W sieci pojawiło się nagranie, które pokazuje uderzenie dwóch ukraińskich pocisków manewrujących FP-5 Flamingo w rosyjskie zakłady zbrojeniowe Titan-Barrikady w Wołgogradzie. To jeden z najważniejszych obiektów rosyjskiego przemysłu rakietowego, związany m.in. z produkcją wyrzutni systemów Iskander-M, Topol-M i Jars.
W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać uderzenie dwóch ukraińskich pocisków manewrujących dalekiego zasięgu FP-5 Flamingo w zakłady Titan-Barrikady w Wołgogradzie. Wideo rozpowszechnił telegramowy kanał Exilenova+. Pociski, lecące na niskim pułapie nad miastem, trafiły w budynki fabryki, powodując eksplozje.
Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował
Nagranie najprawdopodobniej pochodzi z nocy z 26 na 27 czerwca, gdy atak na wołgogradzkie zakłady potwierdził Wołodymyr Zełenski . Według analityków z Dnipro OSINT Ukraina miała użyć pięciu Flamingów, z których co najmniej trzy dotarły do celu. Trafione zostały dwie hale produkcyjne i kolejny budynek należący do kompleksu.
W akcji ukraińskie pociski Flamingo
Jak podaje Defense Express, mógł to być jeden z najskuteczniejszych dotąd ataków z użyciem Flamingów. Wcześniej część pocisków nie dolatywała do celu, prawdopodobnie zestrzeliwana przez rosyjską obronę przeciwlotniczą.
Zakłady Titan-Barrikady mają kluczowe znaczenie dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Powstają tam m.in. samobieżne wyrzutnie rakiet balistycznych Iskander-M, wyrzutnie międzykontynentalnych pocisków Topol-M i Jars, a także wozy amunicyjne i ciężkie haubice.
Ukraina używa więc własnej broni dalekiego zasięgu do uderzeń w rosyjski potencjał rakietowy. Pocisk FP-5 Flamingo, produkowany przez firmę Fire Point, ma ważyć ok. 6 ton, przenosić głowicę o masie 1150 kg i razić cele na dystansie do 3 tys. km. W końcowej fazie lotu porusza się jednak nisko i stosunkowo wolno, co widać na nagraniach świadków.
Redaktor Wirtualnej Polski. Wcześniej pracował w portalu TVN24. Zainteresowany polityką, o której zapomina, gdy jedzie w góry. Łodzianin, który przeniósł się do Warszawy po studiach, ale wciąż zaangażowany w życie swojego rodzinnego miasta.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości