
Argentyna i Anglia na mundialu powalczą ze sobą po raz szósty. Jeszcze nigdy nie mierzyły się w półfinale, ale rywalizacja obu ekip naznaczona jest wieloma ważnymi dla futbolu wydarzeniami. Numerem jeden pozostaje Diego Maradona.
„Kradzież stulecia”
Po raz pierwszy na mundialu obie ekipy spotkały się w 1962 roku. Turniej w Chile - faza grupowa. Anglicy wygrywają 3:1. Tu obyło się bez kontrowersji, ale już cztery lata później na mistrzostwach, których Anglicy byli gospodarzami, rozpoczęła się historia piłkarskich kontrowersji pomiędzy oboma krajami. Tym razem był to stadion Wembley - ćwierćfinał.
Jedynego gola strzelił wówczas głową Geoffrey Hurst po dośrodkowaniu z lewej strony. Ta bramka była później kwestionowana przez Argentyńczyków, którzy sugerowali spalonego. I to ten gol został nazwany „El Robo del Siglo” – kradzieżą stulecia. Wtedy Argentyńczycy już grali w dziesiątkę, po tym jak sędzia wyrzucił z boiska kapitana tej drużyny Antonio Rattina. A wszystko dlatego, że ten kłócił się z arbitrem. Rattin… odmówił zejścia z boiska. Przerwa w grze trwała blisko 10 minut. Po meczu trener Anglików sir Alf Ramsey nazwał Argentyńczyków zwierzętami. I te słowa zostały na dekady zapamiętane w tym kraju. Tak też rozpoczęła się piłkarska nienawiść.
Ręka Boga
Po dwudziestu latach obie reprezentacje ponownie się spotkały. Ponownie był to ćwierćfinał, ale tym razem rozgrywany na Estadio Azteca w Mexico City. Emocje przed tym spotkaniem były ogromne. Oba kraje miały już wtedy za sobą wojnę o Falklandy, z której górą wyszli Brytyjczycy. W konflikcie zginęło po 600 argentyńskich i ponad 200 brytyjskich żołnierzy.
Tamto spotkanie Argentyna wygrała 2:1, a ostatecznie wygrała cały turniej. Mecz z Anglią to dwie bramki Diego Maradony, które przeszły do historii futbolu. Pierwsza jako jedno z największych piłkarskich oszustw w dziejach tej dyscypliny sportu. Druga jako przejaw piłkarskiego geniuszu. Maradona pierwszego gola strzelił bowiem… ręką. Dziś zostałoby to z łatwością anulowane, wtedy jednak argentyński gwiazdor z premedytacją zagrał ręką, by po meczu przyznać, że była to „ręka Boga”.
Drugie trafienie było jednak potwierdzeniem geniuszu Maradony, który przedryblował połowę angielskiej drużyny, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki. Niesamowity rajd Argentyńczyk rozpoczął jeszcze na własnej połowie. Później 11 razy dotknął piłkę i po 11 sekundach zdobył bramkę. W swojej biografii Maradona przyznał po latach, że tamto zwycięstwo wykraczało poza futbol. To było zwycięstwo nad krajem-agresorem.
Beckham… wrogiem Anglików
Po 12 latach obie drużyny spotkały się na francuskim mundialu. Tym razem była to 1/8 finału. Argentyna awansowała dalej po rzutach karnych. Wszystkie bramki na stadionie w Saint Etienne padły w pierwszej połowie. Wynik 2:2. Tu po wznowieniu gry po przerwie z boiska wyleciał David Beckham. Anglika sfaulował Diego Simeone, ale Beckham, leżąc na murawie kopnął Argentyńczyka. Sędzia nie miał wątpliwości: dał gwieździe Manchesteru United czerwoną kartkę.
Beckham stał się wrogiem publicznym w Anglii, antybohaterem kraju. Ostro atakowały go tamtejsze media i bulwarówki. Grożono mu śmiercią, hejtowano. Wszystko miał przypłacić depresją. O tym wszystkim Anglik opowiedział w popularnym serialu dokumentalnym „Netflixa” Po latach Simeone przyznał z kolei, że w tamtej sytuacji Beckhama sprowokował, ale to przecież część futbolu.
Cztery lata później Beckham zdołał zatrzeć złe wrażenie. To był mecz fazy grupowej podczas mundialu w Korei i Japonii w 2002 roku. Anglia wygrała z Argentyną 1:0, a Beckham pełniący rolę kapitana reprezentacji strzelił jedynego gola uderzając z rzutu karnego.
Później obie drużyny spotkały się tylko raz. To był mecz towarzyski w Genewie rozegrany w listopadzie 2005 roku. Anglia wygrała 3:2. Dwa gole strzelił w końcówce spotkania Michael Owen a jednego dorzucił Wayne Rooney. Dla Argentyny trafili Hernan Crespo i Walter Samuel, który obecnie jest jednym z asystentów selekcjonera Lionela Scaloniego.
Piłkarska historia obu krajów miała więc wielkie i dramatyczne momenty. I pomyśleć, że futbol do Argentyny przywieźli… właśnie Anglicy. To emigranci z tego kraju: marynarze czy pracownicy kolei stali za początkami piłki nożnej w tym kraju. Ba, argentyński Związek Piłki Nożnej założył… emigrant ze Szkocji. Emigranci zakładali także argentyńskie kluby piłkarskie. Dopiero wiele lat później mieliśmy „Kradzież stulecia” czy „Rękę Boga”.