
0:00
Jarosław Kaczyński i Przemysław Czarnek w Kłodzku opowiadali o głębokiej demoralizacji Koalicji Obywatelskiej. „W szeregach tej formacji, która dzisiaj jest przy władzy, są już nie tylko ludzie źli, ale ludzie naprawdę bardzo źli, strasznie źli" – mówił prezes PiS.
Dominika Sitnicka
W niedzielę 5 lipca w Kłodzku odbyło się spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim i Przemysławem Czarnkiem. Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało, że podczas wydarzenia przedstawiony zostanie program rozliczeń rządów Donalda Tuska po tym, jak w 2027 roku do władzy wróci Zjednoczona Prawica.
„Te wybory, które są przed nami, te wybory 27 roku, to będą wybory o to, czy będziemy mieli w naszej ojczyźnie dobry rząd, który będzie potrafił sobie dać radę z tą niesłychanie trudną sytuacją. Ale ktoś może zapytać, dlaczego znaleźliśmy się akurat tutaj. Otóż, proszę państwa, dobry rząd to dobrzy ludzie. I w ogóle, żeby ojczyzna się rozwijała, żeby Polska się rozwijała, to potrzebni są dobrzy ludzie" – mówił Jarosław Kaczyński.
„Wrócimy do władzy nie po zemstę. Zemsta to jest charakterystyka ludzi z Koalicji 13 grudnia” – zapowiadał Przemysław Czarnek.
„To będą rozliczenia prokuratorów-uzurpatorów, ludzi, którzy są damskimi bokserami i niczemu niewinne kobiety, drobne, w kajdankach zespolonych na pustych korytarzach do toalet gonili. Podglądając je jeszcze. To są uzurpatorzy, którzy będą rozliczeni, a wraz z nimi wszyscy ci prokuratorzy ulegli, którzy dzisiaj łamią prawo na naszych oczach. To was nie ominie. Wyprowadzimy was stamtąd" – mówił były minister edukacji.
W wypowiedzi chodzi o prokuratorów badających aferę Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Anna W., była dyrektor Biura Prezesa Rady Ministrów, usłyszała w prokuraturze zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 3 500 000 zł w zamian za wpływanie na postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego dostaw agregatów prądotwórczych. Jej obrońca podnosił w Telewizji Republika i w prawicowych mediach, że kobieta była przesłuchiwana w kajdankach zespolonych, czemu prokuratura zaprzeczała .
Rozliczyć rozliczających fundację Rydzyka
„Prokurator Krajowy i jego zastępcy przez niego powołani to nie są żadni prokuratorzy. To są uzurpatorzy, którzy na naszych oczach popełniają każdego dnia ciężkie przestępstwa i będą ukarani" – dodał Czarnek. PiS od początku stoi na stanowisku, że odwołanie z Prokuratury Krajowej nominata Zbigniewa Ziobry Dariusza Barskiego było niezgodne z prawem. Zapowiadali, że do odpowiedzialności pociągnięci będą nie tylko Korneluk, ale także Adam Bodnar, który go powołał jako Minister Sprawiedliwości.
Czarnek wyliczał jednak dalej.
„Rozliczeni będą ci urzędnicy administracji skarbowej, którzy pomimo tego, że już dwukrotnie informowana była Warszawa, że tu nie ma co robić, żaden prokurator, bo tu wszystko było zrobione zgodnie z prawem, to piszą bzdury na 40 stronach i jadą usłużnie do Warszawy, żeby utrzymać się przy korycie i stawiać zarzuty" – mówił kandydat PiS na premiera.
„Ci urzędnicy, ci prokuratorzy, ci urzędnicy ministerstw, które dzisiaj wysyłają pisma i znów nękają tych, którzy szkoły rozbudowywali, tych, którzy sale gimnastyczne budowali, tych, którzy samochody kupowali i dzisiaj gaszą pożary. Ci będą rozliczeni, bo tego wymaga sprawiedliwość".
Czarnek nie precyzował, o jakie konkretnie przypadki chodzi. Z rzucanych ogólnikowych przykładów można wnioskować, że zapowiedzi rozliczeń kierowane są m.in. wobec urzędników i prokuratorów badających nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Adresatami mogą być także urzędnicy Kancelarii Premiera, którzy rozliczają organizacje pozarządowe, które otrzymywały środki z rezerwy budżetowej państwa. W 2025 roku Anna Mierzyńska pisała o tym, jak KPRM domagał się zwrotów niemal 50 mln złotych. Część ze spraw trafiła do prokuratury.