Gdy Bruksela coraz głośniej mówi o konieczności ograniczania zależności od Chin, Madryt wysyła zupełnie inny sygnał. Premier Pedro Sánchez regularnie odwiedza Pekin, chińskie koncerny inwestują miliardy euro w hiszpański przemysł, energetykę i logistykę, a część nowych projektów powstaje w pobliżu infrastruktury o strategicznym znaczeniu dla NATO.
Dla hiszpańskiego rządu to szansa na odbudowę krajowego przemysłu. W Brukseli coraz częściej słychać jednak pytanie, czy wraz z kapitałem do Hiszpanii nie przenikają również nowe zależności geopolityczne.
Jeszcze kilka miesięcy temu za fabryką Stellantis pod Saragossą rozciągały się pola. Dziś krajobraz zdominowały dźwigi, betoniarki i setki robotników. Na blisko 90 hektarach powstaje największa w historii chińska inwestycja przemysłowa w Hiszpanii – gigafabryka akumulatorów budowana przez CATL i Stellantis. Zakład ma zatrudnić około czterech tysięcy osób i od 2027 r. produkować baterie do samochodów elektrycznych przeznaczonych na rynek europejski.
"Ryzyko jest duże". Ludzkość może wkrótce zniknąć z mapy wszechświata?
To jednak dopiero początek. Kilkaset kilometrów dalej, w Galicji, państwowy koncern SAIC przygotowuje budowę swojej pierwszej fabryki samochodów w Unii Europejskiej. Pod Barceloną produkcję wznowiła dawna fabryka Nissana, gdzie chiński producent Chery wraz z hiszpańską spółką EV Motors montuje samochody marki Ebro. Chiński kapitał coraz mocniej zaznacza swoją obecność także w sektorze energii odnawialnej, magazynowania energii i logistyki.
Madryt między Brukselą, Waszyngtonem a Pekinem
Madryt przedstawia ten proces jako historyczną szansę na reindustrializację kraju i tworzenie nowych miejsc pracy. W Brukseli oraz wśród części ekspertów ds. bezpieczeństwa narasta jednak dyskusja, czy taki model rozwoju nie prowadzi do nowej formy technologicznej zależności od Pekinu.
Jeszcze kilka lat temu to Węgry uchodziły za główną europejską bramę dla chińskich inwestycji. Rząd Viktora Orbána przyciągnął producentów baterii i samochodów elektrycznych, oferując szybkie procedury administracyjne i szerokie wsparcie państwa. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, czy tę rolę nie zaczyna przejmować Hiszpania – większa gospodarka dysponująca rozbudowaną bazą przemysłową, portową i logistyczną oraz dostępem do rynków Europy, Afryki Północnej i Ameryki Łacińskiej.
Madryt prowadzi wobec Pekinu bardziej pragmatyczną politykę niż wielu partnerów z Unii Europejskiej. Nie kwestionuje wspólnego stanowiska Wspólnoty, ale unika konfrontacyjnej retoryki i dystansuje się od najostrzejszych postulatów dotyczących tzw. "de-riskingu", czyli ograniczania zależności od Chin.
Najlepiej widać to po aktywności premiera Pedra Sáncheza, który w ciągu ostatnich czterech lat czterokrotnie odwiedził Chiny. Każda z wizyt miała przede wszystkim wymiar gospodarczy i potwierdzała, że Madryt zamierza utrzymywać bliskie relacje z Pekinem mimo rosnących napięć między Chinami a Zachodem. Jednocześnie Sánchez przedstawia Hiszpanię jako potencjalnego mediatora między Unią Europejską a Chinami, podkreślając, że współpraca z Pekinem ma służyć przede wszystkim przyciąganiu inwestycji, technologii i tworzeniu miejsc pracy.
Efekty tej strategii są już widoczne. Chery rozwija w Barcelonie europejskie centrum operacyjne oraz zaplecze badawczo-rozwojowe. CATL buduje pod Saragossą gigafabrykę baterii litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP), a Hithium przygotowuje inwestycję w Nawarze obejmującą produkcję systemów magazynowania energii. Projekty te wpisują się w strategię chińskich firm, które przenoszą część produkcji do Europy, aby ograniczyć skutki unijnych ceł na samochody elektryczne.
Podczas ostatniej wizyty w Pekinie Sánchez zabiegał także o inwestycję producenta turbin wiatrowych Ming Yang, który szukał alternatywy po zablokowaniu projektu w Wielkiej Brytanii ze względów bezpieczeństwa.
Według danych American Enterprise Institute wartość chińskich inwestycji w Hiszpanii wynosi obecnie około 3 mld dolarów, a w latach 2024–2025 wzrosła o blisko 50 proc. względem poprzednich dwóch lat.
