Cena złota nie tylko nie jest w stanie — przynajmniej na razie — zbliżyć się do rekordów wszech czasów ze stycznia, ale nawet znajduje się blisko pogłębienia tegorocznych dołków. Analitycy pokazują, co dalej może dziać się z kursem złota.
Cena złota w ostatnich miesiącach zwykle spadały. | Foto: Jonathan Raa/NurPhoto via Getty Images, stooq / Getty Images Po dwóch sesjach odbicia w poniedziałek cena złota znów była pod presją. Za jedną uncję tego szlachetnego metalu płacono 4044,4 dol., co oznaczało spadek w stosunku do poprzedniego zamknięcia o ponad 1 proc. Biorąc pod uwagę polską walutę jedna uncja, czyli 31,1 grama, kosztowała w poniedziałek przed południem 15 418 zł (dzienny spadek o ponad 1 proc.).
Cena złota i tak wyższa niż rok temu
Przypomnijmy, że w środę kurs złota spadł w okolice 4022 dol. za uncję, co oznaczało najniższy poziom od końcówki czerwca, gdy zanotowano 3945,2 dol. , a to było najniższym poziomem od początku listopada 2025 r.
Złoto, choć rozpoczęło ten rok z przytupem, ustanawiając w pierwszych tygodniach rekordy wszech czasów (pod koniec stycznia cena złota dotarła do 5595 dol.), to w ostatnich miesiącach głównie taniało. Ostatnie pięć miesięcy przyniosło spadek notowań o 19 proc., a trzy miesiące o 14 proc. Licząc od szczytu z końcówki stycznia, przecena sięga prawie 28 proc. Jednak warto podkreślić, że mimo tych turbulencji cena złota jest o 22 proc. wyższa niż 12 miesięcy temu.
Złoto w pierwszej reakcji na rozpoczęcie wojny w Iranie na początku marca drożało, czyli wpisywało się to w rolę kruszcu jako bezpiecznej przystani: kurs szedł wyraźnie szedł w górę, docierając w okolice 5418 dol. za uncję (czyli był niewiele poniżej styczniowego szczytu). Później jednak notowaniom kruszcu szkodziły dane o podwyższonej inflacji i obawy o podwyżki stóp procentowych.