
Unijny pakiet dla Ukrainy, zatwierdzony w kwietniu, ma wynieść łącznie 90 mld euro , z czego ponad 60 mld ma być przeznaczone na wydatki związane z obronnością. Bruksela zaprojektowała pożyczkę tak, by przy okazji wspierała europejski przemysł. Kontrakt na części do dronów zostanie zrealizowany jednak w Chinach.
Pożyczka miała wzmocnić Europę
Pakiet został uregulowany, a sprzęt kupiony za pieniądze z unijnego pakietu powinien pochodzić przede wszystkim z UE, Ukrainy albo zatwierdzonych partnerów takich jak Kanada czy Wielka Brytania. Komponentów pochodzących spoza tego grona nie może być więcej niż 35 proc. wartości kontraktu.
Od tej reguły przewidziano jednak wyjątek, ale tylko wtedy, gdy potrzebnych części nie da się kupić w Europie odpowiednio szybko albo w wystarczającej ilości. Jak podaje „Financial Times”, właśnie takie ustępstwo uzyskał Kijów. Dotyczy ono pierwszej transzy w wysokości 5,9 mld euro, w całości zarezerwowanej na drony. Zostanie ona przeznaczona na zakup komponentów, których w Europie nie ma wystarczająco dużo, a które chiński przemysł jest w stanie zapewnić.
W praktyce oznacza to, że obecnie europejska zbrojeniówka nie jest w stanie realizować zamówień na skalę, która zaspokoi potrzeby Kijowa.
Chiny zaopatrują obie strony konfliktu
Bruksela stanowczo określała Chiny jako „kluczowy podmiot umożliwiający rosyjską wojnę". Chodzi o dostawy dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego . Jednocześnie unijni urzędnicy przyznają, że także ukraińska produkcja dronów jest zależna od chińskich części.
Bezzałogowce stały się decydującym czynnikiem na froncie. Ukraińscy wojskowi donoszą, że odpowiadają dziś za około 80 proc. rosyjskich strat na polu walki.