Jarosław Szymczyk usłyszał zarzuty w śledztwie dotyczącym wybuchu granatnikaŹródło wideo: Jakub Sobieniowski/Fakty TVNŹródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP/EPA Akt oskarżenia w sprawie byłego szefa policji generała Jarosława Szymczyka wpłynął do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów pod koniec stycznia 2025 roku. W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" odnotowała, że proces w tej sprawie - mimo tego, że była medialna i interesowała opinię publiczną - nadal się nie rozpoczął.
Pierwszy termin rozprawy został wyznaczony przez sąd na 13 listopada 2025 roku. Dziennik podał, że "przewodu sądowego nie otwarto z uwagi na to, że sąd nie przygotował sali, która umożliwiałaby przeprowadzenie niejawnego procesu". Podobnie działo się podczas dwóch zaplanowanych terminów.
Granatnik po wystrzale w KGPŹródło zdjęcia: Krzysztof Brejza Kolejne rozprawy - jak czytamy - były odwoływane lub przekładane, mimo że przygotowowano już salę pod niejawny proces, a 20 kwietnia tego roku sąd przychylił się do wniosku obrony Szymczyka o odroczenie posiedzenia.
Podobnie działo się w poniedziałek, gdy były szef policji miał stanąć przed sądem. Dziennik podał, że sędzia Karolina Jasiak przychyliła się do kolejnego wniosku o odroczenie, złożonego przez obrońców Szymczyka 6 maja. Nie wyznaczyła też następnego terminu rozprawy.
Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów.
Wybuch granatnika i zarzuty dla byłego komendanta głównego policji
Do eksplozji w siedzibie KGP doszło 14 grudnia 2022 roku po wizycie generała inspektora Jarosława Szymczyka w Ukrainie .
Były komendant policji generał Jarosław SzymczykŹródło zdjęcia: Paweł Supernak/PAP/EPA Były komendant - jak sam tłumaczył w mediach - od szefów tamtejszych służb dostał w prezencie granatniki, które miały być puste, zużyte. Przywiózł je do Polski. Jeden z nich wybuchł jednak na zapleczu jego gabinetu. Sam komendant został ogłuszony i lekko ranny w ucho.
Wybuch granatnika. Data rozpoczęcia procesu byłego komendanta
Szymczyk został oskarżony o posiadanie granatnika bez wymaganej koncesji i przewiezienie go z Ukrainy do Polski bez zgłoszenia Służbie Celno-Skarbowej na granicy. Prokuratura zarzuca mu też, że "nieumyślnie sprowadził zdarzenie zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób przebywających na terenie KGP i mieniu w wielkich rozmiarach w postaci budynku KGP".