
Reforma nie obejmuje ETS2, czyli systemu, który w przyszłości ma objąć ogrzewanie domów i transport drogowy. Polska chce jednak, aby KE wróciła także do tych przepisów, argumentując, że unijni obywatele nie mogą być – w obecnej sytuacji geopolitycznej obciążani dodatkowymi kosztami.
RMF FM jako pierwsze ujawniło korzystny dla Polski kierunek reformy
Już tydzień temu dziennikarka RMF FM informowała, że Komisja Europejska częściowo uwzględniła polskie postulaty, łagodząc ETS, aby ograniczyć obciążenia dla europejskiego przemysłu.
Wówczas rozmówcy korespondentki RMF FM podkreślali, że dokument jest jeszcze dopracowywany i ostateczne decyzje zapadną dosłownie w ostatnich dniach przed jego publikacją
Dziś wiadomo, że Komisja uwzględniła kluczowe postulaty zgłaszane przez Warszawę.
Najważniejsza zmiana dotyczy wolniejszego ograniczania liczby uprawnień do emisji CO₂. Obecnie liczba uprawnień maleje tak szybko, że około 2039 r. system praktycznie dochodzi do zera. Komisja zaproponuje dzisiaj, by system ETS działał także w latach 40., by przemysł miał więcej czasu na dostosowanie się do nowych wymogów.
Oznacza to, że na rynku pozostanie więcej pozwoleń, co powinno ograniczyć wzrost kosztów dla energochłonnego przemysłu i producentów energii.
Komisja proponuje także wydłużenie systemu darmowych uprawnień dla energochłonnego przemysłu poza 2034 rok oraz uruchomienie nowego programu wsparcia inwestycji przemysłowych – fundusz Investment Booster, który ma mieć wartość 30 mld euro w ciągu 10 lat. Z czego część (około 1/4) ma być zagwarantowane dla krajów o niższych dochodach takich jak Polska.
Potwierdziły się także informacje RMF FM o utrzymaniu po 2030 roku Funduszu Modernizacyjnego, którego największym beneficjentem jest Polska. Właśnie z tego funduszu finansowane są inwestycje w modernizację energetyki i rozwój odnawialnych źródeł energii. Polska była inicjatorką listu 12 krajów domagających się utrzymania tego funduszu, a nawet jego wzmocnienia.
Dziesięć państw wywarło presję na Komisję
Na ostateczny kształt projektu KE wpływ miała presja Polski i jej sojuszników. Jak ujawniło RMF FM, dwa dni przed publikacją reformy Polska i dziewięć innych państw wysłały do Komisji Europejskiej wspólny list z apelem o złagodzenie systemu ETS. Dokument podpisali: Polska, Włochy, Grecja, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Cypr i Estonia.
Kraje te domagały się wolniejszego ograniczania emisji, utrzymania darmowych uprawnień dla przemysłu, większego uwzględnienia krajowych miksów energetycznych oraz ponownego przeanalizowania systemu ETS2, który w przyszłości ma objąć transport drogowy i ogrzewanie budynków.
Kraje te tworzą mniejszość blokującą w Radzie UE, co jest sygnałem, że jeśli ich postulaty zostaną zignorowane, dysponują wystarczającą siłą, by zablokować ostateczne decyzje.
„To ogromny sukces polskiej dyplomacji”
Minister klimatu Paulina Hennig-Kloska na antenie RMF FM oceniła, że propozycja Komisji to „ogromny sukces polskiej dyplomacji” .
Podkreśliła, że po raz pierwszy od wielu lat Komisja Europejska nie proponuje zaostrzenia polityki klimatycznej, lecz częściowo łagodzi przepisy dotyczące ETS.
Druga strona nie odpuszcza
Spór o reformę dopiero się jednak rozpoczyna. Jeszcze przed publikacją projektu siedem państw – Hiszpania, Dania, Finlandia, Luksemburg, Holandia, Portugalia i Szwecja – skierowało do Komisji Europejskiej własny list, w którym zażądały utrzymania, a nawet zaostrzenia obecnych zasad ETS.
Ich zdaniem właśnie ambitny system ETS napędza innowacje i zwiększa konkurencyjność europejskiej gospodarki.
Szwecja ostrzega, że zbyt dalekie złagodzenie systemu byłoby niesprawiedliwe wobec przedsiębiorstw, które od lat inwestowały miliardy euro w ograniczanie emisji.
To dopiero początek walki
Teraz rozpoczną się negocjacje między państwami członkowskimi, a także z Parlamentem Europejskim, które potrwają wiele miesięcy. Wtedy okaże się, czy Polsce uda się utrzymać rozwiązania korzystne dla przemysłu i nie dopuścić do zaostrzenia przepisów.
Już we wrześniu rozpoczną się intensywne negocjacje między państwami członkowskimi UE. Celem jest przyjęcie nowych przepisów w pierwszych miesiącach 2027 roku. Bruksela chce zakończyć negocjacje jeszcze przed wyborami we Francji czy w Polsce, aby reforma nie stała się zakładnikiem kampanii wyborczych.
Choć główny kierunek reformy jest już znany, wciąż nie wiadomo, jak daleko Komisja pójdzie z łagodzeniem przepisów. Do ostatniej chwili uzgadniane są m.in. tempo ograniczania liczby uprawnień do emisji, warunki wydłużenia darmowych uprawnień dla przemysłu oraz szczegóły podziału pieniędzy z nowego funduszu wsparcia dla przemysłu. Od tych szczegółów także będzie zależeć wpływ reformy na przemysł.