Warszawscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o wywołanie poniedziałkowego paraliżu pierwszej linii metra. Po tym, jak na stacji Centrum ktoś wrzucił plecak na tory i uciekł, ewakuowano cztery stacje, a ruch pociągów został poważnie ograniczony.
Policja zatrzymała osobę podejrzewaną o wrzucenie plecaka na torowisko metra.
W poniedziałek ewakuowano cztery stacje pierwszej linii.
Polecany artykuł:
Podejrzany jest już w rękach policji
We wtorek stołeczni policjanci poinformowali o zatrzymaniu mężczyzny, który ma mieć związek z poniedziałkowym incydentem na stacji Centrum.
Plecak na torach sparaliżował pierwszą linię metra
Do zdarzenia doszło w poniedziałek przed godziną 17 na stacji Centrum. Według dotychczasowych ustaleń nieznany wówczas mężczyzna wrzucił plecak do międzytorza, po czym oddalił się z miejsca. Ze względów bezpieczeństwa uruchomiono procedury przewidziane na wypadek pozostawienia podejrzanego bagażu. Na miejsce skierowano policjantów, w tym pirotechników, oraz inne służby. W tym samym czasie straż pożarna interweniowała również na stacji Dworzec Gdański, gdzie pojawiło się zadymienie.
Ewakuacja stacji i utrudnienia
W związku z prowadzonymi działaniami ewakuowano stacje Centrum, Świętokrzyska, Ratusz Arsenał oraz Dworzec Gdański. Ruch na linii M1 został podzielony na dwa odcinki: pociągi kursowały między Kabaty - Politechnika oraz Dworzec Gdański - Młociny. Akcja służb spowodowała duże utrudnienia dla pasażerów i sparaliżowała komunikację w centrum Warszawy. Policja nie ujawniła jeszcze, jakie zarzuty usłyszy zatrzymany ani co było motywem jego działania.
Źródło: se.pl, Miejski Reporter