Pani Weronika bawiła się ze swoim synem, kiedy poczuła, że boli ją brzuch. Początkowo przypuszczała, że to dolegliwości ciążowe. Ból jednak się nasilał.

    • Z prawej strony zaczął mnie mocno boleć brzuch. Zaczęłam mieć wymioty, biegunkę, więc poprosiłam męża, żeby zabrał mnie do szpitala - opowiada Weronika Kujawa.

    I dodaje: - Chciałam sprawdzić, czy wszystko jest dobrze z ciążą. Trafiliśmy od razu na oddział ginekologiczno-położniczy. Zrobiono mi badania USG. Lekarz-ginekolog wtedy stwierdził, że ciąża jeszcze jest żywa.

    "To jest kosmos". Polscy lekarze dokonali czegoś, czego nie opisano w medycynie

    "Ból był nie do wytrzymania"

    Poziom CRP wyniósł 74, czyli 14 razy więcej niż przewiduje norma. Wskazywało to na stan zapalny. Jak relacjonuje mąż kobiety, w poniedziałek rano jego żonie nie ponowiono badań. Wydawało mu się to niepokojące. Wieczorem pacjentka czuła się gorzej.

    • Zaczęłam się pocić, było mi gorąco, poprosiłam koleżankę, by otworzyła okno. Ból był nie do wytrzymania. Jak przyszedł lekarz ginekolog, to zauważył na moim stoliku jogurt pitny. I zaczął mnie wyzywać, że to dlatego mnie boli brzuch - przytoczyła pani Weronika.

    Po godzinie 20 wezwano chirurga. Pani Weronika usłyszała, że przyczyną jej boleści nie jest wyrostek.

    • Żona już popłakiwała przez telefon. Mówiła, że środki przeciwbólowe, które jej podają, nie przynoszą jej ulgi. Że ten ból zaczyna się robić rozległy. Dla mnie to było dziwne, żona w szpitalu, a nikt nie reaguje - relacjonował pan Paweł.

    Wypisała się ze szpitala i pojechała do innegoŹródło zdjęcia: "Uwaga!" TVN "Nie stosuje się do zaleceń"

    Mąż pani Weroniki przyjechał do szpitala. Rozmowę z lekarzem postanowił nagrać. Usłyszał, że jego żona nie stosuje się do zaleceń i że powinna być na diecie, a "najadła się jogurtu".

    Mężczyzna zapytał jeszcze o możliwość wykonania badania USG. "Żona życzy sobie USG, proszę pana. Życzyć to sobie każdy może. USG nie leczy. Będą wskazania, będzie USG" - mówi lekarz w nagraniu.

    Pani Weronika podjęła trudną decyzję: wypisała się ze szpitala na własne żądanie. Mąż zawiózł ją do szpitala w Obornikach.

    Odmówiła przyjęcia pacjenta w stanie krytycznym. Lekarka stanie przed sądem

    Badania, konsultacja i operacja

    Podróż trwała blisko godzinę. - W samochodzie bardzo źle się czułam, wymiotowałam. Jak dojechaliśmy do szpitala, pielęgniarki musiały mnie rozbierać i ubierać, i podnosić – wspominała.

    Ponowne wyniki badania CRP były już alarmujące. CRP wynosiło 258. Okazało się, że pacjentka miała zapelenie wyrostka, perforowane z zapaleniem otrzewnej.

    • Po półgodzinie, po konsultacji chirurgicznej, wykonaniu podstawowych badań, gdzie wyszły wykładniki stanu zapalnego, pacjentka została zakwalifikowana do operacji, która została wykonana o około pierwszej w nocy – mówił Grzegorz Szanecki, ordynator chirurgii w Szpitalu Powiatowym w Obornikach.

    Jak tłumaczył Szanecki, stan pacjentki był poważny i mógł doprowadzić nie tylko komplikacji zdrowotnych, ale nawet i do śmierci. Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, zarówno dla pani Weroniki, jak i dla płodu.

    "W Wągrowcu nie dołożono należytych starań"

    Dziennikarze "Uwaga!" TVN opowiedzieli o tym, co spotkało panią Weronikę prof. Krzysztofowi Bieleckiemu, który od blisko 65 lat jest lekarzem, a od 57 lat chirurgiem.

    • To, co się działo powinno dać do myślenia. Kobieta w ciąży, bóle brzucha, wymioty, leukocytoza, podwyższone CRP. Znak, że coś się dzieje w brzuchu. Na wejście do szpitala powinna być obejrzana przez chirurga - uważa prof. Krzysztof Bielecki.

    Profesor zwrócił też uwagę, że najczęstszą przyczyną ostrego brzucha, bólów brzucha, jest właśnie ostre zapalenie wyrostka robaczkowego.

    • Tego się uczy już na studiach. W Wągrowcu nie dołożono należytych starań, żeby rozpoznać problem chorobowy u ciężarnej kobiety - ocenił prof. Bielecki.

    15-latka po porodzie w szpitalu, w domu ciało noworodka. Nowe informacje

    Pod lupą prokuratury

    Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Wągrowcu. Na razie to początkowy etap. - Prowadzimy dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy w wyniku działania personelu medycznego doszło do narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia - potwierdził w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

    Śledczy gromadzą materiał dowodowy i będą przesłuchiwać świadków. - Standardowo zostanie powołany biegły z zakresu medycyny, który przeanalizuje działania personelu medycznego i ustali, czy doszło do jakiś naruszeń procedur - dodał Wawrzyniak.

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era