Rosnąca obecność chińskiego kapitału nie ogranicza się jednak wyłącznie do przemysłu. Kontrowersje wywołała decyzja hiszpańskich władz o powierzeniu firmie Huawei kontraktu dotyczącego przechowywania materiałów z podsłuchów sądowych, co spotkało się z krytyką części europosłów w czasie unijnej debaty o cyberbezpieczeństwie i ograniczaniu udziału chińskich dostawców w infrastrukturze krytycznej.
Jak pisał "The Diplomat", "z perspektywy Pekinu, Sanchez jest o wiele skuteczniejszym i bardziej wpływowym graczem w UE niż ustępujący Orbán. Sanchez nie tylko uniknął izolacji politycznej, jakiej Orbán i Węgry doświadczali latami w innych stolicach europejskich, ale cieszy się również popularnością w Brukseli wśród osób o różnych poglądach politycznych".
Autorzy dodają również: "To Sanchez, a nie Orbán, przewodził opozycji przeciwko nałożeniu przez UE ceł na chińskie pojazdy elektryczne, a Sanchez stał się pomostem między UE a Chinami w kwestii napięć handlowych".
Zdaniem Claudio Feijoo z Politechniki Madryckiej Hiszpania przyciąga chińskie firmy dzięki szybkiemu wzrostowi gospodarczemu, relatywnie niskim kosztom energii oraz położeniu geograficznemu. "Chiny postrzegają Hiszpanię jako kraj stosunkowo przyjazny, mniej nastawiony na konfrontację niż inne kraje i prawdopodobnie bardziej niezależny od Waszyngtonu" - twierdzi.
Ekspert dodaje: "Hiszpania jest również uważana za bramę do Europy, Ameryki Łacińskiej i Afryki Północnej."
Inwestycje przy infrastrukturze NATO i rosnące napięcia
Największe kontrowersje budzą jednak lokalizacje nowych inwestycji. W Ferrol w Galicji SAIC planuje budowę zakładów w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z kluczowych portów hiszpańskiej marynarki wojennej, wykorzystywanego przez NATO. Część infrastruktury ma powstać w pobliżu wejścia do portu, przez które przepływają okręty wojenne, w tym fregaty F-100.
Przewodniczący Galicji Alfonso Rueda potwierdził projekt po rozmowach w Chinach, podkreślając znaczenie inwestycji dla regionu.
Eksperci ds. bezpieczeństwa ostrzegają, że problemem nie jest pojedyncza inwestycja, lecz stopniowa koncentracja chińskiego kapitału wokół infrastruktury krytycznej.
Jak podkreśla Alberto Camarero Orive z Politechniki Madryckiej: "W scenariuszu kryzysu międzynarodowego, napięć geopolitycznych lub konfliktu hybrydowego terminal portowy może stać się punktem wrażliwym".
Chińskie firmy są już obecne w kluczowych hiszpańskich portach. COSCO kontroluje większościowy udział w terminalu w Walencji, a także znaczące udziały w Bilbao oraz terminale kolejowe w Madrycie i Saragossie, tworząc rozbudowany korytarz logistyczny łączący wybrzeże z wnętrzem kraju.
Bruksela wobec "szoku chińskiego 2.0" i przyszłość relacji UE–Chiny
W Brukseli debata nie dotyczy już samej obecności Chin w Europie, lecz jej skali i konsekwencji. Deficyt handlowy UE wobec Chin sięgnął w 2025 r. około 360 mld euro, a instytucje unijne ostrzegają przed "szokiem chińskim 2.0" i napływem nadwyżek produkcyjnych.
W czerwcu Madryt zdystansował się od francuskiej inicjatywy zaostrzenia polityki handlowej wobec Pekinu, co zostało odebrane jako kolejny sygnał bardziej elastycznego podejścia Hiszpanii.
Hiszpania nie jest pierwszym krajem, który wykorzystuje chińskie inwestycje jako motor rozwoju. Wcześniej podobną drogę obrały Grecja z portem w Pireusie, Węgry z przemysłem baterii oraz Serbia jako centrum chińskiej ekspansji infrastrukturalnej na Bałkanach.
Hiszpański model różni się jednak od tych przykładów. Zamiast jednego hubu logistycznego stawia na szeroką industrializację opartą na inwestycjach w produkcję, baterie i elektromobilność.
Rząd podkreśla, że eksport Hiszpanii do Chin wzrósł w 2025 r. o 6,8 proc., choć jednocześnie deficyt handlowy z Chinami sięgnął 42,3 mld euro. To pokazuje napięcie między korzyściami gospodarczymi a rosnącą asymetrią w relacjach.
Ostatecznie pytanie, czy Hiszpania staje się "chińską bramą do Europy", pozostaje otwarte. Coraz wyraźniej widać jednak, że kraj ten stał się jednym z najważniejszych pól testowych europejskiej polityki wobec Chin — między reindustrializacją a rosnącą świadomością geopolitycznych kosztów.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości